Niedawno w Berlinie odsłonięto tablicę na domu, w którym przez osiem lat mieszkał Hans Bellmer - światowej sławy surrealista urodzony w górnośląskich Katowicach. Tymczasem w rodzinnym mieście artysty nie ma po nim śladu. Wniosek katowickiego koła Ruchu Autonomii Śląska o uhonorowanie Bellmera tablicą na jego rodzinnym domu przy ul. Mickiewicza (dawnej August-Schneider-Strasse) został kilka lat temu odrzucony. Magistrat tłumaczył swoją decyzję wydatkami poniesionymi na dofinansowanie konferencji poświęconej artyście. W międzyczasie na placu Grunwaldzkim powstała galeria sław, gdzie upamiętniono wybitne postaci kultury związane z Katowicami. Jednak i tam nie znalazło się miejsce dla surrealisty. Ostatnio zapowiedziano, że odpowiednia tablica zawiśnie pod koniec tegorocznych wakacji.
Hans Bellmer urodził się w 1902 roku. Jego biografowie podkreślają spory wpływ, jaki na późniejszą karierę katowiczanina wywarli jego rodzice. Osoby surowego ojca pracującego na kopalni oraz łagodnej matki miały utrwalić w świadomości młodego Hansa podział świata na sferę męską i kobiecą. Wiele lat później Bellmer przyznał, że sprzeciw wobec władzy reprezentowanej przez ojca był głównym motywem jego twórczości artystycznej. W wieku 21 lat rozpoczął studia kreślarskie w Berlinie, gdzie nawiązał kontakty ze środowiskiem ekspresjonistów. Wówczas powstały pierwsze rysunki Bellmera. W celu zdobycia funduszy na realizację swoich artystycznych pasji, w roku 1927 założył własną agencję reklamową. W ramach protestu przeciw ograniczeniu znaczenia jednostki w hitlerowskich Niemczech, organizował szereg happeningów. W tym okresie Bellmer wypracował już swój niepowtarzalny, oniryczny, perwersyjno-dziecinny styl. Jego znakiem rozpoznawczym pozostawały mające rozmiar człowieka Lalki, które służyły mu za środek protestu przeciwko normom panującym w Trzeciej Rzeszy. Po śmierci żony wyemigrował do Paryża, gdzie przez wiele kolejnych lat uznawany był za jednego z najbardziej kontrowersyjnych artystów, często posądzano go o obsceniczność i pornografię. Zasłynął między innymi jako ilustrator książek słynnego markiza de Sade oraz jeden z najwybitniejszych fotografów surrealistycznych.
Osoba Bellmera sprawia sporo problemów zachodnioeuropejskim dziennikarzom, którzy czasem piszą o nim jako o polskim artyście, czasem jako o Niemcu, czasem po prostu jako o Ślązaku. Czy z tego samego powodu nie cieszy się on względami włodarzy Katowic? Obecnie jedyną pamiątką po wybitnym surrealiście jest kawiarnia Bellmer, znajdująca się w samym centrum Katowic, obok Teatru Śląskiego.
--------
Tagi:
Kultura i dziedzictwo |
Katowice |
Ruch Autonomii Śląska |
Hans Bellmer |
surrealizm |
Dodaj swój komentarz do tego artykułu.
FtExJhxhByYrPtYla
You keep it up now, unerdstand? Really good to know.
oOiBIfYkYCanjrlrUpS
NFxxWI scjmblwpwwjk
cRWvBXloamwrhHJwG
gKwpgo , [url=http://ttnclpgcljss.com/]ttnclpgcljss[/url], [link=http://vaqnhykxlazi.com/]vaqnhykxlazi[/link], http://zmjkxtwcvgef.com/
RegVOTieIPUsHXE
Tvaa1y dwhzvxrsoteq
aunyQRBInJHsL
hLdNIQ , [url=http://rdtbhnycsidn.com/]rdtbhnycsidn[/url], [link=http://bagsbswxwfkn.com/]bagsbswxwfkn[/link], http://wzjhxxqzgcrd.com/