Wymyślanie Śląska na nowo
24 sierpnia 2017
0

Zasłużony dla sprawy górnośląskiej profesor Zbigniew Kadłubek udzielił ostatnio “Gazecie Wyborczej” głośnego wywiadu pod prowokacyjnym tytułem “Śląsk się Bogu nie udał”, w którym oskarżył Górnoślązaków o pasywność, konserwatyzm, sentymentalizm, ksenofobię, homofobię, brak poszanowania dla ekologii i jeszcze wiele innych grzechów. Wypowiedzi Profesora zdążyły już wywołać szereg komentarzy – zarówno w mediach społecznościowych, jak i w prasie. Ponieważ wśród sformułowanych dotąd stanowisk nie znalazłem żadnego bliskiego moim poglądom, wypowiem się i ja. Krótko, na dłuższą replikę nie pozwala wszak zwięzła z natury forma felietonu.

W pełnych żalu wywodach Kadłubka dostrzegam zarówno elementy zasługujące na zdecydowaną aprobatę, jak i – te niestety dominują – wysoce niepokojące. Niewątpliwie słuszne są apele Kadłubka o to, by Ślązacy wreszcie zbuntowali się przeciwko podrzędnej roli, w jakiej obsadza ich Rzeczpospolita, porzucając wizerunek poczciwego Bercika, przejętego głównie grillem i popijaniem piwa, za to całkiem zobojętniałego na polityczny wymiar swego losu, a w rezultacie okazującego się wiecznym popychadłem złowrogich sił historii. Polski filozof epoki międzywojnia Jan Stachniuk określał tego rodzaju formację mianem “wspakultury”, cechującej grupę niezdolną do samodoskonalenia, zatrzymaną w rozwoju bądź wręcz uwstecznioną. Stachniuk był polskim nacjonalistą i swoje prace pisał, mając na uwadze własny naród, jednak jego przemyślenia – przynajmniej w ogólnym zarysie – dobrze, a może nawet jeszcze lepiej przylegają do kulturowej specyfiki Górnoślązaków. Brak szerokiego i zdecydowanego oporu społecznego wobec władz utrącających projekty emancypacyjne zgłaszane przez regionalistów i delegalizujących śląskie stowarzyszenia jest tego najlepszym dowodem. Dojrzały politycznie naród w takiej sytuacji organizowałby wielotysięczne demonstracje, masowo głosował na pro-autonomiczne (albo i separatystyczne) ugrupowania, a za oddawanie głosu na rządzących szowinistów polskich groziłby dożywotnim wyklęciem ze wspólnoty. Ślązacy – zwłaszcza ci ze starszego pokolenia – zadowalają się rytualnymi utyskiwaniami na złych goroli, a następnie grzecznie wspierają partie polonizatorów w wyborach ogólnokrajowych.

Foto: Archiwum

Rozpoznania Kadłubka w tym zakresie są ze wszechmiar trafne, tyle że wtórne. To samo miał przecież miał na myśli Kazimierz Kutz, tworząc przed laty termin “śląska dupowatość”, który zdążył już na stałe zadomowić się w regionalistycznym dyskursie. Oryginalnym elementem wypowiedzi Profesora są jego pozytywne propozycje odnośnie do reformy śląskiej duszy, i tu już o zgodę z jego tezami znacznie trudniej. Kadłubkowi nie podoba się konserwatyzm Ślązaków: przywiązanie do dziedzictwa epoki industrialnej (co Profesor krytykuje z pozycji ekologiczno-modernizacyjnych), nie dość entuzjastyczny stosunek do homoseksualistów, wrogość wobec imigrantów. W tym kontekście kontrowersyjny tytuł wywiadu – “Śląsk się Bogu nie udał” – należy uznać za wyjątkowo dobrze dobrany; Kadłubek w Ślązakach nie lubi absolutnie niczego. Nie zgadzam się z tymi, którzy – jak Marek Plura – stawiają przez to Profesora poza śląską wspólnotą. Samym sobą też można w końcu pogardzać. Sądzę jednak, że Kadłubek wylewa dziecko z kąpielą. Tożsamość grupy etnicznej bądź narodu musi bowiem odwoływać się jakichś pozytywnych elementów własnego wizerunku. W przeciwnym wypadku członkowie grupy wybiorą oferty innych, bardziej atrakcyjnych wspólnot. Zagrożenie to jest tym poważniejsze w odniesieniu do Ślązaków, że mówimy tu o grupie cechującej się słabym poczuciem podmiotowości, narodowościowo wysoce labilnej. Zabierzmy im – w imię źle pojętej ekologii – dumę z przewag cywilizacyjnych epoki przemysłowej, a nie pozostanie nic, dla czego mieliby oni wybierać śląskość zamiast polskości bądź niemieckości. Projekt przerobienia Śląska na drugą Szwecję przy jednoczesnym zachowaniu jego odrębności po prostu nie przejdzie.

 

 

Norbert Slenzok

Comments

comments