Friedrich Wilhelm Kuhnert: Śląski malarz

Ten pieroński Ślůnsk na deskach (teatralnych)

27DEC

Co takiego jest w „Cholonku”, że do wątków w nim zawartych sięgali już twórcy filmów „Angelus” i „Grzeszny żywot Franciszka Buły”, a niebawem jego zekranizowania podejmie się sam Kazimierz Kutz?

Sezon teatralny 2007/2008 jest kolejnym, w czasie trwania którego możemy obejrzeć w naszym regionie sceniczną adaptację "Cholonka" Janoscha. Ta niezwykle ceniona przez wielu Ślązaków powieść została w 2004 roku przeniesiona na deski katowickiego teatru "Korez" i od tego czasu oparty na niej spektakl, w reżyserii Mirosława Neinerta i Roberta Talarczyka, cieszy się niesłabnącym powodzeniem zarówno wśród publiczności, jak i wśród krytyków, o czym świadczyć mogą liczne Złote Maski (najcenniejsze nagrody teatralne przyznawane w naszym województwie) oraz znakomita frekwencja na widowni (czytaj: permanentny brak biletów i konieczność ich rezerwowania ze sporym wyprzedzeniem). Co takiego jest w tej familokowej historii, rozgrywającej się w latach '30 i '40 ubiegłego wieku, że do wątków w niej zawartej sięgali już twórcy filmów "Angelus" i "Grzeszny żywot Franciszka Buły", a niebawem jej zekranizowania podejmie się sam Kazimierz Kutz?

Znalezienie prostej odpowiedzi na to pytanie wydaje się być zadaniem niełatwym - uderzająca jest za to mnogość odczytań tej opowieści, spisanej przez śląskiego Walta Disneya, za jakiego można uznać jej autora. Janosch bowiem to pseudonim artystyczny Horsta Eckerta - urodzonego przed II wojną światową w Zabrzu niemieckojęzycznego autora i rysownika bajek dla dzieci, którymi zawojował niemal cały świat. Traf jednak chciał, iż w latach '70 pokusił się on o napisanie autobiograficznego tekstu prozatorskiego, zatytułowanego "Cholonek, czyli dobry Pan Bóg z gliny", interpretowanego i odczytywanego co dekadę w inny sposób...

Z grubsza rzecz biorąc, jest to ukazująca śląskie tradycje i przyzwyczajenia powieść, która opisuje świniobicia, weseliska, kołocze z posypką, kanarki w klatkach, króliki i wieprzki futrowane w chlywikach w sposób niebywale szczegółowy i barwny, na co nic tylko przyklasnąć, bo to obraz Śląska mityczny, nostalgiczny, sympatyczny - krótko mówiąc lepszy już być nie może. Gorzej, gdy idzie o zamieszkujących tę idylliczną krainę ludzi. Tych Janosch nie oszczędza, odmalowując nam portret społeczności pełnej zabobonnych i złośliwych plotkarek oraz wiecznie pijanych kombinatorów, dla których śląski etos pracy to coś kompletnie obcego: liczy się tylko renta, emerytura i profity płynące z bycia członkiem NSDAP. Nic dziwnego, że RFN-owski recenzent "Süddeutsche Zeitung" pisał, iż jest to książka o wielkiej, niemieckiej historii - a więc między innymi o narodzinach nazizmu.

Zupełnie co innego zobaczył autor PRL-owskiej przedmowy do "Cholonka". Temu objawił się po lekturze żywioł polski w całej swej okazałości, czyli ludność słowiańska, trwająca na Śląsku od wieków, odporna na germanizację, zrzeszona w licznych polsko-patriotycznych organizacjach, z ludową pieśnią na ustach... - ten groteskowy opis też jest prawdziwy (ukazuje nam "prawdę" z licznych tego typu wstępów do książek drukowanych w epoce komunizmu, będących instrukcją "jak czytać, żeby zgodnie z linią partii odczytać"). Czym jest zaś janoschowa historia obecnie? Teatralni recenzenci postrzegają ją jako studium tożsamości narodowej Ślązaków wplątanych w absurd wojny. Podobnego zdania jest występujący w sztuce i współreżyserujący ją Robert Talarczyk, który mówił w ubiegłym roku "Rzeczpospolitej" o swoich bohaterach, iż "z powodu bycia Ślązakiem czują pewne rozdwojenie jaźni (...) Nie utożsamiają się do końca ani z Polakami, ani z Niemcami. Czują się ludźmi stąd. Janosch, w przeciwieństwie do Kutza, ukazał Śląsk z żabiej perspektywy. Sam jestem Ślązakiem i te dylematy od lat są mi bliskie...". Pod koniec utworu akcja przenosi się już na emigrację, do uchodzącego przez lata za mlekiem i miodem płynącego "Reichu", co znowu przywodzi na myśl sztuki innego wybitnego śląskiego autora i dramaturga - Stanisława Bieniasza - który "naszym w Efie" poświęcił wiele swoich znakomitych tekstów.

Bez wątpienia Korezowy "Cholonek" to jedno z ważniejszych wydarzeń kulturalnych ostatnich lat w naszym regionie (sukces zarówno artystyczny, jak i komercyjny), którego katowickim twórcom należy pogratulować i pozazdrościć, a wszystkich, którzy tego granego gwarą spektaklu jeszcze nie widzieli, serdecznie na niego zaprosić!

--------
Tagi: Kultura i dziedzictwo | Cholonek | teatr | Kazimierz Kutz | Janosch | Korez |

Komentarze (0)

Dodaj swój komentarz do tego artykułu.

Dodaj komentarz

Wszystkie pola są obowiązkowe.

Twoje imie:
Twój mail:
Tytuł komentarza:
Komentarz:
Wynik równania: 1 * 5 = ?