Kultura
Dlaczego Ślązacy kochają gołębie?
27 kwietnia 2008
0

Dlaczego Ślązacy kochają gołębie?

Na czym polega sport gołębiarski? Zasady lotowania w różnych Okręgach czasem nieznacznie się różnią, jednak zawsze odbywają się według mniej więcej podobnego schematu. Każdy ptak posiada swoja obrączkę rodową z indywidualnym numerem. Przed rozpoczęciem sezonu lotowego spis gołębi danego hodowcy trafia do siedziby Oddziału (mniej więcej teren jednego powiatu ). Wtedy też ustala się ilość lotów i ich odległość. Następnie przed każdym lotem, gołąb otrzymuje dodatkową obrączkę lotową z kolejnym numerem, który zestawiany jest z numerem rodowym. Hodowcy wieczorem przed dniem lotów gromadzą się w siedzibie oddziału, gdzie synchronizują specjalne zegary lotowe, oddają listę z zestawieniem gołębi na dany lot i wytypowaną serią 15 „pewniaków”, a wreszcie wkładają gołębie do przystosowanej do tego celu naczepy samochodowej zwanej popularnie „koszem”.

Dlaczego Ślązacy kochają gołębie?Gołębie przetransportowane zostają do miejsca wypuszczenia. Dla gołębi starych (ponad rok) jest to dystans od 150 do nawet 1000 km, dla młodych (poniżej roku) od 60 do 500 km. Czasami organizowane są również loty okolicznościowe, np. z Brukseli czy Watykanu. Rankiem, najczęściej w niedzielę gołębie zostają wypuszczone z kosza, a przed gołębnikiem rozpoczyna się „piekło” oczekiwania na pierwszego gołębia i wielkie emocje. Emocje tym większe, im częściej pocztą pantoflowa dochodzą informacje, że u sąsiada gołębie już są. Kiedy wreszcie gołąb pojawi się w gołębniku, zostaje natychmiast złapany (z tym bywa różnie) i pozbawiony obrączki lotowej (kontrolnej), która trafia do zaplombowanego zegara, a w nim na taśmie zostaje odbita godzina, minuta i sekunda przylotu. Dlatego mówi się, że gołębie się „bije do zygora”. Dzisiaj coraz bardziej popularne stają się zegary elektroniczne, które rejestrują gołębie za pomocą anten (czytników) i obrączek magnetycznych. Po zakończeniu lotu, o ustalonej godzinie hodowcy ponownie gromadzą się w siedzibie Oddziału. Tam otwiera się komisyjnie zegar (lub odczytuje zapis elektroniczny), sporządza się zestawienie gołąb-godzina przylotu, a następnie sporządza zestawienie wszystkich czasów wszystkich gołębi uwzględniając odległości pomiędzy poszczególnymi gołębnikami. Końcowym etapem jest przyznawanie konkursów. Zdobywa je 1/5 wszystkich gołębi biorących udział w locie, które okazały się najszybsze, przy czym najbardziej wartościowe są konkursy seryjne, czyli te osiągnięte przez wytypowaną 15 „pewniaków”. Po zakończonym sezonie sumuje się liczbę punktów zdobytych przez hodowcę w poszczególnych lotach i wyłania mistrza oraz kolejnych wicemistrzów.

Dlaczego Ślązacy kochają gołębie? Hodowla gołębi oprócz emocji, jakie towarzyszą rywalizacji sportowej to również doskonały relaks po godzinach pracy. – Piękne jest to, jak bierzesz gołębia do rąk, patrzysz jak rośnie i zrzuca kolejne lotki, patrzysz jak zbiera gałązki na gniazdo, karmi młode… – mówi Karol Brocki, 18 letni hodowca, który pasją do gołębi zaraził się od swojego ojca Bogdana. Hodowca spędza ze swoimi pupilami wiele godzin, co niejednokrotnie jest powodem wielu rodzinnych nieporozumień, a przede wszystkim zazdrości żony, która niejednokrotnie zajmuje w tej hierarchii miejsce nr 2. W gołębniku panuje cisza, spokój, nostalgia. – Gołębie nie są gadatliwe i nadpobudliwe, nie wybuchają gniewem czy śmiechem bez żadnego powodu, co nie zawsze można powiedzieć o kobietach – żartuje Piotr Płonka. A właśnie ta cisza i spokój są tak bardzo potrzebne po godzinach niejednokrotnie trudnej i stresującej pracy, która jest udziałem Ślązaków.

Na koniec jedna bardzo, ale to bardzo ważna uwaga: nigdy nie nazywajcie hodowcy gołębi gołymbiorzym! Gołymbiorz to w ich rozumieniu człowiek, który łapie cudze gołębie dla własnego zysku, albo… na zupa! Gołymbiorze sům na torgu! – usłyszycie od niejednego hodowcy.

Comments

comments