Ślązak w kraju Wisły i bzdury…
29 sierpnia 2017
0

Jak już kiedyś Państwu pisałem, a powtarzam to tylko dla tych, którzy JASKÓŁKĘ ŚLASKĄ czytają od czasu do czasu, problemy o których piszę podpowiada mi codzienne życie.

Tytuł felietonu, który Państwo czytacie, podrzucił mi mój szwedzki szwagier, Rowan, który ostatnio rozmawiając ze mną przez Skype oznajmił, że dawna Polska powstała nad rzeką Bzdurą. Cóż, po kilkunastu latach małżeństwa z moją siostrą nieźle zna język polski, ale jak się okazało – nie do końca dobrze .Co więcej – rozmówca stwierdził, że zna znaczenie słowa „bzdura” i uważa, że Polakom robienie bzdur w swoim państwie do dzisiaj pozostało. Dlatego on nijak tego narodu zrozumieć nie potrafi…Wytłumaczyłem mu, że istnieje różnica między nazwą rzeki Bzury a słowem „bzdura”, jednak mój rodzinny Szwed po przyswojeniu tej informacji stwierdził, że może i nad Bzurą, Wisłą i Pilicą powstało państwo Polan, ale ta pomyłka nie bez powodu mu się zdarzyła… Ciekawi go ten kraj, w którym przyszło żyć Polakom, a od jakiegoś czasu również i Ślązakom, ale uważa, że leży on przede wszystkim nie nad Bzura, ale nad bzdurą i to taką której powodów nikt z mieszkańców RP nie jest w stanie racjonalnie wytłumaczyć. Szwagier ogląda polską telewizję, czyta polskie gazety, a także internetowe wydania naszej JASKÓŁKI i tego, o czym często piszę w swoich kopyrtkach – o łapczywości na posady i olbrzymie wynagrodzenia funkcjonariuszy kolejnych polskich rządów, o długoletnim łamaniu i psuciu prawa, służby zdrowia, szkolnictwa i gospodarki, czego jako typowy Szwed nie rozumie. Nie potrafi pojąć, dlaczego Polacy tak systematycznie i konsekwentnie psują swoje państwo. Zarzuca mi także, że nie potrafię racjonalnie wytłumaczyć, z jakiego powodu od dłuższego czasu ludzie, którym obywatele Polski dają w czasie wyborów władzę, działają na szkodę własnej ojczyzny. Muszę się Państwu przyznać – ja także tego nie rozumiem. Czytam, podpytuję moich znajomych Ślązaków, którzy robią kariery i pieniądze w Warszawie, a jako ludzie wykształceni i ambitni mają o środowisku w którym się obracają dużą wiedzę – i nic. Nadal nie widzę w metodach rządzenia Polska niczego mądrego. Nie jest dla mnie pocieszeniem, że słynny profesor Uniwersytetu w Oksfordzie, Timothy Garton Ash, tak ostatnio pisał o Polakach: „Rok temu napisałem komentarz, w którym przestrzegałem przed zagrożeniami w polskiej polityce. Ukazał się „Guardianie” pod dramatycznym tytułem: „Niszczone są filary polskiej demokracji” i spowodował gniewne reakcje zwolenników rządzącego w Polsce Prawa i Sprawiedliwości. Tytuł był wtedy, szczerze mówiąc, sądziłem, nieco przesadzony. Jednak po roku widzę, jak coraz bardziej dewastowane są filary liberalnej polskiej demokracji. Jak chwieją się, chociaż jeszcze nie zostały zniszczone”. Tak dzisiejszą sytuację w Polsce ocenia oksfordzki uczony. Chwieją się te filary – ale dlaczego? Rozumiem – kto ma władzę, ma możliwość sterowania swoimi wyborcami. Dlatego wszystkie sondaże, badania jawne, tajne i poufne wskazują, że najbliższe wybory samorządowe wygra znowu PiS z kolesiami. Dlatego, że sporej liczbie wyborców wcale nie przeszkadza trwające niszczenie samodzielności sądów, wpychanie swoich ludzi do każdej państwowej instytucji, podporządkowywanie sobie w sposób bezwzględny wojska, policji, wszystkich tajnych służb, a także tworzonych właśnie amatorskich wojsk obrony terytorialnych, mających być czymś takim jak dawniejsze ZOMO. Większość z tych, którzy zadeklarowali, że pójdą na najbliższe wybory, prawdopodobnie zagłosuje na PiS. Czy zawsze tak będą głosować? Gdy już pieniądze naszych dzieci, wnuków i fundusze Unii Europejskiej zostaną wydane i zabraknie na 500+, służbę zdrowia, szkoły a przede wszystkim -na emerytury, to gwałtownie zubożeni wyborcy rozliczą rządzących i nie wiemy, kto dojdzie do władzy. Nie chciałbym być pesymistą, ale może być to gorsza ekipa, niż dzisiejsi zwycięzcy.

Co więcej – zniszczone i podporządkowane każdej władzy sądownictwo zacznie skazywać na więzienia, na konfiskatę mienia wszystkich dzisiejszych wysokich urzędników, może zabrać majątek ich rodzin i dopaść wszystkich tych, którzy służą tak konsekwentnie tworzonemu dzisiaj reżimowi… Dlaczego dzisiejsi właściciele naszego kraju nie myślą o takiej możliwej przyszłości? Mądry, a do tego uczony /nie zawsze to się łączy!/ mój kolega polityk i historyk, którego nazwiska nie wspomnę, bo pracuje w państwowej instytucji i źle by się dla niego skończyło, polecił mi przeczytanie najnowszej książki o czasach Polski Ludowej. To zapis rozmów dziennikarza Roberta Walenciaka z dwoma politykami: Karolem Modzelewskim i Andrzejem Werblanem. Dwaj panowie opowiadają o czasach Polski Ludowej, a dziennikarz ich słucha i zadaje ciekawe pytania. Obaj politycy przez cały czas PRL stali po obu stronach barykady – jeden był ważnym dygnitarzem, który pisał przemówienia dla Gomółki i Gierka, wymyślił też hasło: „Aby Polska rosła w siłę, a ludzie żyli dostatniej”, a drugi wymyślił nazwę związku zawodowego „Solidarność” i był jedną z najważniejszych postaci pierwszej, tej prawdziwej „Solidarności”. W pewnym momencie Werblan opowiada rozmówcom o nieznanym epizodzie z dziejów PRL, ta opowieść, jako że zaczynamy żyć w kraju powrotu do przeszłości, w PRL Bis, powinna Państwa zainteresować. Oto w marcu 1956 roku do Polski przyjechał komunistyczny car Rosji, Nikita Chruszczow. Polscy komuniści, którzy wtedy dowiedzieli się oficjalnie o zbrodniach Stalina i setkach tysięcy pomordowanych z jego rozkazu Rosjan, chcieli się dowiedzieć, jak było możliwe, by ustrój komunistycznego prawa i sprawiedliwości hurtowo więził, prześladował i mordował ludzi. Co naszym aparatczykom opowiedział Chruszczow? A mówił tak: „My do Biura zaprosiliśmy śledczego, który przesłuchiwał Bucharina /jednego z wzorowych komunistów, ważnego funkcjonariusza władzy/. Chcieliśmy spytać, jak on to śledztwo prowadził. Przyszedł. Patrzymy, a tu móżdżek u niego ptasi, ale za to bicepsy jak u goryla. Jak to było?-pytamy – No jak to? Powiedzieli, że to wróg, to biłem. Póki się nie przyznał. A potem powiedzieli, że odwołał w sądzie. No to znowu mi go przyprowadzili. I pracowałem z nim dwie doby. I znowu się przyznał.”

Dlaczego zacytowałem fragment tej książki? Polecam, bardzo dobrze wydane trzydzieści pięć złotych. Dlatego, że i mój szwedzki szwagier, i moi znajomi, koledzy i koleżanki w sporej części maja jeszcze złudzenia dotyczące rozumu władzy rządzącej Polską i Śląskiem po niedawnym odzyskaniu niepodległości. Przez te dwadzieścia kilka lat szybko zapomnieliśmy Leppera, z dawniejszego prezydenta Wałęsy robimy męża stanu, wybaczamy Kwaśniewskiemu jego filipińskie choroby, Tuskowi zapominamy rządzenie w stylu abisyńskiego cesarza, a potem ucieczkę do Brukseli, a całej ekipie PO lekceważenie wyborców i życie w przekonaniu, że nie mają z kim przegrać… Nie wspomniałem jeszcze o całej bandzie dewastatorów z PiS – wielokrotnie krytykowałem tę grupę pozbawionych przyzwoitości, moralności i patriotyzmu partyjnych niszczycieli naszego kraju. Czy na naszym śląskim podwórku nie zapomnieliśmy katowickiego radnego, posła a teraz ważnego wiceministra pisowskiej władzy, który jest chodzącym i mówiącym argumentem, że można zrobić dyplom magistra prawa, a nie dorobić się rozumu.? Czy pamiętacie posła Pietę, następnego z pisowskiej menażerii, człowieka o dziwnej przeszłości i jeszcze dziwniejszym aktualnym działaniu? A może śledzicie Państwo karierę następnego śląskiego polityka – Patryka Jakiego, niekoronowanego władcy Opola?

To człowiek, z którego można ściągnąć dres, założyć mu modną marynarkę, a i tak mentalności dresa z niego nie da się usunąć… Czy zauważyliście Państwo, jak w kilku ostatnich zdaniach udało mi się udatnie naśladować sposób charakteryzowania przeciwników, stosowany przez polityków PiS? Cóż – powinni liczyć się z tym, że skoro w podobny sposób charakteryzują i oceniają wielu obywateli naszego kraju, to ktoś inny zastosuje taka samą metodę, pisząc o nich… To nie jest kopanie leżącego – to oni mają dzisiaj władzę i bezwzględnie z niej korzystają. A kto im na to pozwolił? Myśmy to uczynili przy urnach wyborczych. Polacy i Ślązacy zagłosowali w sporej części na PiS. Wkurzyła nas pogarda dla obywateli i obojętność działaczy PO na polskie i śląskie problemy. Pozbawiliśmy ich w czasie wyborów władzy. Wygrało PiS. Dzisiaj już wiemy, że państwo teoretycznie działające, jak mówił Bartłomiej Sienkiewicz, minister w rządzie PO, zostało zastąpione państwem ograniczającym wolność obywateli i niszczącym demokrację. Co więcej -według wielu badań, ponad 40% naszych obywateli NIE PÓJDZIE DO WYBORÓW! Co to znaczy? Po pierwsze – jest bardzo prawdopodobne, że władza się nie zmieni. Po drugie – NIE MA PARTII, RUCHU POLITYCZNEGO, który skłoniłby prawie połowę naszych współobywateli do pójścia na wybory! Dlaczego Ślązacy i mieszkańcy innych rejonów nie tworzą partii, ruchu regionów, które zajęłyby się tym, co ważne dla każdego z nas? Nie obchodzą nas wojny ideologiczne, bitwy o krzyże, miesięcznice, marsze białych róż czy inne czarne parasolki! Mamy dosyć ideologicznych wojenek. Potrzebujemy konkretów i pracy u podstaw. Czy śląscy politycy, działacze naszych organizacji tego nie rozumieją? Gdzie jest partia regionów? Jak długo będziemy się zastanawiać, czy potrzebny jest nowy sposób działania, bo być może dotychczasowy model samoograniczania się do kultury i pielęgnowania naszych obyczajów, języka i tradycji już mieszkańcom Śląska nie wystarcza?

Nie możemy czekać na możliwą przegraną w wyborach samorządowych. Nie możemy przegrać wyborów wyłaniających nowy Sejm i Senat. Musimy zmienić prezydenta i wybrać takiego, który nie byłby ślepo posłuszny rządzącej partii! A jeśli nie zmobilizujemy się, nie zjednoczymy, to przegramy. I poniesiemy tego konsekwencje.

 

Kazimierz Martyn

Comments

comments