Uciechy spod strzechy
9 czerwca 2017
0

Polski wieszcz (ten, co napisał „Litwo, Ojczyzno moja”) westchnął smutno: „O, gdybym kiedy dożył tej pociechy, żeby te księgi trafiły pod strzechy”. Niemal sto lat potem Polska powróciła na mapę Europy, jednak owe księgi nie miały jeszcze szans na dotarcie pod strzechy – tak królował analfabetyzm.

Długo trwało przyswojenie umiejętności czytania przez lokatorów tych domów pod strzechami. Ale skoro już zaczęli, to zadaniu podołali, odnosząc z tego wiele pożytków. Rozwinęło się szkolnictwo w kraju, żacy pobierać zaczęli też nauki na uczelniach Zachodu, niczym kiedyś Kopernik. Potem Polska znowu zniknęła, znowu się pojawiła, a całkiem niedawno „odżyła”. Teraz ktoś stwierdził, że owo zmartwychwstanie nie było pełnym, bo nie zdołała podnieść się z kolan. Dlatego „nowa polityka” ma na celu przede wszystkim poderwanie kraju z klęczek (oczywiście w przenośni, bo w naturze jest akurat odwrotnie), a jednym ze środków do tego celu jest przywracanie pamięci o wspomnianym wieszczu i jego słowach. Strzechy coraz rzadsze, nauka jakby poszła nieco do przodu, jak zatem życzenie wieszcza spełnić? Pomysły są, ale najważniejsze że przekuwane w czyny. Będzie tanie budownictwo „dla rodzin”, może ze strzechą. Naukę można reformować tak, by bardziej przystawała do czasów wieszcza. Oporni na te dobre zmiany oczywiście protestują, referendum się nawet domagając. Zebrali milion podpisów, ale podobno już za późno. Choć reformatorzy obiecywali kiedyś słuchać ludu, to ten głos puścili mimo uszu. Nic to, że są wyszydzani i straszeni niechybnym upadkiem. Wszak cierpienie za miliony opisywał ten sam wieszcz w „Dziadach”, choć w tamtym przypadku chodziło o ludzi, dziś o polskie złotówki. Nauka, choć będzie nieco odbiegała poziomem od wspomnianych uczelni zachodu, z pewnością w las nie pójdzie. O to już walczy nasz minister środowiska, najpierw puszczając w las ogary, potem wycinając go w pień. Tak na wszelki wypadek, żeby drzewa zwykłych samolotów nie uszkadzały. Co innego samolot państwowy. Katastrofa takiego to najlepszy dowód ogromnego cierpienia za ogromne miliony. A ludowi można pokazać, że rząd nie szczędzi środków na jej wyjaśnienie, oczywiście na poziomie edukacji pod strzechami. Nawet specjalny gabinet naukowców powstał, udowadniający ludowi istnienie bezdźwięcznych eksplozji, odpornych na eksplozje szyb i nieodpornego na eksplozje metalu. Kiedy zaś szef owego gabinetu osobliwości uciekł do Ameryki, nowy wieszcz zechciał wyzwolić w narodzie odwetową eksplozję chęci stawiania pomników. A jak już te pomniki staną, to obok nich, w krytych strzechą domach lud będzie się wreszcie cieszył księgami wieszcza. Na szczęście o fizyce czy podobnych, zachodnich fanaberiach nie wspominał. Dzięki patriotycznym staraniom to wszystko na pewno szczęśliwie się uda, a Polska prawdziwie wstanie z kolan. Umiłowany przez swoją część ludu Prezydent już zapowiedział, że Konstytucję naprawi tak, że pod wrażeniem jego wiekopomnego dzieła naród aż na kolana padnie. Rozumiecie coś z tego? Bo ja nie, i chyba o to chodzi.

 

Jan Kołodziej

Comments

comments