Nie mów fałszywego świadectwa….
18 kwietnia 2017
0

Jednym z dziesięciorga przykazań, na których opiera się nie tylko wiara katolicka, ale i cała kultura europejska jest nakaz: „Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu”. Jak obserwujecie państwo to co pokazuje rządowa telewizja, co piszą gazety zależne od nowej władzy, to mamy wrażenie, że to akurat przykazanie zostało unieważnione. Kłamstwo stało się podstawowym sposobem rządzenia i powoli zaczynamy się przyzwyczajać do takiego sposobu sprawowania władzy.

Czy widzieliście Państwo program Anity Gargas o śląskich organizacjach społecznych, a przede wszystkim o RAŚ, gdzie zostaliśmy przedstawieni jako już nie ukryta opcja niemiecka, ale jako zupełnie jawna organizacja chcąca przyłączyć Śląsk do Niemiec? Wiecie Państwo, jeśli mieszkacie na Śląsku, interesujecie się swoją „małą ojczyzną”, to nie uwierzycie w te kłamstwa. Czytacie Jaskółkę Śląską, znacie w swoim otoczeniu ludzi, którzy są członkami RAŚ. Są to wasi znajomi, przyjaciele, a czasami wasi krewni. Nie uwierzycie w te brednie, które w tym programie świadomie wygłaszali kłamcy, nie dacie się nabrać na fałsz, który był podstawową cechą tej propagandowej agitki. Zastanówcie się jednak nad tym, jak te kłamstwa mogli odebrać chociażby mieszkańcy Białegostoku, Lublina czy Szczecina. To dla nich przede wszystkim był przygotowany ten kłamliwy propagandowy wyczyn. Nie dla Ślązaków, którzy znają prawdę. Po co? Ano po to, aby zepsuć w oczach mieszkańców innych części Polski opinie o Ślązakach! I jeszcze raz zapytam: po co? Odpowiedź jest prosta: bardzo często władza, która usiłuje podporządkować sobie obywateli i rządzi w sposób niedemokratyczny, szczuje jednych ludzi na drugich. Taki sposób rządzenia poprzez dzielenie wymyślili i stosowali już parę tysięcy lat temu Rzymianie. Nasza powojenna władza, niezależnie od tego, czy były to czasy PRL, czy czasy wolnej Polski, zawsze sięgała do tych metod działania. Co więcej, dodała własne sposoby oszukiwania obywateli, zaczęła budować społeczeństwo, które ma wierzyć w kłamstwa na kłamstwie. Dlatego rządzący z Warszawy kłamali, kłamią i będą kłamać, dopóki nie odsuniemy ich od władzy.

Każdy dzień przynosi informacje o kolejnych oszustwach. Chcecie przykładów najnowszych fałszerstw? Pamiętacie Państwo z ostatnich dni wypadek premier Szydło? Oglądaliście zapewne w telewizji pancerny samochód, który rozpadł się po zetknięciu z samochodzikiem dwudziestoparolatka i uległ kasacji po uderzeniu w drzewo? Władza podała, że samochód pani premier jechał z prędkością pięćdziesięciu kilometrów na godzinę. Akurat! Musiałby być zbudowany z blachy po konserwach. Pokorna policja nie zanegowała tego bzdurnego kłamstwa. Prokuratura ani pisnęła. Był jednak mały problem, każdy z trzech samochodów miał tak zwane „czarne skrzynki”, w których była zapisana prędkość z jaką poruszała się kolumna trzech samochodów. Zatem co zrobiono? Czarna skrzynka z rozbitego pojazdu została uszkodzona, a dwa pozostałe wozy nie zostały zabezpieczone, jeździły sobie nadal po drogach i dane z czasu wypadku zostały „nadpisane”, czyli po ludzku, zniszczone. Czy myślicie, że w rządzie i w służbach pracują sami idioci? Gdy słuchamy wypowiedzi ludzi władzy i padamy ofiarą uchwalanych przez obóz rządzących praw i zarządzeń, to często mamy wrażenie, że ustawy sejmowe i rządowe są autorstwa ludzi „specjalnej troski”. W Biurze Ochrony Rządu, mam nadzieję, durnie są w mniejszości. Więc ta „wpadka” BOR wcale nie była niedopatrzeniem, prawdopodobnie niszczono w ten sposób dowody kłamstwa. Dlaczego o tym piszę? Czy nas może to obchodzić? Tak. Powinno, bo rządowe limuzyny jeżdżą wszędzie. Jesienią ubiegłego roku przekonałem się o tym na własnej skórze, gdy na autostradzie Katowice – Wrocław minęło nas kilka samochodów rządowych wariatów, którzy mknęli z ogromną szybkością, łamiąc wszystkie możliwe przepisy drogowe. Więc i w Was, drodzy czytelnicy, może uderzyć samochód władzy. Dałby dobry Bóg, aby skończyło się na strachu, jak w naszym wypadku. Takich „wpadek” i kłamstw władzy niedługo nie będziemy mogli policzyć. Ponieważ nasza gazeta nie jest z gumy, a mój felieton musi się zmieścić w JASKÓŁCE, przytoczę Państwu tylko dwa ostatnie krętactwa władzy. Pierwsze z nich: czy wiecie, że pan ambasador naszego kraju w Niemczech okazał się człowiekiem, który podpisał zgodę na współpracę z  komunistycznymi służbami bezpieczeństwa? Najpierw skłamał w oświadczeniu, że żadnych podpisów nie było, a potem, gdy opublikowano dowody, wyznał, że po prostu o tym fakcie w swoim życiu zapomniał. Czy natychmiast go odwołano? Nie, nadal urzęduje, bo jest z właściwej partii, w której nie taki kłamca się schował. Drugie krętactwo rządzących: gdy wicepremier Morawiecki objął stanowisko, zapewnił, że nigdy nie będzie działał na szkodę obywatela. Akurat. Podano właśnie informację, która na pierwszy rzut oka powinna być fałszywa: pod koniec ubiegłego roku zmieniono interpretacje podatkową, która dotyczy nas wszystkich. O co w tej zmianie chodzi? O to, że jeśli umorzono Ci Czytelniku, na przykład, część czynszu z powodu tragicznej sytuacji materialnej, straż miejska anulowała mandat za nieprawidłowe parkowanie, bo potrafiłeś się wytłumaczyć z tego przewinienia, albo udowodniłeś, że masz bilet miesięczny, tylko zostawiłeś go w domu, więc nie zapłacisz mandatu za jazdę bez biletu to Ty się wzbogaciłeś o tę kwotę, której nie zapłaciłeś! Dla ministra Morawieckiego jest jasne, że Twój majątek wzrósł i musisz od tego powiększenia zapłacić podatek! Więc szykuj się na wypełnienie PIT-8C. Nie zdziw się więc, jeśli dostaniesz polecony z taką informacją. Ja sam w to nie uwierzyłem, zadzwoniłem do znajomej księgowej, ona do skarbówki i okazało się, że takie przepisy już istnieją! A miało być prościej, życzliwiej i taniej. I jak zwykle okazało się to kłamstwem.

Jest jakiś sposób, aby odsunąć od władzy tych krętaczy? Jeśli myślicie państwo, że wystarczy nie głosować na PIS, to się mylicie. Opozycja jest podobna, jeśli nie taka sama, różni ich tylko ilość kłamstw, które od przedstawicieli opozycyjnych ugrupowań i od partii władzy słyszymy. Co więcej, ulubionym zajęciem opozycji są wzajemne kłótnie, załatwianie własnych interesów i przekonanie, że mieszkańcy Polski są takimi durniami, iż zawsze można ich oszukiwać. Co mamy zatem robić? Skoro nie podobają się nam istniejące partie, to załóżmy własną, regionalną. To nie z Warszawy widać lepiej, tylko z perspektywy regionu, naszej „małej Ojczyzny”. Nie jest ważna jej nazwa, ważny jest program, w którym zapiszemy i będziemy realizować zasadę samorządności w sprawach regionalnej gospodarki, kultury, oświaty czy szeroko pojętego rozwoju. Ważne jest to, abyśmy zaczęli dbać o nasz kraj z perspektywy własnego podwórka, takim ukochanym miejscem jest dla nas Śląsk. To tu nadal są żywe idee samorządności. Widać to wyraźnie w programie RAŚ, ruchu, który nie pragnie zaszkodzić Polsce, ale raczej uczynić ją lepszą dla wszystkich obywateli, dla tych, którzy czują się Polakami, Kaszubami, Ślązakami czy częścią jakiekolwiek grupy etnicznej zamieszkującej nasz kraj. Zmiany w państwie powinniśmy zacząć od siebie, od dołu. Bo jak się wielokrotnie już przekonaliśmy, góra najwyżej wymyśli nam nowy podatek. A dbać będzie tak naprawdę o własne stołki, ustalać sobie monstrualne wynagrodzenia i tworzyć posady dla członków swoich rodzin czy towarzyszy partyjnych.

 

Kazimierz Martyn

Comments

comments