Cuius regio eius natio, jak ludzcy panowie traktują mniejszości
19 kwietnia 2017
0

Państwo, jako instytucja prawna i polityczna zarazem, określa jaki jest jego stosunek do zamieszkujących je mniejszości narodowych i etnicznych, do ich wyznań i języków. Miarą dojrzałości demokracji jest to, w jakim zakresie uwzględnia intencje i potrzeby mniejszości.

Pod tym względem demokracja w Polsce pozostawia wiele do życzenia. Wspomnę tylko casus Ślązaków, bo czytelnikom „Jaskółki” nie trzeba przypominać, że Rzeczpospolita Polska nie uznaje ich dążeń – ani tych językowych, ani też narodowościowych – a przy obecnej większości parlamentarnej nie próbuje się nawet ze Ślązakami prowadzić dialogu.

Skupię się za to na mniejszościach wymienionych w przyjętej przez Polskę w 2005 roku Ustawie o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz o języku regionalnym.

Ten akt prawny miał być krokiem milowym w walce mniejszości narodowych i etnicznych o równość społeczno-ekonomiczną, czy wręcz sprawiedliwość kulturową. Ale w gruncie rzeczy państwo polskie pozostawiło sobie monopol na ochronę, zachowanie i rozwój tożsamości kulturowej mniejszości, poprzez „określenie zadań i kompetencje organów administracji rządowej i jednostek samorządu terytorialnego w zakresie tych spraw”, jak to zapisano w ustawie. Na przestrzeni kilku ostatnich miesięcy przestano już nawet zachowywać pozory związane z owymi „kompetencjami organów”.

Rządzący w państwie obecnie nie tylko decydują kogo uznają za mniejszość, a komu takiego prawa odmawiają, ale przestali nawet pytać, konsultować się i porozumiewać z reprezentującymi mniejszości narodowe i etniczne podmiotami prawnie zatwierdzonymi. Nie respektują wypracowanych przez lata form obustronnej współpracy i narzucają własne zasady oraz regulacje.

Komunikat wysłany ze strony władzy jest jasny: macie jeść nam z ręki, a my z czasem doprowadzimy do likwidacji wszelkich problemów etnicznych i urządzimy państwo Polskie w myśl zasady Cuius regio eius natio (czyj kraj, tego naród). Foto: Artur Jablonsczi

Potężnym narzędziem polityki państwa jest system przyznawania dotacji na projekty zgłaszane przez mniejszości w ramach konkursów ogłaszanych przez Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji na zadania mające na celu ochronę, zachowanie i rozwój tożsamości kulturowej mniejszości. Przez minione lata, w procesie dialogu rządu z mniejszościami, uległ on znaczącej jakościowej poprawie. Odpowiadająca zań grupa urzędników państwowych otrzymała wsparcie niezależnych ekspertów ds. mniejszości narodowych i etnicznych, dzięki czemu, w konsultacji z organizacjami mniejszości, zaczęto dostrzegać autentyczne ich potrzeby.

Praktyka ta została przerwana w grudniu ubiegłego roku przez ministra spraw wewnętrznych i administracji, który wbrew wszelkim przyjętym wcześniej zasadom, regulaminom i instrukcjom, nie przyznał organizacjom mniejszości znaczącej części dotacji, a także opóźnił podpisywanie umów na środki już przyznane. Zażądał ponadto, by mniejszości ponownie uzasadniły swoje wcześniej złożone wnioski. Wreszcie na początku marca tego roku, minister ogłosił kto, ile i na co dostanie rządowe wsparcie finansowe.

W tych działaniach nie chodzi już o pożądaną w polityce każdego państwa integrację. Komunikat wysłany ze strony władzy jest jasny: macie jeść nam z ręki, a my z czasem doprowadzimy do likwidacji wszelkich problemów etnicznych i urządzimy państwo Polskie w myśl zasady Cuius regio eius natio (czyj kraj, tego naród).

Artur Jablonsczi, Kaszëbskô Jednota

Comments

comments