Marionetka w rękach rządu PiS
22 stycznia 2017
0

Jarosław Wieczorek, wojewoda śląski, stara się jak może by tylko przypodobać się władzy w Warszawie. Zapowiedział m.in. walkę ze śląskim separatyzmem.

Na stanowisko wojewody został przez rząd Beaty Szydło namaszczony 8 grudnia 2015 roku. Swoją rolę określił bardzo jasno i precyzyjnie. Zapytany przez dziennikarzy na konferencji z okazji objęcia urzędu o swoje plany odpowiedział, że plany ma rząd, a wojewoda ma je wdrażać.

Od tego czasu, konsekwentnie brnie w antyśląską narrację. Upust swoim śląskim fobiom dał udzielając wywiadu jednemu z prawicowych tygodników.

Śląsk zawsze polski

– Śląsk jest i był zawsze polski, i tylko z Polską może się dobrze rozwijać – powiedział w wywiadzie dla tygodnika wSieci (16.05.2016) wojewoda Wieczorek. Dlatego zamierza umacniać polskość na Śląsku. W jaki sposób? Z pomocą ma przyjść kuratorium oświaty, które zaangażuje się w promowanie polskości w szkołach.

To „promowanie” wyobraża sobie Bartosz Wieliński, dziennikarz Gazety Wyborczej, przez lata związany z katowicką redakcją dziennika. –  Akademie o „żołnierzach wyklętych” połączone z rekonstrukcjami ich potyczek z protoplastami współczesnego „gorszego sortu”, a także ich ślubów czy chrzcin ich dzieci. Do tego dojdą pewnie patriotyczne konkursy poetyckie i muzyczne, biegi przełajowe polskimi szlakami (wyścigi rowerowe odpadają, bo – jak mówił minister Waszczykowski – rowerzyści to ludzie chorzy) – pisze Wieliński w jednym ze swoich artykułów (Gazeta Wyborcza, 27.05.2016).

Służby na straży polskości

Zdaniem braci Karnowskich separatystyczny ruch na Śląsku jest w ofensywie. Wszystko przez Leszka Jodlińskiego, który został dyrektorem Muzeum Górnośląskiego (nie, jak błędnie piszą Muzeum Śląskiego) i organizacji wystawy poświęconej wypędzeniom Niemców ze Śląska. Ale i na to wojewoda Wieczorek ma sposób. – Służby będą monitorowały tego typu działania, sprawdzając, czy nie doszło do naruszenia prawa – mówi Wieczorek.

– Nie popełniajmy po raz kolejny błędu z czasów tworzenia wystawy w Muzeum Śląskim: oceniajmy efekt końcowy a nie pogłoski i plotki – apeluje Henryk Mercik, członek zarządu województwa z ramienia RAŚ. Przygotowana wystawa  o migracjach na Górnym Śląsku jest w bardzo początkowej fazie planowania. – Uspokajam Pana wojewodę: w obszarze zainteresowań jej twórców jest nie tylko aspekt odpływu ludności z terenu Górnego Śląska, ale też napływ mieszkańców z Kresów i zarobkowa imigracja z różnych regionów Polski – mówi Mercik.

Wojewoda Wieczorek nie powstrzymał się także przed insynuacją o sposobie finansowania działań Ruchu Autonomii Śląska i rzekomej chęci oderwania od Polski. – Może się kiedyś dowiemy, czy ruch ten otrzymuje jakieś wsparcie z zewnątrz. Odnoszę również wrażenie, że faktyczny cel główny RAŚ to nie autonomia, ale oderwanie Śląska od Polski – mówi Wieczorek. Skąd to wrażenie? Tego wojewoda nie mówi.

Jerzy Gorzelik jest już znudzony odpowiadaniem na to pytanie. – Mamy ze składek – ucina krótko temat. Zgodnie z prawem o stowarzyszeniach, a takim jest Ruch Autonomii Śląska, musi on składać coroczne zeznania finansowe, które są jawne.

Kieszonkowy Grażyński

10 grudnia 2016 roku Jarosław Wieczorek odsłonił w urzędzie wojewódzkim tablicę poświęconą wojewodzie Michałowi Grażyńskiemu. – To jeden z najbardziej znanych działaczy okresu międzywojennego na Śląsku. Wsławił się bardzo wieloma inicjatywami, które do dziś są i funkcjonują nie tylko dla naszego regionu – mówił wojewoda Jarosław Wieczorek, podkreślając zasługi Grażyńskiego podczas uroczystości odsłonięcia tablicy.

– Był to człowiek, który spajał Śląsk z Polską – uważa historyk dr Andrzej Krzystyniak. Nic więc dziwnego, że obecny wojewoda tak chętnie honoruje swojego poprzednika. Sam przecież też podkreśla, że jego zadaniem jest krzewienie polskości na Śląsku. Ot, taki nasz „kieszonkowy Grażyński”.

Samo powieszenie tablicy odbyło się w tajemnicy mówi Henryk Mercik. Mimo że zarząd województwa sąsiaduje w gmachu Sejmu Śląskiego z wojewodą. – Nie dostaliśmy zaproszenia na uroczystości. Pewnego dnia tablica po prostu pojawiła się na ścianie – mówi Mercik. – Czyżby władze państwowe same wstydziły się jej umieszczenia w tak prestiżowym miejscu? Grażyński nie był przecież postacią kryształową,  dziś jest oceniany bardzo różnie i na pewno nie jest uznawany, za tego, który jednoczy. W budynku tak wyjątkowym dla regionu i jego historii honorować powinno się ludzi łączących wszystkich obywateli – dodaje.

Śląskość będzie się umacniać

To w sumie dla Śląska dobre wiadomości. Dlaczego? Wystarczy sobie przypomnieć reakcje mieszkańców Śląska na słowa prezesa Kaczyńskiego o „ukrytej opcji niemieckiej”, czy chociażby niedawny rekord Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, mimo zaciekłych ataków prawicy.

– Gdy wojewoda przejdzie do czynów, gdy potępienie śląskiego separatyzmu wpisane zostanie do szkolnego programu, gdy do Katowic tropić antypolskie spiski zaczną przyjeżdżać czynownicy z redakcji „Wiadomości”, społeczeństwo zareaguje dokładnie odwrotnie, niż zakłada władza. Obywatele Rzeczypospolitej są przecież bardzo przekorni – pisze Bartłomiej Wieliński.

Podobnego zdania jest dr Tomasz Słupik, politolog z Uniwersytetu Śląskiego. – Patrząc na udolność i skuteczność działań ekipy wojewody jego działania przyniosą skutek odwrotny do zamierzonego a tylko wzmocnią poczucie śląskości wśród mieszkańców – mówi Słupik.

Wydaje się, że za wojewody Wieczorka czeka na wzrost śląskiej tożsamości. Szkoda tylko, że śląscy działacze PiS tak słabo znają historię regionu. Był już bowiem jeden wojewoda, który chętnie chciał Ślązaków polonizować i meldował o tym w Warszawie. Nic dobrego z tego nie wyszło. Nazywał się Michał Grażyński.

 

jacek_tomaszewski_bio

 

Jacek Tomaszewski 

Comments

comments