Chaotyczne absurdy transportowe na przykładzie Katowic
23 sierpnia 2018
0

Czym różni się wieś od miasta w układzie przestrzennym? Wieś, podobnie jak miasto ma swoje „centrum”. To najczęściej sklep, kościół, remiza i przystanek. W przypadku miasta w centrum powinny być nie tylko urzędy i szkoły ale również teatry, kina, restauracje czyli to wszystko, co pozwala przyjemnie spędzić czas.

Centrum miasta powinno tętnić życiem. Tyle tylko, że przestrzeń w centrum miasta jest ograniczona, konkurują o nią nie tylko banki, szkoły, urzędy, sklepy ale również samochody, autobusy, tramwaje, rowery i piesi. Komu dać pierwszeństwo? W wielu europejskich miastach pierwszeństwo mają przede wszystkim piesi i rowery, dopiero później komunikacja miejska, a samochody coraz częściej w centrach miast są „persona non grata”.
Jak to wygląda w Katowicach? Trudno oprzeć się wrażeniu, że tu pierwszeństwo mają przede wszystkim samochody. Mamy jedne z najtańszych miejsc parkingowych spośród miast wojewódzkich. Nie dość, że miejsc parkingowych jest względnie dużo w pobliżu ścisłego centrum Katowic, to wiele darmowych miejsc parkingowych można znaleźć choćby w katowickiej Strefie Kultury.

Definitywne zamykanie ulic dla samochodów idzie wyjątkowo opornie. Buspasy? Widział ktoś w Katowicach? Tramwaj – temat rzeka. Z jednej strony Urząd Miasta broni się na wszelkie sposoby przed rozbudową sieci tramwajowej na południe Katowic, z drugiej nawet nie próbuje podjąć tematu obecności linii tramwajowych w najbardziej newralgicznych punktach miasta. Obecne plany linii tramwajowej na południe Katowic trudno uznać za poważne. Aby nowa linia tramwajowa odniosła sukces, w promieniu kilkunastu minut marszu od przystanków powinna mieszkać jak największa liczba potencjalnych pasażerów. Tymczasem nasza nowa linia w dużej części przebiega… brzegiem lasu. Czyżby Urząd Miasta chciał zapewnić zwierzętom zamieszkującym okoliczne lasy bezproblemowy dojazd do centrum miasta?

Inny przykład – budowa centrum przesiadkowego obok dworca w Katowicach – Ligocie. Mogło by się wydawać, że centrum obok dworca to świetny pomysł. Na pierwszy rzut oka w pobliżu mamy bardzo dynamicznie rozwijającą się dzielnicę Katowic – Panewniki.

W Katowicach pierwszeństwo mają samochody. Foto: Sebastian Pypłacz

Problem w tym, że mieszkańcy, by dostać się do centrum przesiadkowego w Ligocie muszą pokonać zakorkowaną ulicę Panewnicką, poczekać na pociąg, by potem dotrzeć do celu komunikacją miejską. Długie, skomplikowane i dość drogie. Znacznie łatwiej samochodem przejechać niedawno wybudowaną drogą przez las obok oczyszczalni i autostradą szybko znaleźć się w centrum. Liczba samochodów pojawiających się na węźle autostradowym „Chorzów Batory” świadczy o tym, że większość mieszkańców wybiera właśnie ten sposób. Obawiam się, że budowa centrum przesiadkowego w Katowicach – Ligocie nic nie da, parking będzie pusty a miasto zyska mało zaszczytny czas antenowy w kolejnym odcinku „absurdów drogowych”.

Zmiana sytuacji jest możliwa. Nie można w kółko powtarzać, że budowa linii tramwajowej do Ligoty jest niemożliwa, samemu proponując zamiast tramwaju na południe Katowic kolejkę linową (ktoś to jeszcze pamięta?). Od dawna mówi się również o kolei podmiejskiej. Mamy wiele linii kolejowych przecinających dzielnice Katowic. Dlaczego tego nie wykorzystać?

W jednym z artykułów przeczytałem stwierdzenie, że Katowice prowadzą konsekwentną politykę pro samochodową. Nie mogę się z tym zgodzić. Zbyt wiele błędów popełniono i nadal się popełnia przy budowie tras samochodowych i nowych ulic. Rosnące korki są na to najlepszym dowodem. Twierdzę, że Katowice nie mają żadnej polityki w kwestii komunikacji, brakuje wizji, brakuje odwagi. Wszystko sprowadza się do działań pozorowanych, okraszonych wizualizacjami lub podejmowania lokalnych inwestycji „ad hoc”.

Dr hab. inż Rafał Michalik, Politechnika Śląska

Comments

comments