Nasze są ulice i place
25 stycznia 2018
0

Koniec roku w Katowicach upłynął pod znakiem gorącego tematu związanego z tzw. „ustawą dekomunizacyjną” i ze zmianą nazwy Placu Szewczyka na plac im. Marii i Lecha Kaczyńskich.

Zmiany dokonał PiS-owski wojewoda, zgodnie z uprawnieniami, jakie dała mu wspomniana ustawa. Spotkało się to z dużym niezadowoleniem społecznym i licznymi protestami mającymi na celu „obronę” Szewczyka.

Śląski pragmatyzm

Nieco wcześniej zaproponowałem, by w obliczu jasnej opinii IPN-u, która w zasadzie zmusza wojewodę do „dekomunizacji” Jerzego Ziętka, Prezydent Krupa wysunął własną propozycje zmiany patrona Ronda. Moją propozycją było uhonorowanie wielce zasłużonego i ciągle zbyt mało znanego Richarda Holtzego – pierwszego przewodniczącego Rady Miejskiej w Katowicach.

Część osób zgodziła się z moją intencją by wyprzedzić ruch wojewody, który mógłby rondo Ziętka zamienić na rondo katastrofy smoleńskiej, żołnierzy wyklętych czy inną zupełnie niezwiązaną z regionem nazwą. Myślę, że dla większości Ślązaków bliższy jest mój pragmatyzm i próba niedopuszczenia, by wojewoda odgórnie, na partyjne polecenia urządzał nam po swojemu przestrzeń publiczną.

Z drugiej strony mamy postawę, tak bliską polskiej mentalności, walki do końca  nawet w przegranej już dawno sprawie. Tymczasem to, co przewidywałem w kontekście Jerzego Ziętka stało się z placem Szewczyka. Prezydent Krupa w porę nie zaproponował innego patrona, w związku z czym wojewoda nie oglądając się na mieszkańców ani katowicki samorząd podjął szkodliwą decyzję o zmianie patrona. I nie jest tu najważniejszy nowy patron czy raczej patroni, ale sposób w jaki te zmiany się dokonują. Pokazuje to całą arogancję władzy centralnej i brak szacunku dla lokalnej społeczności.

Co z katowickim Rondem? Być może doszło do jakiś targów i w zamian za plac im. Kaczyńskich, jednak Ziętek pozostanie na swoim miejscu? Jeśli tak jest faktycznie, to pokazuje po raz kolejny czym dla rządzących jest prawo (w tym przypadku ustanowione przez siebie). Obca Ślązakom postawa braku szacunku dla litery prawa niestety zakorzeniła się na dobre u warszawskich polityków.

Rada skarży uchwałę

Nadzwyczajna sesja, która odbyła się 28 grudnia na wniosek radnych RAŚ i PO była poświęcona jedynie „sprawie Szewczyka”. Zaproponowaliśmy przyjęcie uchwały zaskarżającej decyzję wojewody do sądu administracyjnego.

Co ciekawe uchwała ta była w zasadzie tożsama z tą, którą 14 grudnia Prezydent Krupa najpierw wniósł na sesję Rady Miasta, a następnie w trakcie jej trwania, poprosił o jej zdjęcie z porządku, tłumacząc się błędami formalnymi. Dziwne zachowanie, tym bardziej, że projekt taki mógł również zgłosić jego klub radnych i uniknąć formalnych uchybień. To co nie udało się Prezydentowi zostało zrealizowane przez radnych opozycyjnych. Uchwała zdobyła poparcie większości radnych. Czekamy na decyzję sądu w Gliwicach…

PiS w obronie centralizmu

Podczas dyskusji oczywiście radni PiS bronili decyzji wojewody i próbowali sprowadzić debatę jedynie do analizy życiorysu Wilhelma Szewczyka. Przy okazji nie szczędzili oszczerstw i insynuacji skierowanych zarówno do inicjatorów zwołania sesji, jak i wszystkich, którzy nie zgadzali się na decyzję wojewody.

Nawet temat katastrofy pod Smoleńskiej został poruszony przez jednego z radnych. A przypomnę, że dyskusja dotyczyła nazwy placu w centrum Katowic…Pokazuje to jaki poziom argumentacji przedstawiają miejscy radni PiS-u.

Prawo głosu dla wybranych

Podczas sesji doszło także do bulwersującego incydentu. Radni PiS oraz Forum Marcina Krupy nie pozwolili na zabranie głosu dwóm przedstawicielom inicjatywy zbierania podpisów „w obronie Szewczyka”, mieszkańcom i zarazem działaczom opozycyjnych partii.

Nie przypominam sobie podobnej sytuacji w całej dotychczasowej kadencji. Rada Miasta powinna być areną dyskusji i wymiany myśli, tymczasem za sprawą rządzących miastem nie pozwolono wspomnianym wyżej osobom nawet zabrać głosu.

Czy to sposób radnych koalicji na zamykanie ust mieszkańcom mającym odmienne zdanie?

Chcą decydować za nas

Przyglądając się całej tej burzy wokół Szewczyka, Ziętka i Kaczyńskich pamiętać należy, że najważniejsze w tym wszystkim nie jest sprawa samych patronów. Kluczowe jest fakt, jak te zmiany zapadają.

Pomija się lokalną społeczność, samorząd na rzecz partyjnych poleceń i centralnego decydowanie. Jest to kolejny obszar naszego życia, o którym politycy w Warszawie oraz ich przedstawiciele w terenie chcą za nas decydować.

A to czy placowi ma patronować Szewczyk, Kaczyński czy mityczny Utopek powinno zależeć wyłącznie od mieszkańców i samorządu. Nie pozwólmy na deptanie naszych praw.

 

 

Marek Nowara, RAŚ, radny miasta Katowice, kontakt@mareknowara.pl

Comments

comments