Ślązakowcy w Cieszynie
26 września 2017
0

Wiosną bieżącego roku w Książnicy Cieszyńskiej zorganizowano wystawę „Ślązakowcy. Powstanie, rozwój i zmierzch ruchu kożdoniowskiego”. Mimo plakatu zapraszającego na wystawę, który przedstawiał biało-czerwone drzewo zaatakowane przez paskudną chorobę, postanowiłem się wybrać do Cieszyna.

Wystawa zaskoczyła mnie pozytywnie zebranymi materiałami z obu stron granicy. Oczywiście organizatorzy postarali się o interpretację zebranych artefaktów w duchu plakatu, ale osoby znające śląską historię bardzo łatwo mogły sobie wyrobić własne zdanie, co potwierdziły wpisy w księdze pamiątkowej. O wpisach na końcu relacji.

Śląski ruch narodowo-niepodległościowy skupiony wokół Józefa Kożdonia starano się przedstawić, jako inicjatywę niemiecką, mającą spacyfikować polskie organizacje na Śląsku. Jednak wśród przedstawionych dokumentów z epoki znalazła się broszura ks. Dominika Ściskały z 1912 roku, który pisze m.in.: „Ruch ten (‚ślązakowski’) istniał na Śląsku zawsze, od czasów Stalmacha się ciągnie i pokutuje nieprzerwanie ale obecnie się spotęgował (…)”.

Śląski ruch narodowo-niepodległościowy skupiony wokół Józefa Kożdonia starano się przedstawić, jako inicjatywę niemiecką, mającą spacyfikować polskie organizacje na Śląsku.

Organizatorzy bardzo często przedstawiali także analogiczne w wymowie materiały czeskie i polskie, przedstawiając te pierwsze jako naganne, a drugie godne uznania. Miałem też nieodparte wrażenie, że w postaci Kożdonia organizatorów zabolała najbardziej świadomość, że lider Śląskiej Partii Ludowej po okresie młodzieńczych sympatii z ruchem polskim, w dorosłym życiu, po poznaniu Polaków spoza Śląska, zawsze wybierał opcję, która dawałaby Śląskowi niezależność od Polski: czy to jako odrębne państwo, czy to w poszczególnych okresach i bieżących uwarunkowaniach politycznych jako region w ramach państwa austriackiego, czeskiego bądź niemieckiego.

Na zakończenie o wpisach w księdze pamiątkowej. Mimo takiej próby interpretacji ruchu Józefa Kożdonia przez organizatorów, odwiedzający, którzy zdecydowali się umieścić w księdze swoje wpisy, podkreślali że wystawa jest ciekawa, bo pokazuje odrębność historii Śląska i Polski oraz potrzebę autonomii dla tego regionu.  Mimo iż słowo Ślązakowiec ma negatywne skojarzenia w Polsce, to młody mieszkaniec Cieszyna podpisał się: „chłopiec stela, Szymon – Ślązakowiec”.

Pejter Długosz

Comments

comments