Radar na Anabergu pojawia się i znika
6 marca 2018
0

Tytułowy radar na Górze św. Anny to nie urządzenie do pomiaru prędkości na autostradzie A4, która to wzniesienie przecina, ale aparat do śledzenia anomalii pogodowych, szczególnie opadów atmosferycznych. Dzięki takiej aparaturze służby ratunkowe będą powiadamiane z odpowiednim wyprzedzeniem o spodziewanych opadach, które mogą powodować lokalne podtopienia. Problemem jest tylko fakt, że pomimo, że od 2011 r. trwają prace by taki radar na Anabergu postawić, nie wiadomo kiedy powstanie.

W Instytucie Meteorologii i Gospodarki Wodnej, który jest odpowiedzialny za dostarczanie pełnej informacji dotyczącej stanu pogody wiele lat temu powstał pomysł by teren całego, i Dolnego i Górnego, Śląska zabezpieczyć przed skutkami niespodziewanych opadów przy pomocy supernowoczesnego radaru, który zainstaluje się na Górze św. Anny.

Ponieważ IMGW nie posiada na taką inwestycję środków, zwrócił się o dofinansowanie tej inwestycji do Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Warszawie, oraz jego wojewódzkich odpowiedników w Katowicach, Opolu i Wrocławiu, które już udzieliły w 2011 r. dofinansowania na budowę odpowiedniego obiektu na Górze św. Anny, a także zakup oraz instalację we wspomnianym obiekcie radaru meteorologicznego wraz z całym oprzyrządowaniem.

Choć od przyznania dofinansowania upłynęło już wiele lat, radar wciąż nie powstał. Umowy zawarte z WFOŚiGW w Katowicach i Wrocławiu zdążyły się zdezaktualizować i utracić moc obowiązującą. Ze środków Funduszu Narodowego i WFOŚiGW w Opolu dokonano zakupu radaru, który od kilku lat zalega na magazynie niemieckiego producenta. Nie może jednak zostać zainstalowany w miejscu przeznaczenia, gdyż wciąż nie rozpoczęto budowy przeznaczonego do jego instalacji obiektu. A budowy nie rozpoczęto ponieważ były problemy z klasyfikacją gruntu, na którym miał on powstać, w związku z czym nie można było wydać pozwolenia na budowę.

Ostatnio wykonawca, który od paru lat realizuje inwestycję, zażądał znacznego zwiększenia swojego wynagrodzenia, które zaproponował w ofercie przetargowej. Istnieje więc duże prawdopodobieństwo, że umowa pomiędzy IMGW a wykonawcą zostanie zerwana, radar nadal pozostanie w Niemczech, Wojewódzki Fundusz w Opolu i Narodowy w Warszawie będą wszczynać działania windykacyjne, a Instytut Meteorologii czeka długi proces sądowy z wykonawcą.

Dzięki uchwaleniu specjalnej ustawy udało się ostatnio przekwalifikować grunty, na których stanąć ma radar. Jest więc szansa na uzyskanie po wielu latach pozwolenia na budowę. Jednak nowelizacja innej ustawy – Prawa Wodnego – wykreśliła z możliwości dofinansowania przez Fundusze Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej osłonę hydrologiczno-meteorologiczną.

Parlament z jednej strony dał więc prawną możliwość realizacji tej inwestycji, ale z drugiej zakazał jej finansowania przez instytucje, które do tej pory to czyniły. Dzięki takiemu „warszawskiemu” zarządzaniu, w dalszym ciągu więc służby ratownicze będą na Śląsku w czasie ulewnych opadów pozbawione możliwości szybkiej na nie reakcji.

 

 

Rafał Adamus

Comments

comments