„Dobra zmiana” depcze środowisko
19 stycznia 2017
0

Rozpędzony buldożer „dobrej zmiany” na drodze ku pełnej centralizacji państwa nie zważa na jakiekolwiek przeszkody i niszczy wszystko co mu się nawinie. Tym razem padło na przyrodę i środowisko.

Prawo i Sprawiedliwość postanowiło zmienić ustawy o Ochronie Przyrody oraz Prawo Ochrony Środowiska. W tym drugim wypadku uderzenie w ochronę środowiska jest jednocześnie uderzeniem w samorządy i zapisaną w Art. 15 Konstytucji zasadę decentralizacji władzy publicznej.

7 grudnia ub.r. do laski marszałkowskiej wpłynął poselski projekt nowelizacji Ustawy Prawo Ochrony Środowiska. Projekt ten jeszcze w styczniu ma zostać przyjęty przez Sejm. Jest bardzo lakoniczny i odnosi się tylko do zmian w organach statutowych (radach nadzorczych i zarządach) Wojewódzkich Funduszy Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Wojewódzkie Fundusze powstały w 1993 r. i wraz z Narodowym Funduszem Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej tworzą system finansowania inwestycji proekologicznych.

Fundusze wojewódzkie i Narodowy są zupełnie odrębnymi podmiotami, choć finansują zadania z tych samych obszarów i często są mylone. Ale – zgodnie z obowiązującą wciąż ustawą – Fundusz Narodowy realizuje, jako instytucja podległa ministrowi środowiska, politykę środowiskową państwa, a fundusze wojewódzkie – politykę środowiskową samorządów wojewódzkich.

Ustawa wskazuje dokładnie w jaki sposób teraz wyłaniani są członkowie rad nadzorczych wojewódzkich funduszy. Radę tworzy 7 osób powoływanych przez Sejmik województwa, wskazanych po 1 przez pozarządowe organizacje ekologiczne, samorząd gospodarczy, Regionalną Radę Ochrony Przyrody, Sejmik (zwyczajowo członka Komisji Środowiska Sejmiku), Marszałka (zwyczajowo pracownik Wydziału Ochrony Środowiska Urzędu Marszałkowskiego), Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska albo Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska i – jako przewodniczącego – przedstawiciela Ministra Środowiska. W ten sposób w organie nadzorczym funduszu reprezentowane są praktycznie wszystkie strony zainteresowane z jednej strony rozwojem gospodarczo-społecznym a z drugiej zachowaniem środowiska i przyrody dla przyszłych pokoleń. Jest też zachowana równowaga pomiędzy stroną samorządową a rządową. Tak wybrana rada nadzorcza rekomenduje członków zarządu funduszu, których powołuje marszałek województwa.

Przychodami Funduszu są środki pochodzące z opłat i kar za użytkowanie środowiska. Pobieraniem tych opłat zajmuje się Urząd Marszałkowski, który raz w roku przekazuje te środki na rachunek funduszów Narodowego i Wojewódzkiego. Na konto Funduszu Wojewódzkiego w Katowicach obecnie wpływa niewiele ponad 100 mln zł rocznie. Przed paru laty kwota ta była większa (ok. 130-140 mln), ale środowisko w województwie z roku na rok się poprawia to też opłaty i kary z tego tytułu się zmniejszają. Przychody Narodowego Funduszu z tego tytułu wyniosły w roku 2015 ok. 350 mln zł. Jednakże inne opłaty, które na rachunki funduszy wojewódzkich nie wpływają (z tytułu prawa górniczego i ekologicznego, recyklingu pojazdów, prawa energetycznego i wielu innych) podnoszą przychody tego Funduszu do aż 2 mld zł. A więc prawie 20 razy więcej niż największego z funduszy wojewódzkich. A jednak udzielając częściowo umarzalnych pożyczek i dotacji fundusz katowicki zgromadził 1,3 mld zł majątku, którym obraca finansując proekologiczne inwestycje. Istniejący 4 lata dłużej Fundusz Narodowy zgromadził 6 mld zł majątku, co stanowi 3-krotność jego rocznych przychodów. Tymczasem zgromadzony majątek w przypadku Funduszu w Katowicach stanowi prawie 13-krotność jego przychodów. Więc który z funduszy lepiej obraca publicznymi pieniędzmi, co – obok finansowania zadań środowiskowych – jest statutowym celem tych instytucji?

Do czego doprowadzą obecne zmiany w wojewódzkich funduszach? Zostanie zmniejszona ilość członków rady nadzorczej z 7 do 5. Jednak nie będą oni wskazywani przez samorząd gospodarczy, organizacje ekologiczne czy Radę Ochrony Przyrody. Teraz 4 członków będzie wskazywanych przez stronę rządową (ministra, wojewodę i NFOŚiGW) a tylko 1 przez samorząd (marszałka). Bez żadnego merytorycznego klucza. Tak wybrana rada nadzorcza wskaże 2-osobowy zarząd, który – co oczywiste – będzie realizował politykę rządu. A rząd ma zupełnie inne priorytety.

Doniesienia medialne od dawna wskazują, że cała Polska, a szczególnie województwa śląskie i małopolskie, ma problem ze smogiem. Dlatego też we wszystkich funduszach największe środki były przeznaczane na ochronę atmosfery i walkę ze smogiem. Wojewódzki Fundusz w Katowicach w postaci umarzalnych pożyczek i dotacji przeznacza na ten cel rocznie 200-300 mln zł. Nawet takie środki były jednak niewystarczające. Dlatego w 2012 r. Fundusz Narodowy, który permanentnie miewał problemy z wydatkowaniem swoich środków na cele statutowe, zaproponował funduszom wojewódzkim wspólną ofertę w postaci programów „Kawka”, „Ryś” (w zakresie termomodernizacji i wymiany źródeł ciepła) czy „Prosument” (w zakresie instalacji fotowoltaicznych), które znacząco podniosły poziom wydatkowania środków na te cele. Na początku roku 2016 realizacja tych programów została jednak jednostronnie przez NFOŚiGW zawieszona. I do chwili obecnej nie została wznowiona gdyż – jak zapewniają członkowie zarządu tego Funduszu – są lepsze sposoby na likwidację niskiej emisji i smogu niż wymiana zatruwających kotłów na nowocześniejsze.

To poszukiwanie złóż geotermalnych czyli ciepłej wody z wnętrza ziemi. Oczywiście taka technologia sprawdza się na Islandii czy innych miejscach gdzie jest cała masa gejzerów. Ale czy jest sens poszukiwania takich źródeł na Śląsku, w miejscu gdzie od stuleci działa górnictwo głębinowe? Marszałek Województwa Śląskiego powołał przed kilku miesiącami zespół do opracowania założeń dotyczących uchwały antysmogowej. WFOŚiGW w Katowicach stanowił jeden z kluczowych elementów tych założeń. Jeśli jednak Fundusz stanie się instrumentem polityki rządu i zacznie finansować poszukiwania źródeł geotermalnych zamiast kontynuować mozolną, ale skuteczną walkę ze smogiem za pomocą dotychczasowych metod, uchwała antysmogowa pozostanie pobożnym życzeniem władz samorządowych, a my w dalszym ciągu będziemy się truć wychodząc z domu.

Brak realizacji uchwały antysmogowej województwa to nie jedyne zło, które może nas spotkać. Olbrzymie problemy mogą mieć samorządy realizujące zadania z zakresu gospodarko wodnościekowej. Szczególnie te samorządy, które są niepokorne w stosunku do władzy Prawa i Sprawiedliwości. W poprzednim okresie programowania Unii Europejskiej (2007-13) wojewódzkie fundusze pełniły rolę Instytucji Wdrażających tj. prowadziły nabory wniosków, ocenę, zawieranie umów oraz kontrolę i rozliczanie inwestycji współfinansowanych ze środków unijnych. By unijne fundusze mogły być wykorzystane potrzebny jest każdorazowo wkład własny. Nawet jeśli stanowi on tylko 15% (choć zwykle więcej) to w przypadku wielomilionowej inwestycji, wkład ten częstokroć przekracza możliwości samorządów. Dlatego tak ważne było uzyskanie z WFOŚiGW pożyczki zapewniającej wkład własny. Jeśli teraz takiej pożyczki gmina nie otrzyma, nie będzie mogła sięgnąć po unijne środki. A to z kolei przełoży się na niewykorzystanie przysługującej Polsce alokacji. Ale nie tylko nieprzychylność PiS-owskich zarządów WFOŚiGW może się przełożyć na niewykorzystanie europejskich środków. Katowicki Fundusz, jako jedyny z wojewódzkich, pełni funkcję Instytucji Wdrażającej w obecnym okresie programowania (2014-20). Tym razem środki przeznaczone są na budowę sieci ciepłowniczych, ale też termomodernizację budynków wielorodzinnych będących własnością spółdzielni i wspólnot mieszkaniowych. Ale by otrzymać dofinansowanie trzeba spełnić niezmiernie wygórowane kryteria. Dlatego też wielu potencjalnych wnioskodawców rezygnuje z aplikowania o te środki już na samym początku. To z kolei sprawia, że instytucje wdrażające muszą starać się o to by wydatkować zaplanowaną kwotę i same zachęcać beneficjentów do sięgnięcia po dofinansowanie. W konkursie ogłoszonym przez WFOŚiGW w Katowicach dla spółdzielni i wspólnot mieszkaniowych z terenu subregionu centralnego województwa śląskiego (obszar Górnośląskiego Okręgu Przemysłowego i okoliczne gminy) wpłynęło 112 wniosków. W analogicznym konkursie ogłoszonym przez Fundusz Narodowy na pozostałym obszarze Polski, wniosków wpłynęło 39. Ta dysproporcja wskazuje na zaangażowanie pracowników i zarządów poszczególnych instytucji w realizację planów. Czy po przejęciu katowickiego funduszu przez przedstawicieli „dobrej zmiany” motywacja jego pracowników zrówna się z motywacją spotykaną w NFOŚiGW?

 

 

 

Rafał Adamus

Comments

comments