Strzelałbym, gdyby było trzeba…
10 sierpnia 2018
0

Takie słowa usłyszał wicemarszałek polskiego senatu, Bogdan Borusewicz, który parę dni temu nie został wpuszczony na cmentarz, gdzie znajduje się grób jego żony, ponieważ w tym czasie odbywała się tam kolejna posmoleńska ekshumacja i cały obszar został obstawiony policją.

Kto wypowiedział te słowa, które stały się tytułem mojej kopyrtki? Policjant. Ponieważ prawie każdy nosi ze sobą telefon w którym jest kamera, całe to zajście można odnaleźć w Internecie. Wiecie Państwo, podobne zdarzenie przeżył mój brat, wracający nad ranem z kopalnianej szychty w czasie stanu wojennego. Szedł zupełnie pustym chodnikiem, nagle zza zakrętu wyjechał milicyjny radiowóz. Z radiowozu wytoczyło się dwóch podpitych milicjantów, jeden z nich wyciągnął pistolet i zaczął grozić bratu, wrzeszcząc, że go zastrzeli. Bergmon zaczął się tłumaczyć, że ma przepustkę, pokazał ją, z samochodu wyskoczył trzeźwy kierowca i odciągnął krewkiego i uzbrojonego funkcjonariusza od wracającego z szychty górnika…

Te dwa zdarzenia dzieli od siebie ponad trzydzieści lat, naiwnie myślałem, że już nigdy nie usłyszę podobnej historii. Nie ma już milicji, stan wojenny stał się koszmarnym wspomnieniem, niestety – po raz kolejny w naszym kraju obudzono diabła autorytaryzmu, czyli najprościej – dążenia do tego, aby obywateli wziąć za twarz, zabrać im jak najwięcej wolności, a przy okazji zgromadzić większy lub mniejszy majątek. Bo proszę państwa – rządzi się nie w czynie społecznym, tylko najczęściej za duże pieniądze. A do tego, co jest ostatnio polską specjalnością, bez jakichkolwiek skrupułów moralnych. Jeśli przypadkowo polityk wpadnie, rozwścieczy wyborców, to takiego durnia usuwa się z naszych oczu. Dostaje jakąś dobrze płatną funkcje na zapleczu, potrzyma się go w cieniu, a za rok, dwa nadal będzie moralizował i nas okłamywał. Dlaczego? Bo tak się rządzi w Polsce.

Nieprzypadkowo pani poseł Pawłowicz na Twitterze w czasie protestu niepełnosprawnych i ich matek napisała tak: „Przed chwila byłam w Sejmie, na antresoli, w miejscu dla prasy i w korytarzu głównym na parterze trudny do zniesienia smród”. A jak zareagowali jej zwolennicy? Przytoczę tylko jeden z wielu tysięcy komentarzy wyznawców najnowszych porządków: „To te brudne wyrodne matki, co swe niepełnosprawne dzieci ciągają po Sejmie, śmierdzą jak radzieckie onuce. Te pacholęta w przeciekających pampersach nie są lepsze”.

Wiecie Państwo, każdy z nas może dostać udaru, wylewu, ataku serca. Może nas przejechać na pasach pijany lub znarkotyzowany kierowca. Sekunda, minuta i gdy będziemy mieli szczęście, to zachowamy życie. Ale nie zdrowie.

Kalek, niepełnosprawnych, chorych obłożnie jest w naszym kraju wielu. My, chodzący po ulicach, w zasadzie ich nie widzimy. Od czasu do czasu patrzymy na matki, ojców, kogoś z rodziny pchających inwalidzki wózek i na tym nasz kontakt z niepełnosprawnością się kończy. Czy zastanawialiście się, ile kosztują leki, rehabilitacja, specjalne wyżywienie niepełnosprawnych?

Ani Państwo, ani ja nie mamy pojęcia. Rodziny i sami niepełnosprawni o tym najczęściej nie mówią głośno. To dla nich kolejne upokorzenie, cierpienie, którego mają dużo na co dzień. Myślałem, że żyję w kraju chrześcijańskiej miłości bliźniego, gdzie co prawda nie mieszkają sami dobrzy ludzie, bo takiego kraju nie ma, ale też nie przypuszczałem, że po wielu, wielu latach znowu usłyszę o akceptacji strzelania do ludzi, a cierpienie bliźniego zostanie urzędowo wyśmiane i część chrześcijan będzie nawoływać publicznie do rozprawy ze swoimi braćmi. Okazuje się jednak, że wielu z nas zapomniało te słowa: „Cokolwiek uczyniliście jednemu z braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili.”

Zajęta rozprawą z ekologami, sędziami, niepokornymi wojskowymi, lekarzami, nauczycielami szkół wszystkich szczebli, władza nie zauważyła, że staliśmy się śmietnikiem nie tylko Europy, ale nawet Afryki, ponieważ sprowadzano do nas śmieci nawet z Nigerii!

Czy wiecie Państwo, co tam w tych nigeryjskich śmieciach mogło być? I czy jesteście Państwo pewni, że nie trafiły one na Śląsk?

Jeśli trzeba było zohydzać i ścigać niepokornych ludzi, to polskie służby jawne i tajne, a także usłużni dziennikarze szybko włączali się do akcji. Jak tysiące toksycznych śmieci przejeżdżały przez granice Polski, to nikt tego nie zauważył. Ot, tak sobie śmierdzące i trujące tysiące ton przeskoczyły do Polski. A teraz płoną, bo trzeba zrobić miejsce na następne transporty albo zniszczyć dowody przestępstw. W efekcie oddychamy śmieciowym powietrzem, niedługo będziemy mieć zanieczyszczoną wodę i skażoną przez wszelkie możliwe trucizny żywność.

Nie bez powodu minister zdrowia chce zawierzyć swój resort Matce Boskiej. Kto jak kto, ale ten urzędnik zna prawdziwą sytuacje zdrowotną mieszkańców kraju i być może dlatego doszedł do wniosku, że tylko cud może nas uratować…

Jednym z takich, może nie cudów, ale darów od losu jest pomysł na ratowanie i odbudowę Śląska bez oglądania się na warszawskich polityków. Powstała w naszym regionie Śląska Partia Regionalna.

Dlaczego na Śląsku i dlaczego ma to być partia regionalna? Bo, po pierwsze, w tym regionie nadal żywa jest pamięć o konieczności ciężkiej pracy, a w dodatku wykonywanej nie tylko dla korzyści pracującego, ale także dla dobra wszystkich. O działaniu dla dobra także innego człowieka wielu, wielu ludzi w naszym kraju dawno zapomniało.

Po drugie – na pomysł partii która działałaby przede wszystkim na rzecz regionu, na rzecz heimatu, wpadli Ślązacy.

I powstała oraz została zarejestrowana Śląska Partia Regionalna. W dobie Internetu możecie się państwo szybko dowiedzieć, jaki ŚPR ma program i jak i co chce zmienić w naszym regionie. W tym programie są ujęte konkretne sprawy ekonomiczne, jest propozycja odbudowy szkolnictwa uszkodzonego kolejną nieprzemyślaną reformą, jest też sporo pomysłów na zachowania tożsamości śląskiej ziemi. Ale przede wszystkim jest tam myśl, że dzisiejszy Śląsk jest miejscem dla każdego, kto tutaj mieszka i pokochał swoją małą ojczyznę. Śląska Partia Regionalna to przede wszystkim miejsce do działania dla wszystkich i nikogo nie wyklucza ani nie odrzuca. Jest dla każdego, pod warunkiem, że chciałby zrobić coś dobrego dla regionu, w którym mieszka. I to jest podstawowa, moim zdaniem, cecha tej partii. A co do tych, którzy uczą młodych policjantów, że strzelanie do swych rodaków jest możliwe, to nie takich totalitarystów odsunęliśmy od władzy.

 

Kazimierz Martyn

Comments

comments