Żegnaj, tani i nowoczesny banku
6 sierpnia 2018
0

W telewizji pojawiła się reklama banku PKO BP, na której grupa japońskich turystów robi zdjęcia polskim turystom, a japoński przewodnik tłumaczy, że „Polacy mają najlepszą mobilną aplikację bankową”. Zdecydowana większość widzów tylko wzruszyła ramionami i uśmiechnęła się z politowaniem. Ileż to podobnych reklam już widywaliśmy? Wymienić można legendarną już kampanię piwa Tyskie, na widok którego nie tylko Czesi i Niemcy zamierali z wrażenia. Tym razem jest inaczej. Polacy faktycznie korzystają z najbardziej innowacyjnych usług bankowości mobilnych na świecie. Przed kilkoma miesiącami właśnie PKO BP wygrała ranking magazynu Retail Banker International na najlepszą aplikację bankową. Ale inne polskie banki też są w ścisłej światowej czołówce. Np. mBank sprzedaje licencję na swoją aplikację bankom z zagranicy a inni uczestnicy rynku bankowego depczą liderom po piętach. Co zatem spowodowało, że nasza bankowość jest tak nowoczesna i – w porównaniu z Zachodnią Europą – stosunkowo tania?

Lata 90-te ubiegłego wieku przebiegały pod kątem prywatyzacji sektora bankowego (bądź jak wolą niektórzy – wyprzedaży majątku narodowego). Na początku XXI wieku podmiotów na rynku bankowym było już dość sporo, a żaden z nich nie potrafił uzyskać znaczącej przewagi konkurencyjnej nad resztą. Stosunkowo łatwo było więc było wejść na rynek z nowym pomysłem. Zwykle te nowe podmioty były po paru latach odsprzedawane albo potentatom krajowym (jak Inteligo czy Alior Bank) albo bankom zagranicznym, które same nie potrafiły się odnaleźć na polskim rynku. A nie potrafiły zwykle, gdyż w Polsce panowały trochę inne warunki rynkowe. Na Zachodzie rynek miał zwykle model oligopolu z kilkoma największymi graczami, którzy dzielili go między siebie. W oligopolu można zaproponować dość wysokie ceny, a to z kolei przekłada się na „błogie lenistwo”. Nikt nie musi się specjalnie wysilać proponując nowe usługi czy obniżać dotychczasowe ceny bo odpowiednio szeroki strumień pieniądza zasila rachunki uczestników oligopolu. Tymczasem w Polsce konkurencja była o wiele większa. Przez lata mieliśmy więc darmowe, bądź prawie darmowe, konta i dość szybko i często zmieniający się sposób wykonywania operacji bankowych. Dziś, gdy zwyczajny jest widok zbliżeniowych płatności realizowanych telefonem, trudno sobie wyobrazić, że jeszcze kilkanaście lat temu czekaliśmy w bankach w długich kolejkach by zrealizować przelew.

Niestety powoli będziemy się żegnać ze świadomością, że nasze banki są tanie i innowacyjne. Zapowiadana od dawna konsolidacja rynku doprowadzi do takiego stanu jaki od dziesięcioleci panuje na Zachodzie. I tylko trudno pogodzić się z myślą, że głównym powodem tego stanu rzeczy jest państwo polskie, które w ramach renacjonalizacji – zwanej marketingowo – repolonizacją, skupuje mniejszych uczestników rynku bankowego. No bo za 10-15 lat jakiż interes będzie miał zarząd PKO BP we wprowadzaniu innowacyjnych usług bankowych, jeśli najwięksi konkurenci również będą mieli tego samego, państwowego właściciela? I prezesa z tej samej partii!

 

Rafał Adamus

Comments

comments