Śląskie sprawy
Halemba ? śmieci zamiast prądu?
13 czerwca 2014
0

Pomysł na przemysłową Halembę zaczął być realizowany w czasie wojny. Budowa dzisiejszej kopalni „Halemba” rozpoczęła się w roku 1942 od wydrążenia szybu „Godulla”. W tym samym roku rozpoczęto budowę elektrowni węglowej „Godulla”. Inwestorem był koncern Schaffgotschów. Obie wielkie budowy, które zmieniły oblicze osady, zakończono dopiero w czasach PRL. Sytuowanie kopalni i elektrowni w niewielkiej odległości od siebie nie było na Górnym Śląsku niczym nowym. Pewną niedogodnością była lokalizacja wśród pól, na skraju lasu, w znacznej odległości od rozwiniętej infrastruktury. O pozyskanie rzeszy pracowników zadbano budując osiedla wraz z obiektami usługowymi. Od początku panowała tu górniczo – energetyczna monokultura zatrudnienia. Dobra i stabilna praca była magnesem dla młodych ludzi, którzy związali z tym miejscem swoje życie. Zakłady, które zawsze promowano jako nowoczesne, dawały poczucie stabilności i dobrej przyszłości. Gwarantem był również właściciel – elektrownia i kopalnia zakłady należały do Państwa. Ale niedawno elektrownia właściciela zmieniła.

Cichy pogrzeb

Elektrownia „Halemba” wyposażona była w cztery bloki o mocy 50 MWe każdy. Zostały one odstawione do tzw. zimnej rezerwy w 2006 r. Decyzje tę uzasadniano zużyciem urządzeń wytwórczych i wysokimi kosztami zmiennymi, co nie pozwalało zakładowi na zyskowną działalność. Przez jakiś czas mamiono mieszkańców możliwością odbudowy zakładu. Inwestycja miała być zrealizowana do 2012 r. Z projektu nic nie wyszło i w kwietniu 2012 r. elektrownia została całkowicie wyłączona z eksploatacji.

Zamknięcie odbyło się w ciszy. Bez charakterystycznej wrzawy związkowych protestów i błysku reporterskich fleszy. Bez głośnych protestów władz miasta, które w takich przypadkach są zazwyczaj przerażone utratą wielu miejsc pracy. Jednym z mistrzów pogrzebowej ceremonii był wieloletni dyrektor zakładu – Piotr Mateja – będący jednocześnie wieloletnim Posłem na Sejm RP z ramienia PO. Pogrzeb odbywał się na raty, tak jak stopniowe pozbywanie się załogi. W ten sposób jedna z nóg, na których stała ponad 20-tysięczna dzielnica, została bezboleśnie amputowana.

Tauron pytać nie musi

Po elektrowni pozostał ogromny teren i majątek w postaci nieruchomości i urządzeń. W przypadku kopalń za rządowe pieniądze dokonuje się ich fizycznej likwidacji, licząc, że niektóre nieruchomości lub oczyszczony teren uda się sprzedać. Tutaj na sprzedaż wystawiono kompletny zakład. Tauron Wytwarzanie sprzedaż naszego wspólnego, albowiem należącego do Państwa majątku, objął handlową tajemnicą. Ktoś puścił do mediów plotkę, jakoby elektrownię miała zakupić Kompania Węglowa zainteresowana wydarciem zalegającego pod zakładem węgla. Pomysł ten, od początku kuriozalny, był powtarzany przez media wielokrotnie, bez prób weryfikacji jego realności. No bo któż inny mógłby nabyć zużytą elektrownię, która nigdy już nie będzie wytwarzać prądu i po co? Na co komu budynki o powierzchni użytkowej 36 tys. metrów kwadratowych, bardzo trudne w adaptacji na inne cele.

Bomba

Konkretna informacja o potencjalnym kupcu majątku dawnej elektrowni nie została mieszkańcom ogłoszona przez Tauron Wytwarzanie – państwową firmę, na której ciąży ogromna odpowiedzialność społeczna. Pojawiła się w lokalnej telewizji Sfera, dnia 7 stycznia br. Dowiedzieliśmy się wtedy, że znalazł się chętny na kupno aktywów po byłej elektrowni. Miała to być tajemnicza firma. Rozmowy niedawno się rozpoczęły. O konkretach będziemy mogli mówić dopiero na początku lutego. Na chwilę obecną nie mogę podać więcej informacji – powiedziała wówczas Patrycja Hamera z biura prasowego Tauron Wytwarzanie.

I tak trwaliśmy w niewiedzy aż do dziwnego pożaru, który strawił część chłodni kominowej. W Wiadomościach Rudzkich napisano o nabywcy zakładu. To spółka BRAVET z Warszawy zajmująca się obrotem nieruchomościami. Występujący w jej imieniu Henryk Gawrzoł o przygotowywaniu terenu dla potrzeb tajemniczego inwestora powiedział – w tym miejscu ma powstać fabryka. W przyszłym roku ma ruszyć faza projektowa. Warto sprawdzić kim jest Henryk Gawrzoł i jaki rodzaj interesów prowadzi. Wystarczy poszukać w internecie.

Śmieci zamiast prądu?

Co zatem czeka mieszkańców Halemby w najbliższym czasie, czego mogą się spodziewać niedaleko swoich domów? Sama spółka BRAVET zajmuje się m.in. rozbiórkami. Znana jest chociażby z dokonanej w 2012 r. rozbiórki historycznej cukrowni w Otmuchowie. Mimo zapowiedzi na terenie dawnej cukrowni nic nie powstało. Rozbiórka wywołała protesty lokalnej społeczności. Nazwisko prokurenta spółki BRAVET pojawia się w kilku innych firmach, zajmujących się szeroko pojętym recyklingiem. Pan Gawrzoł powiązany jest m.in. z firmą EKO- -BERRY Sp. z o.o., która zajmuje się obrotem i zarządzaniem nieruchomościami. Spółka ta z kolei jest udziałowcem w firmie LEMNA Wrocław, która zajmuje się m.in. zbieraniem odpadów niebezpiecznych oraz sprzedażą hurtową odpadów i złomu, przetwarzaniem i unieszkodliwianiem odpadów niebezpiecznych. W 2012 r. firma ta planowała wybudować na terenie gminy Małoszyn w województwie dolnośląskim sortownię śmieci i kompostownię. Na inwestycję tę przeznaczona miała być nieruchomość po kolejnej dawnej cukrowni, która została rozebrana na zlecenie EKO-BERRY Sp. z o.o. Już wtedy firma LEMNA deklarowała, że chce w Polsce wybudować 15 podobnych zakładów. Dla takiej, mało wymagającej funkcji jak zbieranie, sortowanie i przetwarzanie odpadów, obiekty dawnej elektrowni wydają się być idealne. Cześć dawnego wyposażenia elektrowni to oczywiście złom, który będzie mógł zostać pocięty na miejscu. Ogromny teren daje nieograniczone możliwości składowania odpadów różnego rodzaju, w tym niebezpiecznych. To oczywiście bardzo prawdopodobny scenariusz, chociaż nie jedyny, biorąc pod uwagę wieloaspektowość działalności firmy BRAVET. Szkoda tylko, że państwo w taki sposób pozbyło się swojego majątku, nie zwracając uwagi na dalszy los mieszkańców 20-tysięcznej dzielnicy.

Co na to RAŚ?

Ruch Autonomii Śląska od lat zwraca uwagę na sposób prowadzenia tzw. restrukturyzacji górnośląskiego przemysłu. Wszelkie działania podejmuje się bez konsultacji społecznych, a ogromny, wspólny majątek jest likwidowany lub sprzedawany bez informowania opinii publicznej. Trzeba wziąć pod uwagę fakt, że dzielnice takie jak Halemba – pozbawione przemysłu – będą skazane na postępującą degradację. Przykładów mamy wiele: świętochłowickie Lipiny i Chropaczów, rudzki Orzegów czy katowickie Szopienice. Dodatkowo ciągle powraca sprawa możliwej likwidacji kopalni „Halemba”. Mam wrażenie kompletnego nieprzygotowania obecnych władz samorządowych Rudy Śląskiej do tego typu sytuacji. Cicha likwidacja elektrowni i sprzedaż majątku zakładu nie spotkały się z ich zdecydowaną reakcją. Na efekty zaniechań nie będziemy długo czekać.

 Henryk Mercik

Comments

comments