Kur wie lepiej…
2 czerwca 2017
0

Dawno, dawno temu, w czasach których nie pamiętają najstarsze bergmany fedrujące dzisiaj na kopalniach, w całym kraju śmiano się z jednej z piosenek kabaretu KUR. Jeden z jego programów został nazwany tak, jak tytuł kopyrtki, którą Państwo czytacie.

Skąd warszawskim kabareciarzom do głowy przyszedł taki tytuł? Po prostu wkurzyli się potężnie na stołecznego dziennikarza Tadeusza Kura – partyjnego nacjonalistę, tropiącego jawne i tajne opcje żydowskie, niemieckie i antysocjalistyczne oraz krytykującego wszystkich przeciwników ówczesnej władzy. Nazwisko tego propagandzisty znalazło się w tytule programu, a gdy artyści dodali jeszcze dwa wyrazy – wyszło to, co i Państwo widzicie w tytule czytanego przez Was felietonu.

Po wielu latach ten sam tytuł, już za czasów rządów koalicji PO – PSL, pojawił się znowu – jeden z najważniejszych polityków dzisiejszej władzy, Ryszard Czarnecki, napisał w bardzo patriotycznym i prawicowym piśmie GAZETA POLSKA artykuł, którego mały fragment pozwolę sobie Państwu przytoczyć: „Stare powiedzenie, że w Polsce najtrwalsze są prowizorki, obecnie, pod rządami PO – PSL, zyskuje nowe znaczenie. W ostatnim czasie mieliśmy istny wysyp dymisji wysokich urzędników państwowych…” W dalszej części tekstu  poseł, dzisiaj znany ze swojej łapczywości na stanowiska i pieniądze, z oburzeniem opisuje i ocenia zmiany, jakie dokonały ówcześnie rządzące partie. Czy coś Państwu ten fragment artykułu nie przypomina? Okazuje się, że aktualny wielbiciel prezesa Kaczyńskiego stworzył  tekst zawsze prawdziwy i proroczy! Człowiek dzisiaj włącza telewizor, radio, przegląda Internet, bierze do ręki gazetę, a tam tylko jedno: kto właśnie stracił pracę w bogatych przedsiębiorstwach, w których zarabia się setki tysięcy złotych  rocznie, a w skrajnych przypadkach – miliony. Dowiadujemy się, kto z najważniejszych generałów, pułkowników oraz innych specjalistów obronności poszedł na zieloną emerytalną trawkę, a kto został aktualnym faworytem ministra obrony. Dziennikarze informują nas też, jacy to mianowańcy bez kwalifikacji objęli kolejne stanowiska w urzędach i ile to będą zarabiać. To nie wszystko – piszę ten felieton dziesiątego kwietnia, w kolejną rocznicę smoleńskiej katastrofy i znowu wszystkie gazety, stacje radiowe i telewizyjne pełne są kłótni, wzajemnych oskarżeń i coraz bardziej zwariowanych hipotez dotyczących przyczyn smoleńskiej tragedii. Nie wspomina się już w zasadzie ofiar, nie modli się za ich dusze w skupieniu i chrześcijańskiej powadze. Nie – organizuje się partyjne wiece, na  których podburza się jednych Polaków przeciwko drugim, szerząc nienawiść do politycznych przeciwników. Nie wyciągnięto także z tej tragedii żadnych wniosków – znowu co jakiś czas dowiadujemy się o podróżnych  ekscesach władzy – o przeciążonych samolotach i drogich limuzynach rozbijanych w wyniku łamania podstawowych przepisów drogowych przez funkcjonariuszy prostackiej i aroganckiej władzy.

Przy końcu października 2015 roku bezapelacyjnie wybory wygrało PiS. Co nam, na Śląsku, dały te wybory? Nic dobrego. Czy nowa władza pomogła w ratowaniu wyludniającego się regionu? Czy z inicjatywy rządzących powstały tu nowe miejsca pracy? Czy zaczęto naprawiać sposoby zarządzenia w  przynoszących  straty kopalniach? Czy rządzący mają jakiś pomysł na ratowanie Śląska? NIE MIAŁY I  NIE MAJĄ. Jedynym ich sposobem  na utrzymanie przez nich władzy jest skłócenie mieszkających tu ludzi. A to oskarżą Ślązaków o chęć oderwania się od Polski, a to utrącą w Sejmie wniosek o nadanie nam praw mniejszości etnicznej, a to działając przez swoich sprzedajnych dziennikarzy i działaczy politycznych tęskniących za posadkami, tak jak niegdyś propagandzista Kur, odkryją  jakiegoś wroga – w śląskim wypadku opcję niemiecką wśród Ślązaków. W swojej wielkiej gorliwości dadzą się czasami ostentacyjnie ośmieszyć, tak jak to pierwszego kwietnia tego roku, w prima aprilis, jeden z warszawskich najemników władzy – Piotr Semka  uwierzył w to, że RAŚ zorganizuje referendum w sprawie odłączania Śląska od Polski… Proszę Państwa! Jakim trzeba być głupcem, aby uwierzyć w taką bzdurę! Piotr Semka jednak uwierzył i dał publicznie wyraz swojemu oburzeniu  na rasiowców, wewnętrznych wrogów ukochanej Ojczyzny! Jak widać, powtarzanie zasłyszanych kłamstw i wymyślanie nowych niszczy umysł, dlatego możemy nadal spodziewać się równie prawdziwych informacji na temat Ślązaków, RAŚ i innych naszych   regionalnych  ugrupowań.

W porównaniu z artykułami, wypowiedziami i informacjami rozpowszechnianymi przez władzę, wzorem prawdy o relacjach państwowo – śląskich  stał się skecz wielokrotnie przywoływanego w tym felietonie kabaretu KUR. Jako że ostatnio rządowa telewizja nie przypomina tego występu, prawdopodobnie dlatego, iż obawia się oskarżenia o zdradę tajemnicy państwowej, przypomnę Państwu ten numer: na scenę wychodzi czterech panów w strojach kąpielowych. Zostają przedstawieni przez konferansjera jako mozambickie czworaczki. Goście wykonają swoja pieśń, skierowaną do mieszkańców naszego kraju. Zaczynają  rytmicznie śpiewać: „Wy nam węgiel, my wam banana, wy nam węgiel, my wam banana, wy nam węgiel, my wam banana”. I tak przez kilka minut.

Cóż, przez wiele lat to nie mozambickie czworaczki brały ze Śląska węgiel, rudy metali i tworzyły na naszych terenach przemysł, który zatruwał  ziemi  i niszczył zdrowie mieszkańców naszego regionu. Śląsk latami  pracował na całą Polskę. Cóż otrzymywaliśmy w zamian? Na pewno nie banany. Ci, którzy tu mieszkali, na własnej skórze dowiadywali się jakie to „banany” miała na Ślązaków władza. Dzisiaj, gdy brakuje już węgla i nasz region potrzebuje pomocy w likwidacji długoletnich zaniedbań – żadnej pomocy nie otrzymujemy. Dlatego ma rację Kazimierz Kutz, który w napisanym niedawno felietonie „Goła nadzieja” szydzi z naszych śląskich parlamentarzystów, którzy bywali ministrami, premierami, wysokimi urzędnikami europejskimi – a przez wiele, wiele lat nie zrobili niczego dobrego  dla Śląska. Dlaczego? Bo nie mają honoru, przyzwoitości i żadnych wyrzutów sumienia, że zdradzili swoich śląskich wyborców. Co więcej – tak jak wielokrotnie przywoływany propagandzista Kur, wiedzą zawsze najlepiej jak  zasłużyć się aktualnej warszawskiej władzy. Na ich tle na prawdziwego śląskiego męża stanu, na człowieka wiernemu swojej ziemi i wyborcom /oprócz Kazimierza Kutza/ wyrasta Marek Plura. Tylko on. Ale jeden Plura nie wystarczy. I dlatego przy następnych i kolejnych wyborach pomyślmy, na kogo głosujemy. Bo będziemy mieć takich przedstawicieli, jakich wybierzemy. Dzisiejsi na swoje stanowiska nie zasługują. A jeśli znowu wybierzemy źle, będziemy sobie sami winni.

 

 

 Kazimierz Martyn

Comments

comments