Publicystyka
Sojusz mniejszości narodowych: mit czy realność?
28 września 2008
0

Żmudzini nadal borykają się z rejestracją własnej partii. Ministerstwo Sprawiedliwości odmówiło im rejestracji twierdząc, że statut ich partii stanowi zagrożenie dla unitarnego ustroju Litwy. Decyzja ministerstwa została zaskarżona w sądzie. Dnia 12 września Wileński Okręgowy Sąd Administracyjny miał wydać werdykt w tej sprawie. Nawet, jeśli decyzja sądu będzie pozytywna dla Żmudzinów, to z udziału w tegorocznych wyborach sejmowych będą musieli zrezygnować. Termin składania list wyborczych już minął i kampania wyborcza innych partii idzie na całego.

Nic w tym dziwnego, państwa narodowe zawsze były nieufne wobec mniejszości narodowych i traktowały ich jako zagrożenie dla własnej integralności. Stosunek większości narodowej do mniejszości w różnych krajach jest różny: naprzykład w Hiszpanii czy Finlandii mniejszości narodowe cieszą się dużą autonomią, natomiast w Grecji Macedończycy nie mają prawa nawet do nazwy. Na Litwie sytuacja mniejszości narodowych, mimo wielu problemów, na pewno nie jest tragiczna. Chociaż problemów jest wystarczająco dużo. Nadal pozostają nierozwiązane problemy z dwujęzycznymi nazwami (Polacy domagają się, aby w miejscowościach gdzie większość stanowią Polacy nazwy byłyby pisane w dwóch językach) i pisownią nazwisk (obecnie można używać tylko liter, które są w litewskim alfabecie, co w znaczny sposób zniekształca oryginalne brzmienie polskich nazwisk). Pomijając te trudności, tradycyjne mniejszości narodowe – takie jak Polacy, Rosjanie, Żydzi czy Tatarzy – są tolerowani, a ich prawa w większym lub mniejszym stopniu są przestrzegane. Całkiem inaczej sprawa wygląda ze Żmudzinami. Litwini nadal nie uznają ich za naród, uważając za część narodu litewskiego. Sytuacja Żmudzinów jest bardzo podobna do sytuacji Ślazaków w Polsce.

Nie o tym jednak chciałem pisać. W czasie rozprawy sądowej lider Żmudzinów Egidijus Skarbalius stwierdził, że „każdy Żmudzin jest Litwinem” i nie można ich porównywać do Rosjan czy Polaków. – Nie mamy gdzie wyjechać, nie możemy zapakować tej ziemi i się wynieść – grzmiał podczas wystąpienia sądowego. I tu tkwi ich największy błąd.

Nie jest oczywiście problemem, że ktoś jednocześnie uważa się za Litwina i Żmudzina. Analogicznych sytuacji w historii można znaleźć więcej. Jeszcze na początku XX wieku wielu ludzi na kresach miała podwójną świadomość narodową polską i litewską. Gorzej, że wśród samych Żmudzinów „żmudzka świadomość narodowa” jest słabo rozwinięta. Nawet wśród ich liderów. Nadal bardziej czują się Litwinami niż oddzielnym narodem.

Najlepszym przykładem „słabej świadomości narodowej” jest kategoryczne odcięcie się od Polaków i Rosjan. Oczywiście każdy naród lub grupa etniczna ma swoje cele i interesy, które niekoniecznie muszą pokrywać się z celami innych grup narodowych. Jednak sojusz w walce z hegemonią państwa narodowego jest czymś logicznym i oczywistym. Niestety, tej świadomości wśród żmudzkiej elity brak. Nadal wolą szukać uznania wśród tych, którzy odbierają im prawo do bycia odrębnym narodem.

Niechęć Żmudzinów do Polaków znam z autopsji. W roku 2003 kiedy organizowaliśmy konferencję europejskich partii i ruchów regionalistycznych „Ku Europie regionów”, na którą przybyli działacze ze Słowacji, Rumunii, Czech, Polski oraz Wielkiej Brytanii, byli zaproszeni również działacze ze Żmudzi. Niestety, Żmudzini na samym wstępie w formie kategorycznej odmówili uczęstniczenia w konferencji. Nie trafiły do nich również argumenty, że cele mamy bardzo podobne: i my i oni dążymy do jak najszerszej decentralizacji i regionalizacji Litwy. Na nasze argumenty Żmudzini odpowiedzieli bez owijania w bawełnę: „Wiemy o co wam, Polakom chodzi…”. Tym samym dali nam do zrozumienia, że żadna współpraca z miejscowymi Polakami nie wchodzi w rachubę.

Dlatego mając na uwadze tamtą odmowę i obecną batalię sądową, sądzę, że dopóki Żmudzini nie uświadomią sobie, że są odrębną nacją i inne mniejszości narodowe są ich logicznymi sojusznikami, dopóty o żadnych ich sukcesach nie może być mowy. Mam nadzieję, że do tego prostego wniosku Żmudzini dojdą jak najszybciej. Czego im z całego serca życzę.

Comments

comments