Widzę siebie jako inspiratorkę aktywności
28 maja 2016
0

Z Anielą Jany, nową radną sejmiku województwa śląskiego, rozmawia Natalia Pińkowska.

– Miesiąc temu objęła Pani mandat w Sejmiku Województwa Śląskiego po ś.p. Andrzeju Sławiku. Jak odnajduje się Pani w nowej sytuacji?

– O Andrzeju Sławiku można by długo opowiadać. Słowa nie oddadzą jednak charakteru człowieka ogromnej energii i ciepła. Andrzej we wszystko, co robił, angażował się całym sobą, był ogromnym wsparciem dla całego środowiska, w którym żył i pracował, ale ponadto cechowała go ogromna otwartość wobec innych ludzi, świetnie nawiązywał kontakty i zawsze chciał być blisko drugiego człowieka.

Zastąpienie osobowości takiego formatu z pewnością nie jest dla mnie łatwym zadaniem. Ponadto wchodzę do sejmiku, w którym – praktycznie w połowie kadencji – panuje pewien rytm i większość radnych ma swoje wybrane i przypisane role. Będę starała się sprostać oczekiwaniom, ale nie należy się spodziewać, że będę prowadzić taką samą działalność jak radny Sławik. Będę starała się pracować w moim własnym stylu i zgodnie z moim charakterem.

– Przez ten miesiąc zdążyła już Pani wstępnie poznać charakter pracy radnego sejmiku. Jaką drogę widzi Pani dla siebie?

– Ten miesiąc dałam sobie w pewnym sensie „na rozruch”. Przyjmuję ten czas jako moment uczenia się, poznawania, wchodzenia w rytm. Widzę już konkretne możliwości działania. Zaangażowałam się w trzy sejmikowe komisje: Komisję Zdrowia i Spraw Społecznych, Komisję Sportu, Turystyki i Rekreacji oraz Komisję Rewizyjną. Te dwie pierwsze wybrałam ze względu na moje doświadczenie i zainteresowania zawodowe i społeczne: jestem trenerem pracy – pracuję przede wszystkim z osobami niepełnosprawnymi – i mediatorem w zakresie spraw rodzinnych. Dotychczas sprawy te znane mi były z punktu widzenia praktyka, „od dołu” – teraz mam możliwość lepszego zrozumienia ram organizacyjnych oraz do pewnego stopnia wpływania na kształt polityki społecznej w regionie. Mogę także dzielić się moim doświadczeniem praktyka, wskazywać, gdzie ograniczenia proceduralne uniemożliwiają skuteczne działanie.

– Pani praca z niepełnosprawnymi i z osobami wykluczonymi społecznie nie jest chyba sprawą czysto zawodową?

– Faktycznie, jestem aktywnie zaangażowana w kilku organizacjach pozarządowych, od lat prowadzę działalność społeczną i charytatywną na rzecz osób wykluczonych. Przede wszystkim jestem współtwórczynią stowarzyszenia Centrum Wspierania Inicjatyw Pozarządowych w Tarnowskich Górach. Jesteśmy organizacją pożytku publicznego, wspierającą inne organizacje pozarządowe w regionie, ale też pomagamy osobom z niepełnosprawnością w rehabilitacji oraz potrzebującym.

Od 2000 roku jestem też prezesem Caritasu przy mojej rodzinnej parafii w tarnogórskich Opatowicach – tu koncentrujemy się na programach pomocy żywnościowej, wspieraniu rodzin i osób z różnymi  problemami w tym trwale bezrobotnych. Od lat działam też w Powiatowej Radzie Pożytku Publicznego – przez dwie kadencje pełniłam funkcję jej przewodniczącej. Pomagam ponadto w prowadzeniu spółdzielni socjalnej, a także w grupie psychologów, pracowników socjalnych, mediatorów i prawników działam w Klubie Integracji Społecznej.

– Jak jest pani w stanie pogodzić tak szerokie zaangażowanie społeczne z pracą zawodową?

– Owszem, słyszę czasem, że dla mnie doba ma chyba inny wymiar, bo 24 godziny nie starczyłyby na wypełnienie wszystkich ról, jakie sobie wyznaczam. Ja widzę siebie jednak przede wszystkim jako inspiratorkę aktywności: staję nieco z boku i zachęcam do współdziałania mój zespół bliskich współpracowników oraz samych zainteresowanych podopiecznych.

– Z jakimi reakcjami spotyka się Pani po objęciu mandatu radnej?

– Usłyszałam wiele miłych słów od bliższych i dalszych znajomych. Nie jest to jakiś wielki, medialny oddźwięk, raczej serdeczne, osobiste życzenia powodzenia. Cieszą mnie one i staram się pracować tak, jak dotąd: koncentrując się na człowieku, budując relacje.

Comments

comments