Śląskie zjednoczenie ponad podziałami
6 września 2017
0

Po raz pierwszy w czasie Marszu Autonomii ramię w ramię szli przewodniczący Ruchu Autonomii Śląska i prezes Związku Górnośląskiego.

Jak co roku przez Katowice przeszedł Marsz Autonomii, uczestnicy manifestowali swoje poparcie dla idei autonomii dokładnie w 97. rocznicę nadania województwu śląskiego Statutu Organicznego.

O godzinie 12:00 kilkutysięczny, żółto-niebieski korowód wyruszył z Placu Wolności. Wśród manifestantów rodziny z dziećmi i młodzież, na czele pochodu największa, 100 metrowa, górnośląska fana. Najczęstszy powód obecności na marszu? Pierwszy to zamanifestowanie śląskiej odrębności etnicznej, na przekór PiS i Kukiz’15, którzy odrzucili obywatelski projekt. Drugi – wiara w autonomię, jako najrozsądniejszego rozwiązania na bolączki regionu.

Na Placu Wolności na Marsz czekała kontrmanifestacja około 20 osób, głównie spod znaku Gazety Polskiej. Do niech też ze sceny przemówił przewodniczący RAŚ: Wsłuchajcie się w głos autonomistów, na moment odłóżcie emocje. Posłuchajcie tego, co mówimy a nie tego, co wydaje wam się, że wybrzmiewa między wierszami. Na tym możemy zbudować dialog. – mówił do kontrmanifestantów Jerzy Gorzelik.

Ciężkie czasy dla samorządu

Gorzelik przypomniał, że już rok temu prognozował, że dla samorządu nadchodzą ciężkie czasy, nie wymagało to żądnych wybitnych proroczych umiejętności. Choć niektórzy mogą uważać, że ta prognoza okazała się nie trafna.

Mamy wszak od dawna wyczekiwaną metropolię, dostała nawet własne pieniądze. Całe 300 milionów złotych rocznie, przede wszystkim na organizację publicznego transportu. Czy ktoś dał się zwieść tym pozorom? – pytał retorycznie przewodniczący RAŚ. – W między czasie dobra zmiana, drugą ręką, zabrała 2 miliardy przeznaczone na inwestycje w kolej aglomeracyjną, która ma być kręgosłupem transportu publicznego – dodał.

Niech łańcuch zamków odgrodzi nas od pomysłów prezesa

Jak zdaniem rachunek jest prosty: nie będzie torów, ale będą za to zamki. To nawiązanie do niedawnej wypowiedzi prezesa PiS, Jarosława Kaczyńskiego, który stwierdził, że żeby Polska piękniała trzeba odbudować warownie z czasów Kazimierza Wielkiego. Warownie, które niegdyś strzegły polsko-śląskiej granicy. Widząc rozmach dobrej zmiany i bezmiar jej fantazji trudno nie kibicować temu pomysłowi.

Niech łańcuch zamków odgrodzi nas od pomysłów prezesa i pozwoli skupić się na rozwiązywaniu prawdziwych problemów. Tak jak w czasach autonomii, kiedy ze środków Skarbu Śląskiego budowano drogi i linie kolejowe. – mówił Gorzelik.

 

 

Śląskie House of Cards

Na naszych oczach polska samorządność rozsypuje się jak domek z kart. To najlepszy dowód na zaniedbania ostatniego ćwierćwiecza – mówi Gorzelik. Jak na ten fakt reaguje parlamentarna opozycja? Czy wyciąga wnioski? Czy szuka nowych wizji? Niestety nie.

6 maja, na marszu partii opozycyjnych mogliśmy usłyszeć, że w ostatnich dwudziestu kilku latach Polska stała się wzorem dla świata jak przekazywać uprawnienia w dół. Te słowa dowodzą, że nie tylko dobra zmiana odleciała gdzieś daleko, na San Escobar – mówił Gorzelik.

Jesteśmy solą w oku władzy

Gorzkie doświadczenia ostatnich lat to nie tylko rozbijanie samorządności. To także odrzucenie obywatelskiego projektu uznania Ślązaków za mniejszość etniczną.

My na Górny Śląsku musimy twardo stąpać po ziemi. Ziemi, której jako regionaliści jesteśmy solą, a co za tym idzie jesteśmy także solą w oku władzy zachłannej i gardzącej śląskością – mówił Gorzelik. – Doświadczyliśmy tej pogardy, kiedy posłowie PiS oraz rzekomo proobywatelskiego Kukiz’15 zmielili ponad 140 tysięcy podpisów złożonych pod obywatelskim projektem ustawy o śląskiej mniejszości etnicznej – dodał.

Ale tego im mało. Politycy PiS nie ukrywają, że RAŚ jest dla nich wrogiem numer 1 na Górnym Śląsku. Ich celem na najbliższy czas jest wyeliminowanie autonomistów z Sejmiku Śląskiego.

To jest moment, w którym musimy stanąć razem, śmiało i z podniesionym czołem – mówił Gorzelik. – Bo to my mieliśmy rację, kiedy ostrzegaliśmy przed zgubnymi skutkami powierzenia niemalże nieograniczonej władzy instytucjom centralnym rządowi w Warszawie. Inni to zagrożenie bagatelizowali. Pora ochłonąć i zreflektować się, i w słuchać w to, co mają do powiedzenia autonomiści. To my, mamy konkretny i sprawdzony pomysł na samorządność, tu na Górnym Śląsku i w całej Polsce, a ten pomysł to autonomia – dodał.

Razem pod żółto-niebieską

Autonomia to piękna idea, i choć nie wszyscy górnośląscy regionaliści mają ją na ustach, jestem przekonany, że każdy ma ją w sercu. I na tej wspólnocie wizji, a nie na różnych postrzeganiach przeszłości naszego regionu powinniśmy budować wspólne działania – mówi Gorzelik.

To wspólne działanie nosi nazwę Śląskiej Partii Regionalnej. – Dzisiaj chcemy wspólnie iść po samorządność poszerzoną i pogłębioną – mówi prezes Związku Górnośląskiego, Grzegorz Franki. – Dziś potrzebna jednego silnego projektu politycznego dla Górnego Śląska, i my ten projekt tworzymy. Patrzmy w jednym kierunku i szukajmy tego co nas łączy – dodaje.

Właśnie mija siódmy rok od kiedy czterech przedstawicieli Ruchu Autonomii Śląska zasiada w sejmiku województwa. To też kolejny rok, w którym RAŚ województwem współrządzi. Wiele przez ten czas udało się zrobić, wystarczy przytoczyć choćby przywrócenie pamięci o Tragedii Górnośląskiej, Rok Reformacji, czy chociażby działania na rzecz edukacji regionalnej. Te ostatnie we współpracy ze Związkiem Górnośląskim.

Współpraca nas regionalistów, reprezentujących różne organizacje, sprawiła że pomyśleliśmy o stworzeniu wspólnej platformy politycznej – mówi Henryk Mercik, wiceprzewodniczący RAŚ i członek zarządu województwa.

Henryk Mercik podkreśla, że doświadczenie tych siedmiu lat, kiedy to radni RAŚ mieli nadzieję na rozszerzenie samorządności, i zawracali koalicjantom uwagę na to, że fundamenty samorządności w Polsce są kruche i słabe, przesądziły o stworzeniu partii. – Niestety nie zostaliśmy wysłuchani i teraz widzimy jak łatwo te fundamenty są rozbijane na poziomie centralnym – mówi Mercik.

Cztery filary

Założenia programowe Śląskiej Partii Regionalnej mają opierać się na czterech filarach. Pierwszy z nich to oczywiście SAMORZĄDNOŚĆ rozumiana poprzez jej poszerzenie i ugruntowanie przez przeniesienie części uprawnień ustawodawczych do regionów i decentralizację finansów.

Drugi filar to TOŻSAMOŚĆ, która ma się opierać na ochronie dziedzictwa kulturowego regionu, w tym jego różnorodności językowej, i wprowadzeniu edukacji regionalnej.

Trzeci to JAKOŚĆ ŻYCIA i działania dążące do jej poprawy. Jak? Na przykład poprzez rozwój transportu publicznego, zwłaszcza szynowego, podporządkowana interesom mieszkańców polityka zagospodarowania przestrzennego, poprawa stanu środowiska naturalnego, kompleksowa rewitalizacja centrów miast i zdegradowanych dzielnic.

Na koniec EDUKACJA, czyli nowoczesna oświata rozwijająca umiejętność samodzielnego, krytycznego i innowacyjnego myślenia.

Jestem przekonany, że wspólnie pod żółto-modrą fanom poradzymy – mówi Jerzy Gorzelik.

Comments

comments