W tym kraju nie ma serca i rozumu…
7 marca 2017
0

Czasami pytacie mnie Państwo, skąd biorę tematy do swoich kopyrtek, czy wymyślam problemy, które poruszam w swoich felietonach? Proszę Państwa!

To życie dostarcza mi materiału, pomysłów i tytułów tekstów, które zamieszczam w naszej gazecie. Dlatego też skąd się wziął tytuł kopyrtki, którą właśnie czytacie?

Po prostu przytaczam słowa mojej koleżanki, nauczycielki na wcześniejszej emeryturze, do której zadzwoniłem na początku tego roku. Nie porozmawialiśmy długo, bo kobieta od razu powiedziała tak: ”Kaziu, dziękuję za telefon, ale długo nie pogadamy, bo dodzwoniłeś się do Londynu, a jak gadasz z Londynem, to przecież więcej zapłacisz. Jak będę na Śląsku, to zadzwonię.”

Parę dni temu zadzwoniła. Porozmawialiśmy dłużnej, a ja miałem już i materiał na artykuł, a także i na  tytuł. Tytułem są pierwsze słowa mojej koleżanki – emerytki, która opowiadała o tym co ostatnio robiła. Rozpoczęła od oceny naszego kraju i jego obywateli. Następnie zaczęła wyjaśniać, dlaczego znalazła się w Londynie pojechała do swojego syna, który wyemigrował niedawno  ze Śląska. Jej córka kilka lat temu ukończyła studia ekonomiczne. Nie znalazła pracy w swoim zawodzie. Znała księgowość, a także świetnie mówiła po angielsku. Złożyła wszędzie gdzie się dało prośby o pracę. Odezwali się Anglicy. Zadzwoniono do niej, jakiś miły pan porozmawiał z nią po angielsku, przepytał o przebieg studiów, o dodatkowe kursy i umiejętności, a potem zakończył rozmowę formułką, że postarają się odezwać. No i się odezwali. Zaproponowali jej pracę w Londynie. Od kilku lat tam mieszka, wyszła za mąż za Anglika, mają już dzieci, a ona ma już angielskie obywatelstwo. Na Śląsku został jej brat. Jeszcze w ubiegłym roku pracował w państwowej administracji. Fachowiec, ostentacyjnie brzydzący się polityką, zwolennik śląskiej polskości, zawsze w czasie naszych spotkań dziwiący się mojej obecności w RAŚ i powtarzający o Ruchu opinie naszych przeciwników. Nie pomagało, że prosiłem go o czytanie naszej gazety w Internecie, przestudiowanie statutu i tego co piszemy o autonomii i jak ją rozumiemy. Mówiłem mu, że kłamstwem jest pomawianie nas o chęć oderwania Śląska od Polski. Wskazywałem, że chodzi nam o odbudowę ekonomiczną naszego regionu, o to, aby fundusze, które tutaj są wypracowywane pozostawały w większej części na naszej ziemi. Aby nie niszczono też naszej odrębności kulturalnej i umożliwiono nam nauczanie śląskiego języka tych, którzy tego zapragną.

Proszę Państwa! Nic do niego nie trafiało, a i potrafił powiedzieć tak: ”Ja jestem urzędnikiem państwowym. Państwo to jedna całość. Żadne tam regiony. Nie można realizować polityki całościowej państwa, jak regiony maja autonomię, bo  pewne rzeczy lepiej widzi się z centralnej perspektywy. Państwo musi mieć głowę! Bebechy nie mogą rządzić!” Podziękowałem za nazwanie nas bebechami, no i skończyłem z nim polityczne dyskusje. Cóż, do niektórych się nie dotrze, nawet ucząc ich rozumu.

Moje słowa go nie przekonały, ale nauczyło go rozumu PIS. Fachowiec stracił pracę, bo trzeba było zatrudnić karnego członka rządzącej partii. Siostra znalazła bratu nowe zatrudnienie w Londynie. Pojechał, bo musiał z czegoś żyć.

Od stycznia pracuje, mieszka w domu siostry, szybko ściągnął żonę. Wiecie już zatem Państwo, skąd obecność mojej koleżanki w Londynie? Pojechała, aby sprawdzić, jak daje sobie radę jej dziecko. A opinie o dzisiejszej Polsce wyraziła w słowach, które są tytułem mojego felietonu.

Od kilkunastu lat każdy przeżyty tutaj dzień utwierdza nas w przekonaniu, że większość polityków, których dzięki wyborom wynosimy do władzy, więcej myśli o swoich prywatnych i partyjnych interesach niż o kraju czy regionach, którymi rządzą. Powoli uczą nas, że polityka to podejrzany biznes, wymagający sprytu, umiejętności kłamania i braku jakichkolwiek skrupułów. Dzisiaj każdy dzień przynosi nam informacje, które potwierdzają najgorsze opinie o rządzących i o partiach, z których się wywodzą. Ja osobiście mam już dosyć wiadomości o dwudziestoparoletnim chłystku bez kwalifikacji, trzęsącym Ministerstwem Obrony Narodowej, o jego szefie, broniącego swojego faworyta jak niepodległości i jednocześnie rozbijającego naszą armię. Dewastowane jest całe państwo, a rządząca aktualnie partia zawłaszcza Polskę. Niszczy wymiar sprawiedliwości, służby mundurowe, oświatę, kulturę i gospodarkę. Na wszystkie możliwe urzędy powołuje ludzi bez honoru, bez jakichkolwiek kwalifikacji i mających tylko jedną cechę: umiejętność bezwzględnego dążenia do władzy i pieniędzy. Obok nowej arystokracji żyją ludzie godzący się na głodowe zarobki, skazani na cierpienie, bo ich uczciwa praca jest nadal wynagradzana tak, że nie mogą się samodzielnie utrzymać. Dlatego kilka MILIONÓW naszych obywateli wyjechało z Polski na stałe.

Z każdym rokiem wyludnia się także Śląsk. Młodzi Ślązacy są już wszędzie. Dostaję pozdrowienia od swoich dawnych uczniów z Australii, Nowej Zelandii, z USA, a także z większości krajów Europy Zachodniej. Nasz region krwawi, wyjeżdżają wykształceni, najbardziej przedsiębiorczy i obrotni Ślązacy. Dlatego każde działanie związane z poprawą naszego życia na Śląsku jest niezwykle wartościowe. Im więcej tutaj zmienimy na lepsze, tym więcej nas tutaj zostanie.

4 lutego tego roku w Rybniku odbył się coroczny Konwent RAŚ. Przez dwie godziny członkowie Rady Naczelnej i przedstawiciele kół naszego Ruchu mówili o tym, co zrobili dla swojego regionu, dla miast i wsi w których mieszkają. Dwie godziny! Sporo tego było. Jak zareagowali słuchacze? Najpierw podziękowali, a potem bardzo wyraźnie zażądali, aby ci, którzy tak wiele roboty wykonali dla Śląska, informowali na bieżąco o tym co robią! Bo dzisiaj skromność, niechęć do chwalenia się często uznawana jest za dupowatość! Jak się coś robi dla innych, to trzeba o tym mówić! Zawsze i wszędzie, szczególnie wtedy, gdy chcemy, aby naszą pracę docenili ci, którzy nie są sympatykami ani członkami Ruchu, jedynie od czasu do czasu czytają naszą gazetę, a o tym co robimy dla wszystkich mieszkańców Śląska nie dowiedzą się z wrogiej nam dzisiaj regionalnej czy ogólnopolskiej telewizji albo z  państwowych stacji radiowych.

DLATEGO SAMI POWINNIŚMY INFORMOWAĆ O TYM, CO ROBIMY DLA REGIONU, BO WŚRÓD NAS SĄ LUDZIE, KTÓRZY MAJĄ I SERCE, I ROZUM ORAZ CHĘĆ POMOCY INNYM. NASZA PRACA NIE WSZYSTKIM JEST ZNANA. TO TRZEBA ZMIENIĆ I O DZIAŁANIACH CZŁONKÓW RAŚ CHCEMY PISAĆ W NASZEJ GAZECIE.

 

Kazimierz Martyn

Comments

comments