O ślōnskij godce, kulturze i trocha o polityce. Na 105-ty geburstag Ślōnskigo Chōru Gōrniczego
19 stycznia 2018
0

29 października 2017 roku Ślōnski Chōr Gōrniczy  „Polonia Harmonia” mjoł fajer na 105-ty geburstag. Tyn pjykny  jubileusz  zainspirowoł mje do napisaniŏ tego artikla. Wywiadu udzielyli – dyrygent – Iwona Melson i prezes – Eugeniusz Dembiński.

105-ty geburstag to szacowny wiek. Jeżech fest rŏd, iże mogłech go z Wami śwjyntować. Wasz chōr mŏ wielki wkład we ślōnkŏ kultura i nŏleży sie Wōm za to podziynkowanie! Pani dyrygent, Sōmżeście zawodowo zwiōnzano ze Akadymiōm Muzycznōm we Katowicach. Jako profesor dohtor habilitowany dŏwocie wykłady na tyj uczelni. Dodatkowo kupa lŏt dyrygujecie chōrym. Fest musicie lubić ta robota?

Oczywiście, że lubię moją pracę! Można powiedzieć, że stoję jakby na dwóch filarach. Jeden to praca zawodowa, a drugi to ruch amatorski. Cieszę się, bo czuję w tym swoistą równowagę i czuję się zawodowo spełniona.

To fajniście – ino pozazdrościć!

Tak, jestem szczęśliwa!

Pamiyntŏcie pjyrszy dziyń dyrygowaniŏ we Piekarach?

Pamiętam, że był to marzec 1989 roku, wtedy jeszcze patronem chóru była kopalnia Andaluzja, z którą podpisałam pierwsza umowę i to było 1 kwietnia, więc zaczęłam pracę w Prima Aprilis! Wydawałoby się, że to żart, a to poważna sprawa. Pracę rozpoczęłam w zastępstwie, bo poprzedni dyrygent nagle wyjechał za granicę. Chór miał zakontraktowany wyjazd do Włoch i został bez dyrygenta. W takich okolicznościach rozpoczęłam moją przygodę i tak już zostało.

Możecie nōm połosprawiać ô tym jednym wydarzyniu, kere nŏjbarzij  wlazło Wōm we pamjyńć za te dwadzieścia pora lŏt dyrygowaniŏ?

Właściwie nie jestem w stanie podać jednego, ale chciałabym przytoczyć nasz 105-ty jubileusz, bo choć mieliśmy ich sporo, to właśnie ten dzięki atmosferze uroczystości, liturgii i  kazaniu, które oczarowało chórzystów, okazał się  przepiękny! Potem spotkaliśmy się w Ośrodku Kultury Andaluzja i byliśmy wśród tych swoich – przedstawicieli władz Miasta i przyjaciół, także tych z innych piekarskich chórów. Atmosfera była wspaniała, i tak  właśnie wygląda dyrygenckie szczęście. Nawet nasz prezes podkreślił, że był to najlepszy jubileusz, a jest w naszym chórze już 60 lat.

Prŏwda! Byłech z Wami. To bōło pjykne. Kej byda mioł 105 lŏt, to ôbsztaluja sie taki fajer  jek Wy! Czy dŏ sie porachować Wasze wystympy?

Policzyłam, że od 100-lecia zaśpiewaliśmy 96 razy, przeciętnie w roku dajemy 20 koncertów.

Zdrŏdźcie nōm, prosza, kery Wasz wystymp uważŏcie za nŏjlepszy?

Co to znaczy najlepszy? Czasami nie wiemy, dlaczego dobrze się śpiewa. Może tym razem sprawiło to zaprzyjaźnione towarzystwo. Przecież jeśli człowiek śpiewa, to już jest w świątecznym wydaniu! Zawsze jesteśmy wyjątkowo ubrani, przygotowujemy się do każdego koncertu inaczej i to już jest wyjątkowe.

Byda jednak uparty i spytōm zaś, kery kōncert wspominŏcie  nŏjbarzij?

Bardzo trudne pytanie. Ostatnio  przypomniałam swoim chórzystom koncerty z minionych 5 lat. Wszyscy byli zaskoczeni, ile z naszego życia zapominamy. Proszę sobie wyobrazić, że w tym roku w czerwcu śpiewaliśmy w ramach Śląskiego Trojaka w Katowicach, w deszczu. Było mokro, zimno, okropnie, nie wiedzieliśmy nawet czy ktoś przyjdzie. Chóry  zaśpiewały, a potem zagrała orkiestra dęta. Wszyscy zaczęliśmy śpiewać i tańczyć w deszczu. To wszystko działo się  bardzo spontanicznie. Czasami jednak ta wyjątkowość kojarzy się zupełnie z czymś innym, np.  wielkim zaszczytem i darem było dla nas zaśpiewać dla Jana Pawła II, najpierw na audiencji  Generalnej w Watykanie, a potem  jeszcze w Castel Gandolfo, w czasie Mszy św. celebrowanej przez samego Papieża.  A na koniec – z tej radości – pojechaliśmy się wykąpać  w Adriatyku. I to jest życie chóru! W sumie wyjazdów zagranicznych było przeszło 40. Byliśmy na przykład zaproszeni na Cypr, gdzie przyjęto nas z wielkimi honorami. Pamiętam, że wtedy nasz prezes mówił, że jeśli ten wyjazd dojdzie do skutku, to mu kaktus na ręce wyrośnie. I proszę sobie wyobrazić w ostatni wieczór na Cyprze pani prezes tamtejszego chóru przyniosła kaktus i przyłożyła go do ręki Eugeniusza mówiąc: „To jest ten kaktus, który miał ci wyrosnąć”. Przezabawna sytuacja.

Na co dzień śpiewamy po włosku, czesku, kiedyś śpiewaliśmy po francusku, ale to strasznie trudny język. Po słowacku, niemiecku, no i po śląsku – po naszymu – mówi Eugeniusz Dembiński. Foto: Materiały prasowe

We wjelu jynzykach śpjywŏcie?

Mamy taką zasadę, że gdy jedziemy do jakiegoś kraju, uczymy się piosenki  w języku gospodarzy, a  gdy  wracamy, przywozimy od nich nuty. Ale śpiewamy również w językach państw, w których nie byliśmy np. po hiszpańsku. Natomiast tak na co dzień śpiewamy po włosku, czesku, kiedyś śpiewaliśmy po francusku, ale to strasznie trudny język. Po słowacku, niemiecku, no i po śląsku – po naszymu. Nie śpiewamy po angielsku, bo moim zdaniem angielski w ustach Ślązaków źle brzmi. Ślązacy mają ciemne samogłoski i ciemną melodię głosu, dlatego angielski zwłaszcza  wypowiadany przez osoby starsze jest nienaturalny.

Możecie nōm pedzieć, co nowego usłyszymy na bezrok?

Zawsze uczymy się nowych utworów np. śląskich, ludowych, religijnych, żeby nasi słuchacze, którzy regularnie przychodzą na koncerty, mogli zawsze usłyszeć coś nowego. Zdarzyła się ostatnio ciekawa sytuacja,  gdyż mój absolwent  opracował trzy kolędy i mi je przyniósł, więc to miłe, że będziemy śpiewać kolędy w opracowaniu mojego byłego studenta. A jeśli chodzi o nasze próby, to od wielu lat odbywają się one w OK Andaluzja, gdzie mamy swoją siedzibę i możemy pracować dzięki gościnności dyrektora p.Piotra Zalewskiego.

Nic tak niy raduje mistrza kej sukcesy ucznia.

Oczywiście. Jako nauczyciel akademicki mam takie doświadczenia. To bardzo miłe zobaczyć na koncercie swego wychowanka, pamiętając jak kiedyś pierwszy raz przyszedł na zajęcia  i wszystkiego musiał się nauczyć, a teraz jest dyrygentem i dobrze mu się powodzi. Czysta radość!

A co robicie we wolnym czasie, kej go mŏcie?

Lubię podróżować, czytać, lubię pracę w ogrodzie, lubię być gospodynią domową, przyjmować gości i cieszyć się, gdy im smakuje to, co przygotowałam. Cieszy mnie bardzo zwyczajne życie.

Zwyczajne życie z wykrzyknikiem. Mŏcie w siebie fest dużo optymizmu.

Tak, bo zwykłe życie jest najpiękniejsze. Na Ślōnsku sie gŏdŏ   ͈Jaki szoł, taki go trefioł  ̎, więc cieszę się też moim chórem. Może to tak jest, że skoro jestem z moimi śpiewakami tyle lat i lubimy się nawzajem, to wzajemnie dajemy sobie dużo radości i życiowej energii.

Wjym, co urodziliście sie we Gliwicach. Jak u Wŏs jest ze ślōnskiym jynzykym?

Część rodziny gŏdała, a część mówiła. Kiedyś dla dzieci gŏdanie po ślōnsku  wiązało się z kłopotami. Gdy dzieci rosły i chciały iść do szkół, to kłopoty były coraz większe.  Dziś jest inaczej – każdy mówi, jak chce, a na dodatek w niektórych szkołach  śląskiego można się uczyć. Wiele na Śląsku się zmieniło, i cieszy, że świadomość regionalnej oraz tożsamości jest coraz większa,  trzeba ją pielęgnować i przekazywać kolejnym pokoleniom.

Możecie nōm pedzieć,  jake mŏcie ulubione śpjywki po ślōnsku?

Nie ma za dużo piosenek po śląsku. Są o Śląsku, ale w śpiewnikach zapisane są po polsku. Dodajmy, że ten sam tekst trochę inaczej przeczyta osoba z Cieszyna, a inaczej z Raciborza. Jednak chętnie śpiewamy   ͈Ô pyrliku ̎,  ͈W Brzozowicach u Topola ̎,   ͈Nie ma to jak górnikowi  ̎.  Są to pieśni po polsku, a tylko z śląskimi zwrotami i słowami, dlatego, by zrozumieli je również słuchacze, którzy nie „godajom”. Występujemy w śląskich strojach, a nasza nazwa to Śląski Chór Górniczy, więc już to jest wizytówką miejsca,  z którego jesteśmy i poświadcza kulturę, jaką reprezentujemy.

Niy uważŏcie, co jak dugo bydymy naginać ślōnski jynzyk, tak dugo niy bydŏm traktować nŏs poważnie?

Nie uważam, że śląski język się nagina. Ślązacy byli zawsze dwujęzyczni i żyli w kulturowym tyglu. Tu żyli Ślązacy, Czesi, Niemcy i nie było tak, że któryś język był lepszy. Wszyscy się rozumieli. Nie uważa pan, że porozumienie wcale nie zależy od tego, jakim językiem mówimy, tylko od tego, o czym i w jaki sposób rozmawiamy? Chcę, żeby Ślązacy mieli swoją tożsamość, wiedzę o swojej historii, korzeniach, tradycjach, żeby to wszystko było pielęgnowane, ale chcę też, aby autonomia nie była tożsama z izolacją. Mnie się wydaje, że najlepszą receptą na Śląsk jest powrót do wzajemnego szacunku. Niezależnie od tego, do jakiego kościoła chodzimy, jakim językiem mówimy i co jemy na Wigilię.

Pytōm terŏzki  Prezesa Chōru – Eugeniusza Dembińskiego – kery jest członkiym i prezesym chōru ōd  1956 roku. Festelny staż! Gŏdejcie, kej bōł dlŏ Wŏs nŏjlepszy czas?  

Bōło to w czasie, kej naszym mecynasym bōła gruba Andaluzja. To bōły te lata, kej nŏjbardzij my sie rozwijali i niczego nōm niy brakowało.

A kere wydarzynie za Waszych czasōw nŏjbardzij wryło sie Wōm w pamiyńć?

Myśla, co szło by pedzieć  ô naszym piyrszym  wyjeździe za granica na kōncert do Niymiec. Bōło to tak: właściwie wszystko bōło poukłodane, a na tydzień przed kōncertym dowiedzieli my sie, że niy dostalimy wizōw. Wszyscy byli załōmani i musielimy przekŏzać naszym gospodarzōm ta zło nowina. I jak już sie wydŏwało, co z wyjazdu nic niy bydzie, ôrganizator we Niemcach zwrōciył sie ô pōmoc do ministerstwa. Wyobrażocie sie, że Minister Sprŏw Zagranicznych Niymiec Dietrich Genscher sōm sie zaangażowoł w ta sprawa i te wizy my dostali? A żeby bōło ciekawij, to paszporty ze wizami dostalimy dopjyro w drodze na kōncert, coś niesamowitego!

No naprŏwdy fest gyszpan! Na koniec naszyj ôsprŏwki prosza Wŏs cobyście podzielili sie z czytelnikami  swojōm ôpiniōm ô Ślōnskij Partie Regjonalnyj, kero sie terŏzki tworzy i mŏ zebrać do kupy ślōnske środowiska.

Prezes: Podług mje to, czego trza tyj partyji, to perzōna ôbdarzonŏ autorytetym i zaufaniym mjyszkańcōw Ślōnska. Jest potrzebny lider, kery połōnczy to wszystko we zgodzie.

Dyrygentka: Odpowiedzią może być historia naszego chóru, który powstał z połączenia „Polonii” z Brzozowic i „Harmonii” z Kamienia. I tak istniejemy już w zgodzie 105 lat. W tym czasie pracowało w chórze wielu  dyrygentów, śpiewacy pochodzili – i nadal tak jest – nie tylko ze Śląska, a mimo to jesteśmy zjednoczeni we wspólnym działaniu.   Uczcie się od nas!

Dziunkuja Wōm pjyknie za ta fest ciekawŏ ôsprowka, dziynkuja tyż za cynne rady i winszuja Wōm samych sukcesōw na dalsze 105 lot!

Rozmawiał Dariusz Krajan

Comments

comments