Pokojowa wizyta Ślązaków w Warszawie. Manifestacja pod Kancelarią Premiera w 63. rocznicę odebrania autonomii
Tego jeszcze nie było. Górnoślązacy przyjechali pod Kancelarię Premiera nie po to, by bronić branżowych przywilejów, walczyć o wcześniejsze emerytury czy wyższe uposażenia, lecz by przypomnieć o odebranej sześćdziesiąt trzy lata temu przez komunistów autonomii swojego regionu. Przy dźwiękach orkiestry dętej z Brzezinki koło Gliwic, pod żółto-niebieskimi flagami. Kiedy ponad setka w większości młodych ludzi z okolic Opola, Katowic, Rybnika i z Bielska demonstrowała na Alejach Ujazdowskich, delegacja Ruchu Autonomii Śląska składała na ręce reprezentantów rządu petycję i prezent dla Donalda Tuska - koszulkę piłkarską z górnośląskim orłem na piersi oraz imieniem i nazwiskiem premiera na plecach.
Z Rafałem Grupińskim, sekretarzem stanu w Kancelarii Premiera i wiceministrem spraw wewnętrznych i administracji Tomaszem Siemoniakiem spotkali się przewodniczący Ruchu Autonomii Śląska Jerzy Gorzelik, sekretarz zarządu Michał Pęczek i towarzyszący im Kazimierz Kutz. Rozmowa trwała ponad czterdzieści minut. Zanim do niej doszło autonomiści musieli zweryfikować program swojej imprezy. Powodem były paraliżujące ruch uliczny korki, w których utknęły autokary, i …telefon z Kancelarii Premiera, informujący o oczekujących na Górnoślązaków ministrach. W efekcie, zamiast przemaszerować na Aleje Ujazdowskie spod Torwaru, autonomiści najpierw pikietowali pod budynkiem kancelarii, a potem przeszli przez Warszawę w zorganizowanej kolumnie - tyle, że w odwrotnym kierunku.
Rozmowa z ministrami dowiodła jednak, że RAŚ nie idzie bynajmniej pod prąd. - Kierunek przemian nie budzi kontrowersji - ministrowie deklarują wolę decentralizacji i przedstawiają konkretne propozycje zmian w prawie - relacjonuje Michał Pęczek - Różnimy się w ocenie tego, co można zrobić w obecnych realiach. Jerzy Gorzelik dodaje:
Przedstawiciele rządu argumentują, że siła stereotypów, jakie narosły wokół pojęcia autonomii, jest wciąż duża, a oni muszą się z nimi liczyć, choć ich nie podzielają. My natomiast uważamy, że rząd powinien aktywniej pracować nad ich przełamaniem. Zmiany postępują we właściwym kierunku, ale nasz czas wymaga śmielszych reform. Kazimierz Kutz podkreśla, że młode pokolenie myśli już innymi kategoriami i że to ono będzie siłą napędową przemian. Znany ze swoich zdecydowanych poglądów poseł był wyraźnie zadowolony widząc młodych Górnoślązaków z transparentami "Autonomia - Śląsk syty …i Polska cała", "Oddajcie autonomię! Dość stalinowskiego bezprawia!", "Ślonskij ziymi fest przajymy bestuż sam piketujymy". Do manifestacji dołączył też malarz i pisarz Henryk Waniek, od lat deklarujący poparcie dla postulatu autonomii.
W petycji złożonej w Kancelarii Premiera autonomiści zaapelowali nie tylko o skierowanie do Trybunału Konstytucyjnego wniosku o zbadanie zgodności z prawem stalinowskiego dekretu znoszącego autonomię województwa śląskiego. Powołując się na potrzebę zmian w konstytucji, o której mówił Donald Tusk, wezwali do wprowadzenia do ustawy zasadniczej zapisu, umożliwiającego uzyskanie autonomii przez każdy region, którego mieszkańcy wykażą taką wolę. Podobne rozwiązanie sprawdza się w Hiszpanii.
Uczestnicy demonstracji wypuścili pod Kancelarią Premiera przywiezione z Górnego Śląska gołębie. Gołębie zawsze wracają do domu. Czas, by na Śląsk wróciła autonomia.
--------
Tagi:
Polityka i społeczeństwo |
autonomia |
Donald Tusk |
Warszawa |
6 maja 1945 |
Dodaj swój komentarz do tego artykułu.