Historia
Heros z Szerokiej
12 stycznia 2009
0

Henryk SławikZwykło się uważać, że śląska gleba nie sprzyja narodzinom romantycznych bohaterów, że częściej rodzą się tu ludzie racjonalni i odpowiedzialni. Pojawił się jednak w naszej historii człowiek niezwykły, określany mianem ?górnośląskiego Oskara Schindlera?. Choć życiorys Henryka Sławika nadaje się na scenariusz hollywoodzkiego filmu, wciąż niewielu rodaków o nim słyszało. Na szczęście ostatnio mówi się o tej niezwykłej postaci coraz więcej. W księgarniach można już znaleźć drugą poświęconą mu książkę Grzegorza Łubczyka, zostanie także patronem katowickiego Gimnazjum nr 19.

– Kontrkandydaci Sławika do zostania patronem naszej szkoły byli niewątpliwie szerzej znani: Janusz Korczak, Karol Miarka, Juliusz Ligoń, Cyprian Kamil Norwid i Jan Paweł II ? opowiada Tomasz Świdergał, dyrektor popularnej ?dziewiętnastki? ? jednak zarówno w głosowaniu nauczycieli, jak i uczniów oraz ich rodziców, za każdym razem bezapelacyjnie wygrywał właśnie nasz ?śląski Schindler?. Mam z tego powodu wielką satysfakcję, bo kto ma uczcić pamięć wybitnego Górnoślązaka, jeśli nie my ? jego rodacy?

Świdergał dołożył wiele starań, by zainteresować osobą nowego patrona swoich uczniów i nie tylko ich. ? Nawiązaliśmy kontakt z ambasadą węgierską, jastrzębskim gimnazjum, które już nosi imię naszego bohatera, oraz Stowarzyszeniem ?Henryk Sławik ? Pamięć i Dzieło? ? mówi ? wiele pomógł nam jego prezes, pan Aleksander Fiszer oraz wiceprezydent Katowic, Michał Luty. Na uroczystości nadania imienia, które odbędą się w maju zaproszeni będą uczniowie z węgierskiego miasta Pecs.

Nic dziwnego, że urodzony w Szerokiej (dziś dzielnica Jastrzębia-Zdroju) w 1894 roku Sławik zaimponował wszystkim, którzy zapoznali się z jego osiągnięciami ? nie powstydziliby się ich najwięksi bohaterowie kultury masowej. Z zawodu dziennikarz, żywo interesował się kwestiami społecznymi, aktywnie uczestniczył we wszystkich tzw. powstaniach śląskich po stronie polskiej. W okresie autonomicznego Śląska był redaktorem naczelnym ?Gazety Robotniczej?, radnym Katowic, wieloletnim posłem do Sejmu Śląskiego z ramienia Polskiej Partii Socjalistycznej. Podczas drugiej wojny światowej trafił na Węgry, gdzie w pełni ujawnił swą gotowość do poświęceń na rzecz innych. Jako oficjalny delegat ministra pracy Polskiego Rządu na Uchodźstwie, organizował pomoc dla internowanych rodaków. W praktyce jednak, współpracując między innym z Jozsefem Antallem, uratował życie tysiącom żydowskich dzieci, umożliwiając im wyjazd na Zachód. Zorganizował dla nich sierociniec oficjalnie przeznaczony dla sierot po polskich oficerach. Szacuje się, że Sławik ocalił prawie trzydzieści tysięcy istnień ludzkich, w tym około pięć tysięcy Żydów.

– Jest taka wzruszająca scena w życiu Sławika, gdy jego córka prosi go: ?Tato, zostaw to wszystko, ratujmy się? ? mówi Świdergał – Przecież mogli zdobyć paszporty dyplomatyczne, wyjechać do Szwajcarii. Sławik miał wówczas odpowiedzieć: ?Córko, ale co te dzieci zrobiłyby beze mnie?? Przyznam, że to mnie ujęło.

Henryk Sławik zapłacił za swoją działalność najwyższą cenę. Po wkroczeniu na Węgry hitlerowców, został aresztowany, podczas śledztwa wziął na siebie całą odpowiedzialność, na skutek czego w sierpniu 1944 został rozstrzelany w obozie koncentracyjnym Mauthausen-Gusen.

Choć Instytut Yad Vashem pośmiertnie oddał hołd Ślązakowi, honorując go tytułem Sprawiedliwego Wśród Narodów Świata, w ojczyźnie przez wiele dziesięcioleci Sławik był niemal zupełnie anonimowy. Dopiero w 2003 ukazała się książka ?Henryk Sławik ? polski Wallenberg?, pierwsze z dwóch opracowań Grzegorza Łubczyka poświęconych tej postaci. Sławik jest też jednym z bohaterów kultowej już książki Małgorzaty Szejnert ? ?Czarny ogród?. Od niedawna można już dostać w księgarniach drugą z książek Łubczyka ? ?Henryk Sławik. Wielki zapomniany Bohater Trzech Narodów?.

Comments

comments