Plan emerytalny
14 grudnia 2017
0

Miłościwie nam panujący przywrócili prawy i sprawiedliwy porządek rzeczy, przywracając dawny wiek emerytalny. Pod matematyczną presją zaznaczyli jednak, że praca do 65 roku życia jest prawem, nie obowiązkiem. Naród bije gromkie brawa i cieszy się, bo między wierszami czytać nie potrafi.

A lektura to wielce ciekawa, a nawet szokująca niczym scenariusz horroru. Wystarczy prześledzić medialne doniesienia czy obejrzeć „misyjną” telewizję. Mimo ostrzeżeń specjalistów że emerytury będą niskie, rząd jest dziwnie spokojny. Choć setki tysięcy młodych emigruje, minister Radziwiłł nie widzi potrzeby tworzenia oddziałów geriatrycznych w szpitalach. Telewizja gorąco zachęca reklamami w rodzaju „żyj po swojemu” do zaciągania kredytów, skutkujących odbieraniem mieszkań. Reklamowane szeroko są specyfiki, leczące podobno wszystko.

A w kolejkach do lekarzy specjalistów trzeba czekać nawet kilkanaście lat. Rosną ceny podstawowych artykułów i lekarstw. A sami lekarze po prostu umierają z przepracowania. I nasz rząd dobrze wie, że o ile ktoś emerytury dożyje, to zbyt długo ZUS-u obciążał nie będzie. By ciułane na ubezpieczeniowych kontach pieniądze po zmarłych nie trafiły przypadkiem do ich potomstwa, lepiej zawczasu zlikwidować różne „filary”. Przy okazji warto coś sobie policzyć. W Polsce mężczyzna dożywa średnio 74 lat. Czyli 9 lat na emeryturze, to jest 98 miesięcy. Ale według tabel ZUS-u 65-latek pożyje jeszcze przez 220 miesięcy, na tyle dzieli się uzbierany przezeń „kapitał”. Tak to niby w świetle prawa społeczeństwo jest okradane.

Kiedy w Internecie ukazuje się jakiś materiał o postulowanej przez nas autonomii, komentujący go hejterzy stwierdzają, że razem z nią spadnie na Śląsk … konieczność finansowania emerytur. Tym samym poddają w wątpliwość fakt, że to centralny ZUS pobierając przecież od pracujących emerytalne składki, ma obowiązek wywiązania się z zawartej w ten sposób umowy.  Nie tylko ta umowa dotyczy przyszłych emerytów. Choć tysiące kolejarzy otrzymuje deputat węglowy, PiS rękoma swojego pełnomocnika Grzegorza Tobiszowskiego chce ów deputat odebrać górnikom. Za 10 tysięcy jednorazowo na osobę. Tłumaczenie pełnomocnika jest pokrętne: poprzednicy chcieli deputat zlikwidować, my dajemy pieniądze. Jest też faktem, że poprzednicy widzieli przyszłość emerytur w gazie łupkowym. Obecna władza wymarzyła sobie na ten cel spore wpływy gotówki z … reparacji wojennych od Niemiec. Próbuje się przy tym obciążyć społeczeństwo koniecznością budżetowych dopłat do emerytur. Nikt nawet nie wysila się na proste wytłumaczenie: w Polsce utrzymuje się cały system przywilejów emerytalnych, przysługujących wielu grupom, jak np. mundurówce. A to grupy nie przynoszące wartości dodanej w sensie materialnym, za które składki powinien płacić budżet – zatem nie powinno się mówić o dopłatach, ale o braku wpłat mitycznych składek. To właśnie te uposażenia mają największy wpływ na wysokość wypłat dla tych, którzy do ZUS odprowadzają realne pieniądze.

 

 

Jan Kołodziej 

Comments

comments