Kongres Młodych Kaszubów
10 grudnia 2016
0

Dostałem zaproszenie na I Kongres Młodych Kaszubów. Nie zawahałem się ani przez chwilę i potwierdziłem swoją obecność mimo moich 46 lat na karku.

Za komuny młodym było się do 35 roku życia. Taką samą cezurę wieku przyjmuje się dziś w instytucjach Unii Europejskiej. Ale nawet te 11 lat „górki” nie powstrzymało mnie przed akcesem do pracy z jednym z ośmiu kongresowych zespołów. Mam jedynie nadzieję, że nie będę na tym kongresie najmłodszym uczestnikiem…

Żarty na bok, bo sprawa jest poważna. Starania o pozyskanie dla ruchu kaszubskiego młodzieży obserwować można od jego zarania, czyli od połowy XIX stulecia. Pierwszym ich przejawem było utworzenie przez Floriana Ceynowę i Franciszka Jana Żaczka swoistego funduszu stypendialnego dla utalentowanej młodzieży z kaszubskich rodzin. Odtąd troska o „młodą” przyszłość kaszubszczyzny – rozumianej jako język i kultura – towarzyszyły kolejnym pokoleniom działaczy, czego odbicie znajdujemy nie tylko w archiwalnych numerach gazet, ale też w literaturze kaszubskiej.

Z tej historycznej perspektywy widać wyraźnie, że młodzi ludzie w swojej masie do działalności w ruchu kaszubskim się nie garną. Od lat sześćdziesiątych dwudziestego wieku działa co prawda studencki klub „Pomorania”, ale z kilkunastu, a czasem kilkudziesięciu członków w roczniku, zaledwie kilku dojrzewa do poważnej pracy na niwie regionalnej. Czy I Kongres Młodych Kaszubów ma szansę zmienić ten trend, albo przynajmniej zapoczątkować taką zmianę?

Śmiem twierdzić, że nie wydarzy się nic dopóki my – starsza młodzież – nie zmienimy naszego sposobu myślenia. Jeden z aktywistów kaszubskich z rocznika 1955 pytany niedawno przez dziennikarza o największe wyzwania, jakie stoją przed ruchem kaszubskim odpowiedział, że są nimi starania o pozyskanie młodzieży do organizacji, którą reprezentuje… Ubolewał jednocześnie, że 30 lat temu był najmłodszym prezesem w jednym z oddziałów tego stowarzyszenia, a dziś gdyby go wybrali tam ponownie, znowu byłby najmłodszy.

Archiwum Kaszëbskô Jednota
Archiwum Kaszëbskô Jednota

Wielu widzi tylko czubek własnego nosa – organizację, z którą się związali i w której strukturach zdążyli się posunąć w latach. Tymczasem jako starsze pokolenia powinniśmy patrzeć szerzej na sprawę udziału ludzi młodych w życiu publicznym. Kto powiedział, że oni muszą iść naszą drogą i wstępować w te same koleiny? Stwórzmy im możliwości, a z pewnością odnajdą się w wielu dziedzinach w środowiskach lokalnych. Mam tu na myśli kaszubskie instytucje życia narodowego.

Co się pod tym hasłem kryje? Odpowiednia edukacja – o czym pisałem w poprzedniej „Jaskółce” – a także własne instytuty kultury na poziomie regionalnym i lokalnym, organizacje turystyczne, stronnictwa polityczne, czy wreszcie reprezentacja naszej wspólnoty narodowej, a więc coś w rodzaju opiniodawczego sejmu Kaszubów. Propagujemy w nich otwartość, innowacyjność, pracowitość i profesjonalizm, ale przede wszystkim dążmy do upowszechniania takich postaw wśród młodzieży, które sprawią, że młodzi pracując na własny rachunek, będą jednocześnie działać w interesie narodu kaszubskiego.

Na przykładzie Basków można stwierdzić, że jest to proces długi i dość złożony, ale kiedyś trzeba go rozpocząć, by po 30 latach przestać już utyskiwać, że ruch kaszubski się starzeje. Zaczniemy wtedy uczęszczać do kaszubskiego teatru, w którym znane sztuki młodych autorów wystawiać będą młodzi aktorzy. Pójdziemy do kina, w którym konkurować będzie ze sobą kilku świetnych, młodych reżyserów odnoszących międzynarodowe sukcesy z kaszubskojęzycznymi filmami. Oddamy się błogiemu lenistwu w SPA zarządzanym przez młodych kaszubskich menadżerów. Ponarzekamy na młodych polityków z Kaszubskiej Partii Narodowej, którzy ze swoimi lewicowymi poglądami będą naszym zupełnym przeciwieństwem…

Niechby ten I Kongres Młodych Kaszubów dał tej zmianie początek.

Artur Jablonsczi, Kaszëbskô Jednota

Comments

comments