Objazdowy cyrk
30 października 2018
0

Ruszyło przedwyborcze tournée PiS po kraju. Bardziej przypomina to objazdowy cyrk, w którym ku uciesze gawiedzi pokazuje się oklepane już numery. I tak, wzorem nieco już zapomnianej PZPR, aktywiści „dobrej zmiany” snują przed ludźmi wizje pasma sukcesów w kolejnych pięciolatkach.

Nie wahają się przy tym sięgać po najprzedniejsze myśli niesławnej pamięci Adolfa H. Sam wielki Jarosław stwierdził, że ich sukcesy przyćmią wszystko, co wydarzyło się w czasie 1050 lat istnienia Polski (!). Dodatkową atrakcją stały się obchody rocznic podpisania porozumień sierpniowych i wybuchu II wojny. W kościołach księża przytoczyli słowa z Biblii: „miłujcie nieprzyjacioły swoje”.  Ale potem głos zabrał Duda Andrzej (podobno prezydent wszystkich Polaków), apelując o identyfikację i usunięcie z publicznego życia nieprzyjaciół przezeń domniemanych (robi to już komunistyczny prokurator Piotrowicz).

Duda – tym razem Piotr bił brawa, ale laureat nagrody Nobla Lech Wałęsa nie wytrzymał i kościół opuścił. Morawiecki w Łodzi oznajmił, że na rzecz tamtejszego samorządu każe uruchomić wypłaty z rezerwy budżetowej, choć Polskę zadłuża ile wlezie już na rzecz samego 500+.

Kandydat na prezydenta stolicy, który ma znane problemy z postrzeganiem rzeczywistości i z geografią obiecuje budowę kolejnych linii metra. Któryś z internautów oznajmił, że to rząd zesłany przez samego Boga…

Problemy samorządu odczuwamy niestety na własnej skórze. Środków brak na wszystko, czego ludziom naprawdę potrzeba. Z konieczności finansujemy to, co jest zadaniem władzy centralnej. Samorządy kupują radiowozy, pojazdy strażackie, budują komendy, przekazują działki i projekty pod budowę sądów, płacą za policyjne patrole, finansują naukę i ochronę zdrowia. Że środki to nieduże świadczy choćby to, że na wizytę u lekarza specjalisty „zwykły człowiek” czeka nawet kilka lat. W krajach o demokracji prawdziwej, samorząd dysponuje sporą częścią płaconych na jego terenie podatków. Dlatego tamtejsze rządy muszą oglądać uważnie każdy wydawany centralnie pieniądz.

U nas jest inaczej. Przede wszystkim nasz „zesłany przez Boga” rząd dba o siebie. Posady, premie i bonusy dla swoich rodzin, nowe samoloty kupowane bez przetargu czy zagraniczne wycieczki na nasz koszt to tylko małe przykłady. Na warszawskiej defiladzie zaprezentowano siłę naszej armii pod postacią huzarów pieszych (konie z Janowa coś nie tego). Nie dziwota zatem, że dla obrony naszej domniemanej wolności po wstaniu z kolan przezornie zapraszamy teraz Amerykanów – oczywiście nie za damo. A bramy obiecywanego raju samorządy będą mogły przekroczyć pod jednym, małym warunkiem: musi w nich wygrać PiS. Taki mały szantażyk. Bo rząd „chce jednoczyć rząd z samorządem” – czyli oddać całość władzy w ręce jednego, niewysokiego człowieka. Tego, który każe adwersarzom zamykać zdradzieckie mordy. To nie demokracja, ale dyktatura.

Oglądając występy tego cyrku pamiętajmy, że obiecanki dotyczą działań władzy centralnej, mających się nijak do potrzeb samorządów. Jak wyliniały, cyrkowy lew do wolnego króla sawanny.

 

Jan Kołodziej

Comments

comments