Czwarte powstanie?
11 lipca 2017
0

W gmachu Sejmu Śląskiego „kieszonkowy Grażyński” powiesił tablicę. Czemu służyć mają tablice z brązu czy historyczne pogadanki w gronie samych swoich, które z upodobaniem organizuje wojewoda Wieczorek?

PAMIĘCI

POWSTAŃCÓW ŚLĄSKICH

ORAZ DZIAŁACZY NARODOWOŚCIOWYCH

KTÓRZY SWĄ PRACĄ I OFIARĄ KRWI

PRZYCZYNILI SIĘ DO POWROTU

GÓRNEGO ŚLĄSKA DO MACIERZY

ORAZ ŚLĄSKICH RODZIN

KTÓRE PRZEZ POKOLENIA

– POMIMO GERMANIZACJI – ZACHOWAŁY POLSKĄ KULTURĘ

TRADYCJĘ, JĘZYK I MIŁOŚĆ

DO OJCZYZNY – POLSKI

Z NICH WYSZLI DZIELNI PATRIOCI

I BOHATEROWIE, KTÓRZY WYWALCZYLI

PRZEZ WIEKI OCZEKIWANE

POŁĄCZENIE Z OJCZYZNĄ

Tablicę tej treści w budynku wzniesionym jako siedziba Sejmu Śląskiego i Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego odsłonił wojewoda Wieczorek w 95. rocznicę wkroczenia wojsk polskich na wschodni Górny Śląsk. To kolejny sukces reprezentanta warszawskiego rządu w terenie po umieszczeniu we wnętrzu tego samego gmachu, zagrabionego województwu śląskiemu przez komunistyczne władze w 1945 roku, płyty upamiętniającej Michała Grażyńskiego. Na tym plany wojewody bynajmniej się nie kończą. Zamierza on doprowadzić do powstania w Warszawie planowanego już przez nieodżałowanej pamięci Bronisława Komorowskiego pomnika Wojciecha Korfantego. Tak, tak, tego samego, który za sprawą Grażyńskiego i jego kamratów trafił do więzienia. Polityka historyczna PiS-owskiego urzędnika opiera się zatem na starej zasadzie „Panu Bogu świeczkę, a diabłu ogarek”.

Przyjrzyjmy się jednak świeżo odsłoniętej płycie. Już pierwszy rzut oka pozwala ustalić, że środowisko pana wojewody interpunkcję uznało za germański zabobon, rozprawiając się z nadmiarem przecinków i kropek. Umiar ten połączono z wzniosłością stylu, godnego akademii szkolnych z czasów, które Jarosław Wieczorek (rocznik 1981) znać może jedynie z opowieści starszych kolegów. Rządy „dobrej zmiany” przyniosły prawdziwy renesans retoryki, cyzelowanej niegdyś w partyjnych gabinetach.

Szkoda czasu Czytelnika na analizę płaskiej jak opłatek wizji historii regionu, którą specjaliści od wojewody ubrali w tak napuszoną formę. Na łamach „Jaskółki Śląskiej” niejednokrotnie mieliśmy okazję obśmiewać kiczowaty obrazek, w jaki dzieje Górnego Śląska zamieniła nacjonalistyczna propaganda. Dziś wypada postawić pytanie: czemu służyć mają tablice z brązu czy historyczne pogadanki w gronie samych swoich, które z upodobaniem organizuje wojewoda Wieczorek? „Dobra zmiana” wysyła do nas czytelny sygnał – dyskusja o Górnym Śląsku, jego historii i przyszłym statusie, do której pobudził Ruch Autonomii Śląska, już się skończyła. Miejsce debaty zająć mają krągłe zdania, trącące nie tylko fałszem, ale w swej wymowie obraźliwe dla myślącego człowieka.

Oto Wojciech Kolarski, reprezentujący prezydenta Andrzeja Dudę, podczas wspomnianych obchodów zaprezentował cudowną receptę na regionalne problemy. Gwarancją rozwoju Górnego Śląska mają być „tradycja powstańcza” i „miłość do Polski”. Podczas ceremonii, skupiającej grono znudzonych urzędników i nawiedzonych patriotów, zabrakło przytomnego, który przypomniałby gościowi z Warszawy, jaką czkawką owa nieodwzajemniona miłość odbiła się Korfantemu. Pan Kolarski mógł zatem opuścić Katowice z poczuciem niezmąconego samozadowolenia.

Jest jednak coś, co zaintrygowało mnie w być może nie do końca przemyślanej frazie prezydenckiego posłańca dobrej nowiny. Skoro tradycja powstańcza miałaby gwarantować rozwój naszego regionu, musi doczekać się godnej kontynuacji. Kto i przeciw komu miałby dziś wzniecać na Górnym Śląsku powstanie? Macie Państwo jakiś pomysł?

 

Jerzy Gorzelik

Comments

comments