Friedrich Wilhelm Kuhnert: Śląski malarz

Zapomniane ofiary

20JUL

Siedemnasty poranek czerwca. Dzień powszedni. Z nieba nieustannie spadają krople deszczu. W takich okolicznościach pod bramą obozu w Świętochłowicach - Zgodzie, w rocznicę jego wyzwolenia, zebrała się grupa starszych ludzi

Obóz ZgodaSiedemnasty poranek czerwca. Dzień powszedni. Z nieba nieustannie spadają krople deszczu. W takich okolicznościach pod bramą obozu w Świętochłowicach - Zgodzie, w rocznicę jego wyzwolenia, zebrała się grupa starszych ludzi. Były to rodziny ofiar i ostatni żyjący więźniowie, którzy jako dzieci zostali uwięzieni za płotem uwieńczonym drutem kolczastym. Przybyli z Niemiec i całego Śląska - Racibórz, Jastrzębie, Katowice - można to rozszyfrować z tablic rejestracyjnych. Przechodnie i przejeżdżające samochody zdają się ich nie zauważać. Wyjątkiem są sytuacje gdy ktoś niebezpiecznie zbliży się do jezdni i zostanie napomniany klaksonem.

Trochę wiadomości o tym miejscu próbujemy zaczerpnąć od uczniów pobliskiej szkoły salezjańskiej oczekujących na przystanku.

- Jeżeli się nie mylę to obóz powstał w 1945 roku, ale szczegółów nie znam. Gdy odsłaniano bramę szła delegacja z naszej szkoły - mówi Mateusz, nie znając jednak powodu, dla którego kilkadziesiąt osób zgromadziło się pod bramą - pomnikiem.

Zebrani pod bramą weryfikują wypowiedź młodego człowieka. Obóz powstał już w 1940 roku jako filia KL Auschwitz, a więźniów, obywateli państw walczących z III Rzeszą, kierowano do pracy w zakładach "Zgoda". Nadejście Armii Czerwonej w 1945 roku nie oznaczało końca obozu. Wręcz przeciwnie - w okresie od lutego do listopada 1945 roku zaczęli do niego trafiać Ślązacy za podpisanie volkslisty bądź niechęć wobec nowej władzy. Kryteria te były jednak płynne.

- Jedna z moich ciotek była bogata, więc uznano ją za Niemkę, a drugą - biedniejszą już za Polkę - wspomina Leon Swaczyna, przedsiębiorca z Rudy Śląskiej, dobrze znany z łamów "Jaskółki Śląskiej".

Garść wspomnień dorzuca Eugeniusz Polok, obserwujący dramatyczne sceny z zewnątrz:

- Chodziłem tędy do pracy i tutaj nie można się było zatrzymywać. Prawie codziennie wywożono z obozu trupy na furze ciągniętej przez jeszcze żywych więźniów na cmentarz nowobytomski. To było coś fatalnego. Patrząc na te kobiety, dzieci i mężczyzn w sile wieku - to było coś brzydkiego, gdyż można było ze Ślązaków zrobić Niemców.

Tym sposobem życie straciło ok. 2,5 tys. więźniów (dwa razy więcej niż w okresie nazistowskim).

Mimo trudnych wspomnień o swej tragedii decydują się opowiedzieć ostatni żyjący więźniowie.

- Za każdym razem płaczę. Byłam świadkiem, jak ludzie tu umierali. W tym miejscu powinniśmy opłakiwać ludzi, tym bardziej, że tutaj dwa systemy mordowały ludzi. Przeraża mnie to, że ofiary dalej próbuje się podzielić na narodowość. Zebraliśmy się, aby uczcić pamięć ludzi, a nie narodowość - mówi Dorota Boreczek, jedna z ostatnich osób pamiętających obozowe piekło, którego opis stara się przekazać w książce "Zgoda, miejsce zgrozy" Gerhard Gruschka, przetrzymywany na Zgodzie jako 14-letni chłopiec.

- Nie mam żadnych negatywnych emocji, nie czuję żadnej nienawiści wobec Polaków. Mam jedynie nadzieję, że tu, na ziemi ofiary zostaną uhonorowane - Gerhard Gruschka dzieli się swymi refleksjami, dodając - Aby zająć się tą sprawą wymagana jest pewna wiedza, którą posiadają więźniowie tego obozu. Urzędnik siedzący za biurkiem nie może tego w ten sam sposób odbierać. Mam wrażenie, że grono decydentów nie czuje delikatności tego tematu i nie wie o co tutaj chodzi.

Uroczystości upamiętnienia ofiar przy bramie i na nowobytomskim cmentarzu, gdzie stoi pomnik upamiętniający ofiary, prowadzone były w dwóch językach: polskim i niemieckim. W ten sposób podkreślono wzniesienie się ponad podziały narodowościowe nękające Śląsk przez wiele dziesięcioleci. Śpiew chóru, modlitwa, płacz i cisza. Tak uhonorowano ofiary i podtrzymano pamięć. Niestety, na próżno wypatrywano przedstawicieli młodego pokolenia.

--------
Tagi: Kultura i dziedzictwo | Zgoda | Świętochłowice | obóz | Armia Czerwona | 1945 |

Komentarze (10)

Dodaj swój komentarz do tego artykułu.

elland napisał(a):


Niezwykle smutne są te coroczne spotkania krewnych ofiar Obozu na Zgodzie. "Przechodnie i przejeżdżające samochody zdają się ich nie zauważać. Wyjątkiem są sytuacje gdy ktoś niebezpiecznie zbliży się do jezdni i zostanie napomniany klaksonem." Jest coś upokarzającego w tym,jak władze Świętochłowic traktują to miejsce. Upokarzającego dla ofiar,dla ich rodzin i dla całego Górnego Śląska.

veltins napisał(a):


Sprawa płyt na Zgodzie, z tekstami zawierającymi błędy językowe i kontrowersyjne sformułowania, budzi niesmak. Wypada mieć nadzieję, że władze Świętochłowic zreflektują się i problem zostanie rozwiązany.

Antyprowokator napisał(a):


W powyższym tekście jest przytoczony cytat z pana Gruschki: "Nie mam żadnych negatywnych emocji, nie czuję żadnej nienawiści wobec Polaków...", Czyli p.Gruschka w podtekście oskarża o zbrodnie w Zgodzie Polaków, a jedynie, jak mniemam, w swej niesamowitej dobroduszności wybacza tymże. Jest to oczywiście kolejna niemiecka manipulacja. Każdy, kto zna historię, wie, że Zgoda była obozem sowieckim, w którym mordowano zarówno Niemców, jak i Polaków, m. in. żołnierzy NSZ i AK z Górnego Śląska. Oczywiście p. Gruschka ani słowem nie wspomni o tym, że owymi "Polakami", którzy stanowili personel tego obozu, byli głównie Żydzi, z arcyłotrem Salomonem Morelem na czele. P. Gruschka o tym wszystkim nie powie, bo to nie pasuje do niemieckiej wersji relatywizacji prawdy historycznej, która ma być narzędziem do depolonizacji Śląska, poprzez regionalizację(a w dalszym etapie-germanizację) tożsamości mieszkańców Śląska, która nosi tytuł: "Polacy mordowali w Zgodzie Ślązaków i Niemców". A że wielu Ślązaków męczonych w Zgodzie było polskimi patriotami, to już cicho sza.
Warto też zaznaczyć, że ów obóz wybudowali europejscy i kulturalni Niemcy w celu zarzynania głównie polskich elit z Górnego Śląska, a po wkroczeniu krasnoarmiejców, owe zarzynanie było kontynuowane w tym obozie za sowieckim rozkazem i żydowskim wykonawstwem (a że przy okazji mordowano znienawidzonych Niemców i Polaków z GŚ, którzy-często taktycznie,na polecenie biskupa St.Adamskiego-podpisali volkslistę, to już inny temat).

veltins napisał(a):


Panie Anty, Zgoda była polskim obozem komunistycznym, podlegała MBP a nie NKWD jak np. obóz w Toszku. A skoro uważa Pan, że komunistyczna Polska nie była państwem polskim, to proszę zażądać odrzucenia jej dziedzictwa w pełni - czyli zwrotu obecnych ziem zachodnich i północnych Niemcom. Wszak to spadek po Polsce Bieruta.

Antyprowokator napisał(a):


Czyli w Pańskiej retoryce "polski" i "komunistyczny" to to samo, więc ja się pytam, dlaczego polscy Żołnierze Wyklęci walczyli z komunistami do połowy lat 50., a na mniejszą skalę do początku lat 60. Jeśli ktoś kolaborował na Górnym Śląsku z sowietami, to mniejszosć niemiecka, która robiła dla NKWD listy proskrypcyjne do wywózki Górnoślązaków głównie do kopalni w Donbasie, ale też na Syberię. A najlepszym kryterium trafienia na taką listę był polski patriotyzm.
Dlaczego w Zgodzie byli torturowani i ginęli polscy patrioci, np. z NSZ skoro to był "polski obóz", czyżby Polacy sami siebie mordowali? Według Pańskiego toku myślenia można dojść do wniosku, że Polacy sami sobie narzucili komunizm, sami sobie odebrali Kresy Wschodnie i sami siebie zamykali w obozach, a nie zrobiła tego wielomilionowa armia czerwona i kroczące za nią NKWD. Według Pańskiej retoryki MBP nie było oczywiście filią NKWD, zarządzaną przez Jakuba Bermana, Józefa Goldberga vel Jacka Różańskiego i Anatola Fejgina, a więc Żydów wysłanych przez Stalina z Moskwy. Gratuluję manipuły. Nawet sam Stalin stwierdził, że "komunizm pasuje do Polaków, jak siodło do krowy" i kadrę kierowniczą oraz aparat terroru tworzonego w podbitej Polsce PRL-u musiał oprzeć głównie na Żydach(np.Salomon Morel) i "POP-ach", czyli "Pełniących Obowiązki Polaka" Rosjanach, Ukraińcach i Białorusinach. Nawet w centrali MBP przy ul.Koszykowej w Warszawie, wśród tamtejszej kadry, gdy rozmawiała między sobą, język polski był chyba najmniej popularnym. Dominował rosyjski, jidysz i ...francuski(sowieci mieli w Polsce takie problemy z werbunkiem kadr, że musieli sprowadzić do bezpieki kontyngent francuskich komunistów)-wynika to z relacji więźniów, którzy byli tam "przesłuchiwani". Tak więc życzę dalszego miłego robienia mieszkańcom Górnego Śląska wody z mózgu.

Laticia napisał(a):

bnzCxSWldCVaINawecs
This shows real expeitrse. Thanks for the answer.

dlwpuvkn napisał(a):

smGWekxxRhn
uEdtxK iynvxoeqdxsz

nulgavciswl napisał(a):

JvpwhezrlVUV
KQZUfJ , [url=http://jtyllvgdfxku.com/]jtyllvgdfxku[/url], [link=http://xcraewwnpywn.com/]xcraewwnpywn[/link], http://dqtaiwgjpwls.com/

dzrupc napisał(a):

FRCxLIXHy
X60BUr rvnazjmiqvml

awegecwhpr napisał(a):

RrLPyTppFs
mQEfEX , [url=http://kpoahwqlxcwf.com/]kpoahwqlxcwf[/url], [link=http://khgihuibihmp.com/]khgihuibihmp[/link], http://vcjblaczzcez.com/

Dodaj komentarz

Wszystkie pola są obowiązkowe.

Twoje imie:
Twój mail:
Tytuł komentarza:
Komentarz:
Wynik równania: 5 + 5 = ?