Polak czyli kto?
21 kwietnia 2017
0

Kiedyś nawet nie zawahałbym się odpowiedzieć, a dzisiaj nie mam zielonego pojęcia co tworzy Polaka, co nadaje mu sens. Szczególnie mam z tym problem, gdy spoglądam na sprawę rozwoju regionalizmu w Polsce.

Właściwie to na sprawę braku rozwoju, bo poza Górnym Śląskiem czy Kaszubami ciężko jest mówić o jakimkolwiek rozumieniu istoty samorządności i przywiązania do regionu. Polska to pojęcie niezdefiniowane, aczkolwiek zwykli mieszkańcy kraju nadwiślańskiego powiedzą, że to język, historia i… Tutaj najczęściej kończy się możliwość udzielenia odpowiedzi czym jest Polska, a co za tym idzie, kim jest Polak.

Gdy się nad tym zastanawiam i próbuję zrozumieć  co jest nie tak z mentalnością ludzi w tym kraju, mam przed oczyma blok, a następnie mieszkanie w tym bloku. Na 20 lat temu modnej meblościance stoi włączony telewizor. Niezależnie czy to co leci to komercyjna stacja, czy służalcza telewizja partyjna to przekaz płynie jeden – wasze życie toczy się w Warszawie. Seriale – Warszawa, filmy – Warszawa, polityka – Warszawa, pogoda – Warszawa, wypadek staruszki – Warszawa. I tak w kółko. Ten obraz wtłaczany przez lata powoduje, że w podświadomości ludzi buduje się poczucie, że centrala odpowiada za wszystko. Potem taki osobnik, który wystarczająco naoglądał się tych opowieści o Warszawie, wychodzi z tego bloku obrośniętego styropianem i spogląda na swoją miejscowość. Jest do bólu nijaka, biedna, bez perspektyw. Mija ordynarne budy typu „kebab”, „las vegas 777 casino” oraz żółciutki budynek owadziej sieci handlowej i zaczyna się zastanawiać: „gdzie ja mieszkam? Ani znaczącego uniwersytetu blisko, ani dużej fabryki, ani dużych wieżowców, brzydko tutaj. To jest moja Polska codzienna, bez wyrazu i bez kunsztu i coraz bardziej bez życia”. Oczywiście jeśli o tym w ogóle pomyśli, bo przecież ile w szkole o tym mówią? Na ile plany i życiowe ambicje wiąże z tym miejscem? Rzecz jasna są jeszcze miasta wojewódzkie, lecz w przekazie ogólnokrajowym wiele z nich jest marginalizowanych. No bo jak przecież można taki Gorzów Wielkopolski porównywać z Warszawą? Co to w ogóle jest Gorzów?

W szkole sprawa wygląda podobnie, a zwłaszcza na ziemiach odzyskanych (czy tam wyzyskanych), gdzie nie wspomina się słowem o historii regionu, bo dotyczy „obcych” kulturowo narodów. Ta polska histeria wobec prawdy historycznej powoduje, iż niszczy się w Polsce regionalizm. Tworzy się mit wielkiej Polski od Buga aż pod Odrę, prawdziwego Polaka wyrosłego z chrześcijaństwa, prastarego Słowianina i Huzara w jednym. I jest to nawet chwytliwe, ale do momentu, w którym ten dumny i butny mieszkaniec „Polski codziennej” wyjdzie i uświadomi sobie jaka ta Polska jest brzydka. Zachód już dawno buduje miasta na XXII wiek, a u nas? Dzikie przedmieścia bez przedszkola, autobusu i sklepu. Co rusz tandeta i karykatura historyzmu. Ale to w końcu takie polskie.

Może właśnie taka jest Polska i taki jest Polak – tandetny, monotonny i nijaki? A może to już nie Polak tylko Warszawiak? W końcu wszyscy, jak jeden Bóg, żyjemy na mentalnych przedmieściach Warszawy. W sumie szkoda, bo chciałbym kiedyś powiedzieć, że Polak to człowiek otwarty i miły. Szczęśliwy w miejscu, w którym żyje, mogący na salonach Europy mówić z dumą o swoim najbliższym otoczeniu i bez wstydu je pokazywać. Mogący powiedzieć, że w jego kraju inni ludzie czują się szczęśliwi. Powoli się to zmienia, ale ta zmiana mentalności ludzi musi nabrać na sile. Ludzie na Podkarpaciu, Podlasiu, na Zachodnim Pomorzu i na ziemi łódzkiej muszą się po prostu obudzić ze snu o Warszawie.

 

Robert Przeliorz

Fotografia główna: Autor: Piotr Drabik from Poland (Polscy kibice) [CC BY 2.0 (http://creativecommons.org/licenses/by/2.0)], Wikimedia Commons

Comments

comments