Friedrich Wilhelm Kuhnert: Śląski malarz

Ślůnsko krew płynie strumieniami

19DEC

Szkolne Koła Krwiodawcze wciąż prężne w naszym regionie

- Że co? Że współczesna młodzież materialistyczna? Że nieczuła na los innych? - dziwi się Jan Koziołek, organizator licznych akcji krwiodawczych na Górnym Śląsku - To niech pan spojrzy, frekwencja na naszych spotkaniach na pewno zadaje kłam tej tezie!

Akcje organizowane przez Regionalne Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa organizowane są regularnie, bo też ilość krwi potrzebnej w górnośląskich szpitalach wciąż jest ogromna. My odwiedziliśmy Technikum Leśnicze w Brynku w powiecie tarnogórskim, tymczasem już kilka dni później kolejna akcja miała miejsce pod Stadionem Śląskim w Chorzowie w dniu meczu Polska-Belgia. Niezależnie od tego typu akcji, imprezy organizowane są w śląskich szkołach. - Jeszcze w listopadzie odwiedziliśmy z naszymi autobusami V L.O. w Radzionkowie, potem Zespół Szkół Agrotechnicznych w Nakle, potem liceum i jeszcze na początku grudnia Zespół Szkół w Tarnowskich Górach. W planie są akcje w Mikulczycach, Helence, Rokitnicy… - wylicza Jan Koziołek. Były nauczyciel Przysposobienia Obronnego w Zespole Szkół Ekonomicznych, organizowaniem akcji zbierania krwi zaczął się interesować jeszcze jako żołnierz Wojska Polskiego. Teraz, gdy ma na to więcej czasu, stało się to jego prawdziwą pasją. Dzięki życzliwej postawie dyrekcji szkół oraz uczniów, jak grzyby po deszczu powstają kolejne Szkolne Koła Krwiodawstwa - są już w Bytomiu, Tarnowskich Górach, Chorzowie, Zabrzu, niedługo kolejne może powstać w Świętochłowicach. Zdarzało się, że Szkolne Koła organizowały aż 5 akcji miesięcznie, wliczając w to niedzielne spotkania na parafiach.

- Górnośląska młodzież naprawdę bardzo hojnie oddaje krew, a współpraca z naszymi szkołami układa się całkiem nieźle, zatem potwierdza się, że "hanysy" to naród szczery i porządny - zapewnia Koziołek. - Jednak prawdziwe słowa uznania należą się paniom pielęgniarkom.

- Rzeczywiście, w wyjazdowych akcjach pomagamy często po całym dniu pracy na punkcie krwiodawczym, więc mamy prawo być zmęczone - przyznaje Jolanta Piechowska, jedna z pielęgniarek pracujących podczas imprezy w Brynku. - Niektóre z pań dojeżdżają tu naprawdę z daleka, czasem to aż 30 kilometrów.

Podczas akcji w Brynku pojawili się również przedstawiciele władz Ruchu Autonomii Śląska, wydawcy "Jaskółki Śląskiej", którzy oddali krew i rozdawali nasze gazety zarówno krwiodawcom, jak i personelowi medycznemu. Pojawił się też pomysł, by charakterystyczny autobus RCKiK stanął także podczas przyszłorocznego Marszu Autonomii oraz innych imprez organizowanych przez RAŚ. - To świetny pomysł - ocenia Jan Koziołek - w końcu promowanie śląskiej tożsamości, którym zajmuje się RAŚ, to inicjatywa równie zacna, jak nasze akcje krwiodawcze.

--------
Tagi: Polityka i społeczeństwo | Jan Koziołek | krwiodawstwo | Regionalne Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa |

Komentarze (0)

Dodaj swój komentarz do tego artykułu.

Dodaj komentarz

Wszystkie pola są obowiązkowe.

Twoje imie:
Twój mail:
Tytuł komentarza:
Komentarz:
Wynik równania: 3 + 3 = ?