Magia śląskich pieśniczek. Koncert Grzegorza Płonki w Radiu Katowice
29 września 2017
0

Wczorajszy koncert Grzegorza Płonki w studio koncertowym Radia Katowice był wyjątkowy. Z trzech powodów.

Po pierwsze na scenie zabrzmiały śląskie pieśni ludowe. Jestem Ślązakiem, nigdy się tego nie wstydziłem, zawsze to podkreślam. Kiedy po raz pierwszy usłyszałem płytę Grzegorza Płonki byłem zachwycony. Oto bowiem na świat wyszły śląskie pieśni ludowe, nie szlagry z muzyką i tekstami niewiele różniącymi się od przebojów disco polo, ale prawdziwe ludowe pieśni, z muzyką, która im w tamtych czasach towarzyszyła.

Wyobrażam sobie ogrom pracy, który muzycy musieli włożyć w powstanie tej płyty. Niezliczona ilość instrumentów, których dziś już nie spotkamy, jak lira korbowa, flet bansuri, kalimba, drumla, bęben średniowieczny, wymieniać by można bez końca, zostały wykorzystane podczas wczorajszego koncertu. Wyrazy uznania należą się muzykom: Tomaszowi Drozdek, Jackowi Dzwonowskiemu, Patrykowi Filipowiczowi i Mateuszowi Gremlowskiemu.

Po drugie Grzegorz Płonka związany jest z Ligotą. Moim miejscem na ziemi. Ligotę kocham miłością bezwzględną. Dlatego tym bardziej cieszy mnie ze tak wspaniały projekt stworzył Ligocianin.

W dodatku na płycie można usłyszeć Małych Ligocian, zespół stworzony z uczniów Szkoły Podstawowej nr 34. Z tych dzieciaków trzeba być dumnym. Godnie pielęgnują śląskie tradycje. Ligota na tej płycie ujęta jest także w osobie Zygmunta Pinkawy, którego Ligocianie i Panewniczanie znają z gry na organach w panewnickiej bazylice oraz przez Koło Miłośników Śląskiej Pieśni.

Po trzecie Grzegorz Płonka potrafi pięknie opowiadać o pieśniach, które śpiewa i ich genezie. Każdy kto przyszedł na wczorajszy koncert mógł też poznać kawałek historii Śląska.

Jeśli ktoś jeszcze zastanawiał się nad kupnem płyty „Życie pieśniczką pisane” powinien zrobić to jak najprędzej. Wierzę, że nakład w krótce się rozejdzie.

Zdjęcia: Jacek Raciborski

1 2 3 4 5 6 7 8 9
<
>

 

 

Jacek Tomaszewski

Comments

comments