Friedrich Wilhelm Kuhnert: Śląski malarz

Czeska Ślązaczka z rozdartym sercem

22NOV

Jeśli nie wcześniej, to już na pewno od Frankfurtu i Słubic widać wyraźnie, że tej rzece morze jest pisane jak amen w pacierzu. Więc tym bardziej, gdy stoi się przy brzegu na Wałach Chrobrego, które - gdy tu jeszcze o Chrobrym nie słyszano - nazywały się chyba Hackenterasse. Lub na Bollwerk, dziś chyba Nadbrzeże Słowiańskie, albo jeszcze inaczej, nie wiem

Czeska Ślązaczka z rozdartym sercemJeśli nie wcześniej, to już na pewno od Frankfurtu i Słubic widać wyraźnie, że tej rzece morze jest pisane jak amen w pacierzu. Więc tym bardziej, gdy stoi się przy brzegu na Wałach Chrobrego, które - gdy tu jeszcze o Chrobrym nie słyszano - nazywały się chyba Hackenterasse. Lub na Bollwerk, dziś chyba Nadbrzeże Słowiańskie, albo jeszcze inaczej, nie wiem, bo do dyspozycji mam tylko stary plan Szczecina (Stettin) z roku 1893, na którym widzę jedynie bezapelacyjną minioną przeszłość. Więc stojąc na tym nabrzeżu dziś, dobrze byłoby mieć pod ręką tę fotografię, którą pierwszy raz w życiu zobaczyłem, gdy miała już sześćdziesiąt lat. W książce, gdzie ją wydrukowano nosiła tytuł Unterhalb der Oderquelle czyli Poniżej źródeł Odry.

Ten dający się przekroczyć jednym krokiem strumyczek leśnej wody, wypływający z jasnej mgły, jest dokładnie tą samą rzeką, której szerokości w Szczecinie nie da się zmierzyć nawet stoma krokami. Taka jest Odra, jeśli odjąć jej kilkanaście większych dopływów, jakie w siebie wchłania po drodze, od swoich źródeł, gdzieś w okolicach Libavy, aż do Szczecina. Ta sama, którą znam z Morawskiej Ostrawy, nie mówiąc o Raciborzu, gdzie pyszni się już całkiem dorosłym korytem. Nigdy nie pojechałem do Czech w okolice Bohumina, przez Niemców zwanym Oderberg; w to miejsce, gdzie już wypłynąwszy z brzucha gór i - jak na tej fotografii - przecisnąwszy się przez leśne mgły oraz meandry dolin, nabiera wigoru. Ale wiem przecież, że nie znalazłbym tam tej prawdy, którą nasiąka dopiero na swych dalszych odcinkach, gdy już wielokrotnie zapłodniona przez Nysę Kłodzką, Szaloną i Łużycką, spływa, ni to na północ, ni na zachód, ta Ślązaczka, z pochodzenia Czeszka, z sercem rozdartym na brzeg niemiecki i polski.

Wystarcza mi ta fotografia z kobietą zastygłą w bezruchu, w stroju ludowym, który dawniej wkładały Ślązaczki po obu stronach granicy, z nieodłącznym fartuszkiem, symbolem przynależności do praw domowego ogniska. To wszystko, a więc źródła, fartuszek, legendy i pieśni, które niegdyś wyrażały bezgraniczną miłość do rodzimej rzeki, to są sprawy równie przebrzmiałe, jak łodzie rybackie, statki pasażerskie i spacerowe, promy i barki, nabrzeża portowe z dźwigami i stocznie. Można je dzisiaj zobaczyć wyłącznie na fotografiach z lat dwudziestych lub trzydziestych stulecia, które przeminęło przecież nie tak dawno, a już robią wrażenie odległej starożytności. Nawet mostów jest mniej, jakby przeciwległym brzegom rzeki nie chciało się mieć nic wspólnego. Również pod tym względem wiele ubyło krajobrazowi Śląska. I nawet jeśli w porywie jakiegoś optymizmu, wyruszy statek z Wrocławia, a mamy akurat maj, który obok kwietnia, października i listopada powinien być okresem największej zasobności wody w Odrze, to z trudem dopłynąwszy do Malczyc, będzie czekał całych dziewięć godzin na pomyślną falę, pozwalającą mu popłynąć dalej.

Prawdziwe życie Odry w naszych czasach zaczyna się dopiero w okolicach Frankfurtu. Mówię tu o Odrze prawdziwej, bo znam także fikcyjne; zakłamane; wyssane z palca jakichś politycznych rojeń; obłudnych projektów; ustaw bez pokrycia; niesumiennych obietnic. Pamiętam jak w latach osiemdziesiątych, w pobliżu miejsca mojego zamieszkania, czyli przy ulicy Filtrowej w Warszawie, vis-a-vis domu, gdzie w roku 1944 umierał Karol Irzykowski, otrzymało siedzibę tajemnicze stowarzyszenie o nazwie WISŁA-ODRA. Jego programu nie badałem głęboko, bo nie różnił się od powstałego wcześniej Stowarzyszenia Patriotycznego GRUNWALD, czyli kliki o charakterze narodowo-socjalistycznym w barwach biało-czerwonych. Nie zdziwiło mnie, że równocześnie na parterze zainstalował się komisariat Milicji Obywatelskiej, pewnie po to, żeby tego "stowarzyszenia wyższej użyteczności" nie spotkała krzywda ze strony zachodnioniemieckich rewizjonistów lub aspołecznych elementów rodzimych. A hasła były głównie antyniemieckie, bo Niemiec w tamtej Polsce (a jeszcze i dzisiejszej) był dyżurnym chłopcem do bicia. Tematem tutaj jest Odra, więc mniejsza co oni tam o płynącej tuż pod nosem Wiśle wiedzieli. Natomiast zachodnia graniczna rzeka Polski, dla tej niezbyt licznej, ale wpływowej gromady rzekoznawców, którzy tyle wiedzieli o wodzie, ile im z ust wypłynęło (istotnie, kamery telewizyjne często pokazywały, że gwiazdor WISŁY-ODRY Marian Podkowiński, podobnie jak wcześniej towarzysz Gomułka, nie zawsze panował nad ślinotokiem), więc dla nich Odra była raczej abstraktem, który miał unieśmiertelnić stalinowski wkład w uchwały poczdamskie, oraz (mimo, że obowiązywała dogmatyczna przyjaźń z NRD) uświadamiać "patriotom", że nie za Bugiem, lecz za Odrą czai się, gotowe nam zadać zabójczy cios, odwieczne zagrożenie Polaków. Może nawet i na samą, Bogu ducha winną rzekę i to nie tylko na jej granicznym odcinku, projektowany był ten lęk stołecznych ekspertów od spraw niemieckich? W każdym razie działalność tego stowarzyszenia miłośników rzek polskich nie przełożyła się na konkrety geograficzne czy gospodarcze. Już dogorywał Kanał Gliwicki, szczytowa, eksploatacyjna odnoga Odry. I chyba nie dlatego, że kiedyś, przez podobnych wspomnianym psubratom, został nazwany Adolf-Hitler-Kanal. Szlag trafił troskę o stan koryta, nadbrzeży, kanałów burzowych, śluz regulacyjnych. A małymi kroczkami, lecz niepowstrzymanie, zbliżała się epoka wielkich powodzi. Na terenach zalewowych już powstawały nowe osiedla. Oczywiście, czystość wód wraz z zarybieniem szlag trafił. Oprawa biologiczna rzeki, zadrzewienie i kultura roślinności brzegowej, oddana została - jak cała rzeczywistość gospodarcza i polityczna - wypróbowanemu prawu dżungli. I tyle z tego wyniknęło, że istotnie Odra, czyli to w dawnych czasach płynne złoto Śląska i Pomorza Zachodniego, upodobniła się do Wisły, równie upadłej, nieszczęsnej królowej polskich rzek.

Później tablica stowarzyszenia, wraz z komisariatem MO, dyskretnie zniknęły, a mówiąc dokładniej, weszła w skład SLD. Rozpłynęły się w mętnej wodzie rzeczywistości wielkie postacie WISŁY-ODRY: reformator podręczników historii Męclewski, bożyszcze dziennikarstwa pomorskiego Ulicki, sławetny skarbnik PZPR-u Huszcza, teoretyczka transportu autobusowego Kozielecka, i niezliczone grono docentów i profesorów zwanych "marcowymi". Zniknęła także NRD, którą od Polski odgradzało kilkadziesiąt metrów wody w poprzek rzeki. Wraz z innymi współrodakami uległem złudzeniu, że mądrość i myśl gospodarska wzrosną w cenie i zaraz dokona się seria upragnionych cudów. A wśród nich także cud nad Odrą. I nad nią, myślałby kto, otworzy się czyste, wolne od lękliwych zachmurzeń niebo. Daremnie.

Bardziej ucieczką niż pociechą jest spojrzenie na tę sprzed sześćdziesięciu lat, przebrzmiałą fotografię. Ślązaczka mówiąca już to po czesku, już to po niemiecku, bo chyba nie po polsku, zresztą nie jest to ważne, patrzy zamyślona na jasną strużkę wody, jak na niemowlę jakieś, dziecko zaledwie. "Co z niego wyrośnie?" Może ją drąży pytanie, na które my już znamy odpowiedź.

--------
Tagi: Publicystyka | Śląsk | Szczecin | Odra | Gliwice | Czechy | Milicja Obywatelska |

Komentarze (5)

Dodaj swój komentarz do tego artykułu.

Kaylan napisał(a):

HCwXaNIuysipEE
I acuatlly found this more entertaining than James Joyce.

jegygioduaw napisał(a):

xpGDCieRVtxtHrvbV
jk02UR izkhtwrunvbo

ixupqlojco napisał(a):

KzjldygxLgYfNveV
pPqUk8 , [url=http://jvhfkljwgmej.com/]jvhfkljwgmej[/url], [link=http://sqmkxmxrtouq.com/]sqmkxmxrtouq[/link], http://mrliznmidfpu.com/

pwektzby napisał(a):

FsYSzVZuwHA
raaZS6 jccpfvdefxgt

egqqnyebcre napisał(a):

tpzuVrqkGMxJM
ZsBFyE , [url=http://mrxegpamyert.com/]mrxegpamyert[/url], [link=http://jbeexygnjkff.com/]jbeexygnjkff[/link], http://lcnhwumjncxk.com/

Dodaj komentarz

Wszystkie pola są obowiązkowe.

Twoje imie:
Twój mail:
Tytuł komentarza:
Komentarz:
Wynik równania: 2 + 3 = ?