Po co ta metropolia?
3 września 2018
0

Działacze Ruchu Autonomii Śląska od dawna twierdzili, że pomysł powołania metropolii na obszarze katowickiej konurbacji jest tematem zastępczym. Zastępczym bo dyskusja na temat powołania metropolii miała zastąpić dyskusję o przywróceniu Śląskowi autonomii. Okazuje się, że autonomiści mieli rację. Kilkunastoletnia dyskusja okazała się jałowa, bo przy pierwszym większym problemie, w dodatku w sprawie, dla której metropolia została powołana, jedyna co może ona zrobić, to bezradnie rozłożyć ręce.

Cóż takiego się stało, że powołana huczne przed rokiem metropolia, nie potrafi rozwiązać prostej sprawy? Prezydent Katowic stwierdził, że nie da pieniędzy na finansowanie chorzowskiego Parku Śląskiego. No chyba, że Park znajdzie się w granicach administracyjnych miasta Katowice. Wtedy Katowice same będą sobie finansowały jego utrzymanie, a metropolia do niczego nie będą potrzebować. Oświadczenie to o tyle dziwne, że w dyskusjach nt. powołania metropolii właśnie argument utrzymania Parku przez metropolię był kluczowy. Bo – argumentowano – Chorzów jest za małym miastem by utrzymywać tak duży obszar rekreacyjnej zieleni, z której wszak korzystają nie tylko chorzowianie, ale też katowiczanie, siemianowiczanie a nawet mieszkańcy innych miast katowickiej konurbacji. Argument był kluczowy o tyle, że innym zadaniem własnym metropolii (transportem publicznym) od prawie 3 dekad zajmował się inny podmiot – Komunikacyjny Związek Komunalny Górnośląskiego Okręgu Przemysłowego. Robił to wprawdzie nieudolnie, ale to jeszcze nie powód by powoływać nowy twór administracyjny. Jednocześnie popełniając te same błędy, które były grzechem pierworodnym KZK GOP. Czyli by zarząd metropolii był powoływany przez dużą liczbę samorządów i – dzięki temu – odpowiedzialność za jego działania została całkowicie rozmyta. Dziś prezydent największego miasta wchodzącego w skład metropolii odmawia z nią współpracy, choć ma w niej swojego przedstawiciela. I nikt prezydentowi tego miasta nie ma tego za złe. Nikt nie namawia go do działań mających na celu zmianę tego przedstawiciela, a może nawet całego zarządu metropolii. Bo skoro ten zarząd nie realizuje polityki tego prezydenta i prezydentów innych miast, to należałoby ten zarząd natychmiast wymienić. Tak przynajmniej przyjęte jest w cywilizowanym świecie. Ale ustawa uchwalona przez parlament RP, w którym zdecydowana większość parlamentarzystów nie widziała ani Górnego Śląska ani Zagłębia na oczy, wprowadziła takiego bubla, który już po pół funkcjonowania okazał się kompletnie bezużyteczny.

Nie mam niestety żadnej satysfakcji, z tego powodu, że śląscy regionaliści od początku ostrzegali przed powoływaniem tego dziwnego administracyjnego stworu, że przecież – mówili – prezydenci miast aglomeracji mogą ze sobą współpracować bez powoływania metropolii. I właśnie okazuje się, że brak chęci współpracy ze strony jednego z prezydentów, skutecznie uniemożliwia działalność metropolii w kluczowym dla niej obszarze. Choć zwolennicy jej powołania od zawsze twierdzili, że będzie ona remedium na takie właśnie sytuacje.

 

Rafał Adamus

Comments

comments