Szansa na czysty luft poszła w luft?
10 stycznia 2018
0

Od paru lat jednym z głównych zimowych tematów jest stan zanieczyszczenia powietrza. Trudno nie zauważyć, że czasem, szczególnie przy mroźnej, bezwietrznej pogodzie, powietrze nie tylko w miastach, ale też w małych miejscowościach, wygląda podobnie jak w czasach komunistycznych wyglądało tylko w pobliżu wielkich, kopcących zakładów przemysłowych.

Dlatego też coraz więcej się mówi o tym problemie, a w specjalnych aplikacjach na mobilniŏki (telefony komórkowe) a nawet w prognozach pogody, przedstawia się – obok temperatury czy zachmurzenia – też spodziewane stężenia pyłów zawieszonych PM10, PM2,5 czy szkodliwych związków chemicznych – tlenków azotu, siarki itp. Województwo śląskie wydało wojnę temu zjawisku uchwalając specjalną uchwałę antysmogową, zgodnie z którą od 1 września tego roku istnieje zakaz spalania węgla brunatnego, mułów i flotokoncentratów oraz biomasy stałej o wilgotności powyżej 20 procent. Czy to wystarczające kroki by oczyścić powietrze? Zdecydowanie nie. Dlatego też od wielu lat istnieją finansowe programy pomocowe, dzięki którym można dofinansować wymianę pieca lub termomodernizację budynku.

Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach przeznacza rok rocznie na wspomniane wyżej cele ok. 200-300 mln zł w postaci pożyczek i dotacji. Choć efekt ekologiczny jest równy temu jakby każdego roku 70-tysięczne miasto zostało zasilane całkowicie „zieloną”, bezemisyjną energią, to i tak skala problemu jest na tyle olbrzymia, że trzeba by wielu dziesięcioleci zanim całkowicie ten problem by zniknął. Dlatego też powstają nowe programy np. program dotacyjny dla osób indywidualnych, w którym można otrzymać 25% dotacji na wymianę pieca czy gminne Programy Ograniczania Niskiej Emisji. Środków wciąż jednak jest za mało, dlatego też pozyskano środki unijne na walkę ze smogiem. W ubiegłym roku WFOŚiGW w Katowicach ruszył – jako tzw. Instytucja Wdrażająca – z działaniem 1.7 Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko w ramach funduszy unijnych. Początkowo działanie 1.7 miało być realizowane tylko w subregionie centralnym województwa. Udało się wynegocjować z Komisją Europejską jego rozszerzenie na całe województwo. Pomimo to, wydatkowanie środków nie idzie tak jak powinno. Choć wstępne zainteresowanie ze strony potencjalnych wnioskodawców było ogromne, to jednak do tej pory udało się udzielić dofinansowania ledwie na 1/3 pierwotnej, stanowiącej 1 miliard zł, alokacji. Największy zawód sprawiły przedsiębiorstwa ciepłownicze, które pierwotnie deklarowały inwestycje na 3 mld zł, później 1 mld, a wniosków złożyły na 300 mln. Trudno jednak im się dziwić. To firmy komercyjne, które w pierwszym rzędzie powinny być nastawione na zysk. Dlatego realizują te inwestycje, które finansowo mogą być dla firmy korzystne. Skoro jednak mieszkańcy śląskich miast nie deklarują chęci przyłączenia do sieci ciepłowniczej, firmy te obniżają swoje dotychczasowe deklaracje inwestycyjne, a ryzyko zwrotu przyznanych nam środków do Brukseli staje się coraz większe. Czy nie jest tak, że narzekamy na to, że mamy mało pieniędzy na różne inwestycje, ale gdy w końcu dostaniemy coś z Unii Europejskiej, to nie chce nam się po to sięgnąć?

 

Rafał Adamus

Comments

comments