Friedrich Wilhelm Kuhnert: Śląski malarz

Iberyjskie puzzle

21DEC

Co słychać u naszych przyjaciół z Wolnego Sojuszu Europejskiego na południe od Pirenejów?

Katalonia, Kraj Basków, Galicja, od niedawna w pewnym stopniu też Andaluzja (!), realizują krok po kroku strategię pokojowej emancypacji spod władzy Madrytu. Odeszła w przeszłość imperialna Hiszpania, potem Hiszpania fikcyjnej jedności narodowej z czasów Franco, teraz realne staje się odpadnięcie od Madrytu kolejnych terytoriów i „schudnięcie” do rozmiarów kastylijskiego jądra. Nie brakuje oczywiście zwolenników status quo ante, którzy z falangistowskim fanatyzmem usiłują zatrzymać procesy wolnościowe. Oto kilka puzzli z tej iberyjskiej układanki.

Barcelona: Eryk i zakon Feniksa

Szczególnym echem odbiła się ostatnio w świecie (z wyjątkiem Polski) historia Eryka Bertrana. Za jej sprawą Hiszpania stanęła w ogniu międzynarodowej krytyki. Jak się okazało, upiór frankizmu żyje w niektórych hiszpańskich głowach i ma się dobrze. Na szczęście Hiszpania leży w Europie i musi się liczyć z presją opinii publicznej, z głosami oburzenia, takimi jak na przykład ten – blogera z Niemiec (http://blog.astrologen24.com) – który przybliży nam sprawę:

„Jutro, 11 września obchodzone jest święto narodowe Katalonii (reszta świata wspomina tę datę raczej z innego, smutnego powodu ...); chciałbym to wykorzystać, aby się zająć czymś, o czym traktują obecnie wszystkie media w Katalonii i co raz jeszcze ukazuje nam, że „demokratyczna” Hiszpania Zapatero musi się jeszcze trochę nauczyć, by mieć prawo do tego miana. Oto ta historia: pewien chłopiec – Katalończyk – Eryk Bertran, został oskarżony w Hiszpanii w wieku 14 lat o terroryzm, ponieważ rozesłał do sieci supermarketów „DIA” maila z prośbą, by wszystkie etykiety sprzedawanych tam produktów zmienić na pisane po katalońsku. Zainspirowany książką o Harry’m Potterze, podpisał maila: „Eryk i zakon Feniksa”. Wkrótce potem wizytę Erykowi złożyła Guardia Civil (hiszpańska policja, która funkcjonowała już w czasach Franco ... czy możecie sobie wyobrazić, że dzisiejsza niemiecka policja nadal nazywałaby się Gestapo albo SS i ci sami ludzie bez jakiejkolwiek kary kontynuowaliby swoje kariery po upadku dyktatury ... naturalnie nie chcę zaprzeczać, że w przypadku niektórych nazistów tak było, jednakże nazwę mogliby zmienić, nieprawdaż?!), która zarekwirowała komputer chłopca i niedługo potem Eryk – oskarżony o terroryzm – został wezwany do stawienia się przed sądem w Madrycie. Gdyby nie katalońscy politycy, którzy przybyli licznie by wesprzeć chłopca (właściwie prawie jeszcze dziecko ...), zostałby on skazany przez hiszpański wymiar sprawiedliwości nawet na osiem lat więzienia (trafiłby w tym wypadku do domu poprawczego). Tymczasem rodzina Eryka poskarżyła się na to postępowanie do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu oraz do Komisji Praw Człowieka ONZ. W hiszpańsko-kataloński spór zaangażował się – mimo odległości – sam Noam Chomsky, wyraził ubolewanie z powodu postępowania Hiszpanów oraz pogląd, że sprawa koniecznie musi stać się znana całemu światu. Tak to współczesna Hiszpania pokazuje kolejny raz, że w ciągu ostatnich trzydziestu lat nie oddaliła się w rzeczywistości od poglądów z czasów dyktatury Franco i język kataloński wciąż jeszcze jest niemile widziany, w skrajnych przypadkach zakazywany. Wielu Hiszpanów dalej myśli, że Katalończycy „specjalnie” mówią po katalońsku, żeby zdenerwować innych, żeby inni ich nie rozumieli (jesteśmy w przedszkolu???!!!). A to jest po prostu tak, że kataloński jest językiem ojczystym Katalończyków, tak jak francuski Francuzów albo niemiecki Niemców, i że czujemy się najlepiej wyrażając myśli w naszej własnej mowie, czy może tak nie jest?!”

Bilbao: mapa drogowa Ibarretxe

Tempa nabiera proces wolnościowy w Kraju Basków. Baskowie pod rozsądnym (w sferze taktyki) i ambitnym (w sferze celów) przywództwem Juan José Ibarretxe zbliżają się do ostatecznej rozgrywki z Madrytem. Tym razem stawka będzie niezwykle wysoka. Poniżej relacja serwisu www.brennerbasisdemokratie.eu z Kraju Basków:

„Lehendakari (prezydent) Kraju Basków Juan José Ibarretxe zapowiedział na 28 października 2008 r. – w rocznicę ustanowienia statutu autonomii Gerniki – referendum ludowe, aby – jak stwierdził – doprowadzić do skanalizowania baskijskiego konfliktu. Do tego czasu Ibarretxe zamierza przekonać premiera Hiszpanii o konieczności zapoczątkowania bilateralnego procesu mającego na celu osiągnięcie politycznej normalizacji w Euskadi (Kraju Basków). Jeżeli próba przekonania do rozmów dwustronnych rządu centralnego nie przyniesie rezultatów, Ibarretxe zamierza mimo tego podążać wytyczoną drogą i przeprowadzić referendum. Prezydent Kraju Basków oświadczył, że „nie znajdujemy się w obliczu problemu prawnego, lecz wobec pytania o polityczną wolę”. Obecnie w baskijskim parlamencie toczy się szeroko zakrojona debata na temat przyszłości kraju; wywołała ona wielkie oczekiwania, iż Ibarretxe wyznaczy wreszcie datę przeprowadzenia referendum ludowego, które przygotowuje już od samego początku swojej kadencji. Gdy Kortezy przed kilkoma laty odrzuciły „Plan Ibarretxe” – konstytucję dla samodzielnego, stowarzyszonego jedynie z Hiszpanią Kraju Basków – Ibarretxe zaczął podążać innymi drogami by uzyskać suwerenność dla swojej ojczyzny. Owo zapowiedziane na przyszły rok referendum stało się elementem jego ostatniego programu wyborczego i programu jego rządu. Początkowo różne zachowawcze frakcje jego partii (EAJ-PNV), które reprezentował Josu Jon Imaz, proponowały, aby referendum powiązać z kwestią ostatecznego zawieszenia broni przez podziemną organizację ETA; niepodległościowe skrzydło partii pod wodzą Joseby Egibara oraz prezydent Ibarretxe odrzucili to stanowisko, uzasadniając to tym, iż organizacja terrorystyczna nie ma prawa wpływać na polityczną agendę. Wydaje się więc, że Ibarretxe był w stanie przeforsować swój punkt widzenia wewnątrz własnej partii – punkt widzenia, który obecnie jest podzielany przez cały baskijski rząd i niektóre partie opozycyjne.” Santiago de Compostela: koalicja społeczników

Południowotyrolski serwis www.brennerbasisdemokratie.eu donosi również o wrześniowym spotkaniu w Santiago de Compostela inicjatorów bretońskiej, galicyjskiej, baskijskiej i walijskiej kampanii na rzecz własnych domen internetowych.

Ponieważ cele czterech różnych kampanii są takie same, uczestnicy spotkania zamierzają połączyć siły i współpracować. W doniesieniu czytamy:

„Zostali oni zachęceni do działania wielkim sukcesem domeny „cat”, uzyskanej przez Katalonię – obecnie pierwszy niesuwerenny (jeszcze) obszar posiadający własny suffix. Od wprowadzenia nowej końcówki odnotowano skokowy wzrost liczby katalońskich stron w internecie o całe 33% - z 22 000 nowych „cat”- adresów. Mózg kampanii na rzecz domeny „cat” – początkowo określanej jako pozbawionej szans – Amadeu Abril, wspiera teraz ze wszystkich sił (i swoim doświadczeniem) podobne dążenia innych krajów. O kampaniach w Bretanii, Galicji i Walii można już powiedzieć, że osiągnęły godny odnotowania sukces, i to nie tylko ze względu na ogromne poparcie przynajmniej części ludności, lecz również dlatego, że udało się tego dokonać trzymając się z dala od partii politycznych i prowadząc działania w pełni niezależnie. We wszystkich trzech kampaniach zdołano uniknąć kontrowersji, które często powstają, gdy nie uznawane oficjalnie kraje dążą do uzyskania nowych form niezależności.

I tak w ramach bretońskiej kampanii na rzecz domeny „bzh” zebrano około 15 000 podpisów, po czym okazało się, że inicjatywę będzie wspierał sam Nicolas Sarkozy. Poparcie dla galicyjskiej domeny „gal” zapowiedziała nawet konserwatywna hiszpańska Partia Ludowa (Partido Popular). Chociaż wspomniane kampanie zostały zainicjowane przez czynniki pozarządowe, są raczej pozbawione szans, o ile nie otrzymają wsparcia ze strony odpowiednich rządów.

W Walii szystkie reprezentowane w Zgromadzeniu Narodowym partie aprobują nową końcówkę „cym”, poza tym londyński Departament Handlu i Przemysłu nie widzi powodu do niepokoju, dopóki zagwarantowane będzie bezpieczeństwo w zakresie tzw. Cybersquattingu (nadużywanie – ale nie nielegalne wykorzystywanie – znanych marek handlowych).

W Walii galijski język narodowy został oficjalnie uznany z górą przed trzydziestu laty, jednak nadal językiem nowoczesnych mediów jest angielski – tak jak niegdyś angielski był językiem oświaty, radia i administracji. Zdaniem Welsh Software Association nowa domena ma się przyczynić między innymi do tego, że na stronach z końcówką „cym” ludzie doczekają się wreszcie galijskich treści.”

--------
Tagi: Polityka i społeczeństwo | autonomia | Katalonia | Kraj Basków | regionalizm | Hiszpania | Juan José Ibarretxe |

Komentarze (6)

Dodaj swój komentarz do tego artykułu.

Pilgramsdorfer napisał(a):


Witam bardzo ciekawy artykul,mam tylko jedna uwage na temat nazwy jezyka uzywanego przez autora tekstu w Walii-albo uzywamy nazwy w jezyku narodowym czyli Cymraeg albo wersja uzywana w jezyku polskim czyli jezyk walijski.Obecnie jezyk galijski nie istnieje,uzywano go byc moze jeszcze w drugim lub trzecim wieku naszej ery na terenie obecnej Francjii,potem zostal wyparty przez nowo powstajacy jezyk francuski.Sama nazwa galijski odnosi sie do jezyka uzywanego przez Galow w Galii na terenie obecnej Francjii.Jesli szanowny autor chce wiecej informacji sluze pomoca.Ps studiuje na uniwersytecie w Aberystwyth i jak bym powiedzial Walijczykom jakim wedlug autora mowia jezykiem to bylby smiech na sali.Cyfarchion o Gymru-Prifysgol Aberystwyth.

Marsue napisał(a):

qPZtcqPNnCw
Of the panoply of weibste I've pored over this has the most veracity.

vjhkaq napisał(a):

JqGkxkbGj
KKKEa4 ztjjafutbrdc

aqnbcxngx napisał(a):

pZrSriXXIorITMY
LXfad2 , [url=http://pcjdsqkwdwal.com/]pcjdsqkwdwal[/url], [link=http://eblygizyneqg.com/]eblygizyneqg[/link], http://eotvltbfxwkq.com/

fhsewpt napisał(a):

nNVZcbAuGLGQkW
uJs0zQ dxgcdcnzqzul

pbinmrvljgx napisał(a):

AkqMTGhTuCqmkVjEkHP
X2CgI6 , [url=http://vkzrtzdgbnjg.com/]vkzrtzdgbnjg[/url], [link=http://yxoekiveiiav.com/]yxoekiveiiav[/link], http://wlwcrsrmlzpn.com/

Dodaj komentarz

Wszystkie pola są obowiązkowe.

Twoje imie:
Twój mail:
Tytuł komentarza:
Komentarz:
Wynik równania: 4 * 4 = ?