Jesień narodowców
26 listopada 2016
0

Narodowcy postanowili z troską pochylić się nad górnośląskimi sprawami. Z właściwymi sobie taktem i intelektualną klasą.

Najpierw pewna posłanka, znana dokładnie z niczego, na posiedzeniu połączonych sejmowych komisji doprowadziła do odrzucenia obywatelskiego projektu ustawy o śląskiej mniejszości etnicznej. Reprezentując przy tym ugrupowanie Kukiz ’15, które podobno chce oddać władzę obywatelom. Najwyraźniej nie wszystkim, a wyłącznie certyfikowanym Polakom. Sam Paweł Kukiz wydawał się postawą swoich parlamentarzystów szczerze zaskoczony. Podobnie jak podczas pierwszego czytania projektu w sejmie, kiedy poseł Jaskóła z Częstochowy porównywał Ślązaków do drużyny pierścienia i Marsjan. Nie po raz pierwszy okazało się zatem, że wprawdzie lider użyczył ugrupowaniu nazwiska, ale na zaprowadzenie minimum dyscypliny i konsekwencji w poglądach zabrakło już energii. W efekcie w klubie poselskim, pozostającym w pozornej opozycji do PiS, a w istocie wykorzystywanym głównie jako młot na opozycję realną, prym wiodą narodowcy, którzy na wybór z własnych list nie mieli dotąd najmniejszych szans.

Echem znacznie szerszym niż w przypadku ukatrupienia śląskiej inicjatywy obywatelskiej odbiła się sprawa spalenia na marszu niepodległości flagi Górnego Śląska. Narodowcy z naszego regionu przywieźli ten symbol do Warszawy, by pokazać, że Górny Śląsk nie stoi tylko autonomistami. Nie znaleźli jednak zrozumienia wśród swoich ideowych pobratymców, którym kolejność kolorów nie robi większej różnicy. W efekcie żółto-niebieska flaga górnośląską spłonęła jako niebiesko-żółta ukraińska. A wszystko to pod hasłem „Polska bastionem Europy”, które towarzyszyło tegorocznemu marszowi. Policja, przejęta już najwyraźniej duchem „dobrej zmiany” na wieść o śląskiej proweniencji sprofanowanego symbolu odetchnęła z ulgą. Palenie flag regionów Rzeczypospolitej nie jest karalne – roboty zatem mniej niż w przypadku niszczenia emblematów Ukrainy no i nie trzeba się narażać władzy, która narodowców namaściła na wzór polskiego patriotyzmu.

Trudno oprzeć się wrażeniu, że w ostatnim czasie to właśnie narodowcy najpełniej wyrażają stosunek obozu rządzącego w Polsce do śląskich dążeń. Grupa politycznych radykałów wcieliła się w głos narodu ku uciesze jej mentorów z PiS. W westernie „Jesień Cheyennów” grupa wygłodniałych Indian uciekła z rezerwatu w poszukiwaniu terenów łowieckich. Na polskim Dzikim Wschodzie „dobra zmiana” sama uwolniła nacjonalistów ze skansenu zdawało się dawno przebrzmiałych idei, wypuszczając ich na polityczne łowy. Na razie udało się „upolować” jeden projekt ustawy i jedną flagę. Osiągnięcia niezbyt imponujące, ale być może ich lista znacznie wydłuży się, kiedy „patriotyczna” młodzież zasili szeregi wojsk obrony terytorialnej. Posłowie PiS właśnie zastrzegli ustawową możliwość wykorzystywania tych ostatnich przeciw obywatelom RP. W ten oto sposób spełnić może się marzenie pewnego posła PiS z Zagłębia o umacnianiu polskości Śląska przez oddziały militarne. Zostało jeszcze tyle flag do spalenia.

jerzy_gorzelik_okragle

 

 

Jerzy Gorzelik

Comments

comments