Śląskie sprawy
Róbmy swoje
9 października 2017
0
Udostępnień 0

Wrzesień dla wielu z nas kojarzyć się może z dwoma cyklicznymi wydarzeniami. Pierwsze z nich to oczywiście rocznica wybuchu II Wojny Światowej. Co roku rocznicowe, centralne obchody dominują w przekazie medialnym, zwłaszcza 1 i 17 września. Drugim wydarzeniem jest rozpoczęcie roku szkolnego.

Szczególnie Ci, którzy w doma mają jeszcze jakieś bajtle znają dobrze te emocje towarzyszące najmłodszym, wśród których prym wiodą pierwszoklasiści. Nawet obfite tyty nie zawsze są w stanie osłodzić im ten ciężki dzień. Do tych dwóch dodałbym jeszcze z mojego, „katowickiego podwórka” rocznicę nadania praw miejskich, które w 1865 roku Katowice otrzymały dekretem króla Prus Wilhelma I Hohenzollerna.

Co te dwie rocznice oraz coroczny powrót dzieci do szkoły mają ze sobą wspólnego? Otóż wszystkie je łączy sprawa edukacji.

Warszawska perspektywa

W upamiętnianiu piekła II Wojny Światowej przez najwyższych urzędników państwowych oraz główne ośrodki medialne nie ma miejsca na regionalne spojrzenie, indywidualną perspektywę czy próbę dostrzeżenia większej liczby barw niż tylko czarnej i białej. To co dla nas jest oczywiste dla wielu naszych współobywateli ciągle budzi wiele złych emocji i niezrozumienia. Wystarczy wspomnieć histerię części opinii publicznej spowodowaną tzw. aferą „dziadka z Wehrmachtu”. Niestety również powszechny system edukacji nie pomaga w budowaniu regionalnej tożsamości i poszerzaniu wiedzy na temat naszej śląskiej ojczyzny. Jeśli nasze dzieci nie trafią na nauczyciela pasjonata istnieje duże ryzyko, że jeśli nawet jakieś wyobrażenie o Śląsku ze szkoły wyniosą, to będzie to raczej mieszanka mitów i półprawd rodem z podręczników sprzed kilkudziesięciu lat. Wszechobecność perspektywy zaboru rosyjskiego sprawia, że wielu mieszkańców, być może szczególnie na Górnym Śląsku, jest słabo zakorzeniona w kulturze i historii regionu, nie utożsamia się z nim. W zasadzie trudno się temu dziwić, bo nie można wymagać by ktoś utożsamia się z czymś, o czym niewiele wie.

Nikt nas nie wyręczy

Można oczywiście narzekać na centralizm, zabijanie wielu przejawów regionalnej aktywności, złe rządy etc. Wszystko to jest prawdą, ale nasza bezczynność będzie tylko potęgować te zjawiska. Musimy wszyscy wreszcie zacząć sami działać. Nikt za nas tej pracy nie wykona. A co trzeba zrobić? Do zrobienia jest wiele, ale proponuje zacząć na przykład od czytania, coraz częściej wydawanych, książek o naszej historii; rozmowy w naszych domach, szczególnie z dziećmi i wnukami,  o rodzinnych losach; kto poradzi niech zacznie używać śląskiej godki w domu, w pracy; angażujmy się w lokalne inicjatywy, budujmy świadome społeczeństwo obywatelskie.

Ktoś powie, że to za mało, że to nie poprawi jakości życia w naszych miastach. Niestety straciliśmy wiele lat w najnowszej historii  i musimy teraz zacząć od podstaw. Nie możemy liczyć na to, ze ktoś kiedyś łaskawie przywróci nam bezprawnie zabraną autonomię. Będziemy musieli głośno o nią się upomnieć. Jednak by to zrobić najpierw musimy stać się świadomymi mieszkańcami – obywatelami, znającymi swoją wartość, o silnej tożsamości zakorzenionej w górnośląskiej krainie.

 

 

Marek Nowara, RAŚ, radny miasta Katowice, kontakt@mareknowara.pl

Udostępnień 0

Comments

comments