"Godka" ze szmaragdowej wyspy a sprawa śląska
W dziewiętnastowiecznej Irlandii wmawiano już dzieciom, że ich ojczysty język - jeden z najstarszych w Europie - to mowa ludzi prymitywnych i niewykształconych, wieśniaków, którzy z jakichś przyczyn nie byli w stanie nauczyć się literackiego angielskiego. W ten sposób walczyli z językiem irlandzkim angielscy najeźdźcy, wychodząc ze słusznego założenia, że zdewaluowanie języka skutecznie zniszczy irlandzką tożsamość narodową. Irlandczycy uwierzyli, że sukces zawodowy osiągnąć można tylko wypierając się swojej mowy. Z każdym kolejnym pokoleniem liczba posługujących się nią osób drastycznie malała, w połowie XIX stulecia wydawało się, że już niedługo irlandzki gaelic stanie się językiem wymarłym, do czego przyczyniły się między innymi klęski głodu oraz masowa emigracja, głównie do USA. Dziś język ten jest jednym z najlepiej rozpoznawalnych irlandzkich "produktów eksportowych".
Analogie są oczywiste. Od czasów utworzenia niemieckiego państwa narodowego, a następnie przyłączenia Górnego Śląska do państwa polskiego, śląska godka traktowana była jak język obywateli drugiej kategorii. Bez znajomości literackiego polskiego nie można było niczego załatwić w żadnym urzędzie, nie mówiąc już o znalezieniu pracy. Dzieci w szkołach były bite za używanie mowy swoich przodków, które została pogardliwie nazwana "gwarą". Przeciwnicy śląskiej tożsamości podkreślają, że śląska godka i tak zniknie z powierzchni ziemi, wraz ze śmiercią ostatnich z tych, którzy traktują Górny Śląsk jako swoją duchową ojczyznę. Irlandzki przykład pokazuje, że wcale tak być nie musi. Ci, którzy traktują śląską mowę jako skazany na nieuchronne wymarcie anachronizm ze zdumieniem pewnie przyjmą ten fakt. Działania podjęte pod koniec XIX wieku przez Ligę Gaelicką i wsparte przez rząd irlandzki doprowadziły do prawdziwego renesansu tamtejszego języka. Działacze walczący o zachowanie gaelic, tacy jak Douglas Hyde czy Patrick Pearse, są dziś uznawani za jednych z najbardziej zasłużonych bohaterów narodowych. Niewątpliwie o zapisaniu się w historii podobnymi głoskami marzą działacze Pro Loquela Silesiana, stowarzyszenia powołanego niedawno w celu kultywowania śląskiej godki.
Początki bynajmniej nie były łatwe. Choć już w latach 20-tych XX wieku naukę irlandzkiego wprowadzono do szkół, to język ten wciąż nie był akceptowany we wszystkich urzędach. Trudno dostępne były odpowiednie podręczniki. Największym problemem okazała się jednak walka ze stereotypami. Ludzie, którym od pokoleń wmawiano, że używanie ich języka to powód do wstydu, wciąż podświadomie ciążyli w kierunku angielskiego. Dopiero tak zwana druga fala Celtyckiego Renesansu, która nastąpiła pod koniec XX wieku wprowadziła język irlandzki ponownie na salony. Choć angielski wciąż pozostaje i długo pewnie jeszcze pozostanie językiem dominującym to w 2006 roku rząd irlandzki opublikował plan, zakładający, że w ciągu dwudziestu lat Eire stanie się krajem w pełni dwujęzycznym, z liczbą osób irlandzkojęzycznych równą liczbie użytkowników angielskiego.
Dziś gaelic obecny jest we wszystkich szkołach podstawowych i średnich w całej Irlandii, zaś rząd hojnie dotuje placówki nauczające tego języka. Począwszy od lat 70-tych minionego stulecia, jak grzyby po deszczu wyrastają nowe media lansujące gaelic i cieszą się one niesłabnącą popularnością. W sklepach, pubach, na znakach drogowych - nazwy angielskie wszędzie sąsiadują z nazwami w języku miejscowym. Znajomość irlandzkiego, niedawno utożsamiana z zacofaniem, stała się dziś na tyle modna, że renomowane amerykańskie uczelnie otwierają kierunki, na których wykłada się gaelic. A przecież wciąż jest to język, którego znajomość nie daje żadnych wymiernych korzyści, bo przecież każdy jego użytkownik i tak zna angielski (z wyjątkiem rejonów takich jak okręg Connemara, gdzie jest najwyższy odsetek użytkowników gaelic).
Irlandzki wzorzec pokazuje jak można uczynić atut ze swojego dziedzictwa, że zamiast wstydzić się swojej tożsamości można ją rozreklamować i zrobić z niej najzwyczajniej w świecie dobry interes. A jak traktuje się te sprawy na Śląsku? Niedawno podczas głośnej konferencji w Sejmie Śląskim senator Andrzej Misiołek z PO (lider tzw. śląskiej grupy parlamentarnej) deklarował poparcie dla uznania śląskiej godki za język regionalny. Niestety, parę tygodni później wycofał się ze swych obietnic. Bronisław Korfanty (PiS), przez całą karierę odwołujący się do pokrewieństwa z ojcem śląskiej autonomii Wojciechem Korfantym, nawet nie usiłuje udawać - on wie, że nie ma żadnego języka śląskiego, ani żadnej śląskiej tożsamości, zaś za wszystkim stoi podstępny Ruch Autonomii Śląska. Wtóruje im etnografka Dorota Simonides, rodowita Ślązaczka, która polskiego nauczyła się dopiero na studiach, jednak zdążyła spolonizować się tak bardzo, że obecnie występuje przeciw śląskiej tożsamości.
Stosunek do naszej godki jasno pokazuje komu zależy na przyszłości regionu, a kto traktuje ów region tylko jako środek do zrobienia politycznej kariery. Nie zapomnijmy o tym przy najbliższych wyborach.
--------
Tagi:
Kultura i dziedzictwo |
godka |
język śląski |
gaelic |
język irlandzki |
Irlandia |
Dodaj swój komentarz do tego artykułu.
Zamiast po polsku, moze by tak przetuplikowac ten artikel na slonski!
"Irlandzki wzorzec pokazuje jak można uczynić atut ze swojego dziedzictwa, że zamiast wstydzić się swojej tożsamości można ją rozreklamować i zrobić z niej najzwyczajniej w świecie dobry interes. A jak traktuje się te sprawy na Śląsku? Niedawno podczas głośnej konferencji w Sejmie Śląskim senator Andrzej Misiołek z PO (lider tzw. śląskiej grupy parlamentarnej) deklarował poparcie dla uznania śląskiej godki za język regionalny. Niestety, parę tygodni później wycofał się ze swych obietnic. Bronisław Korfanty (PiS), przez całą karierę odwołujący się do pokrewieństwa z ojcem śląskiej autonomii Wojciechem Korfantym, nawet nie usiłuje udawać - on wie, że nie ma żadnego języka śląskiego, ani żadnej śląskiej tożsamości, zaś za wszystkim stoi podstępny Ruch Autonomii Śląska. Wtóruje im etnografka Dorota Simonides, rodowita Ślązaczka, która polskiego nauczyła się dopiero na studiach, jednak zdążyła spolonizować się tak bardzo, że obecnie występuje przeciw śląskiej tożsamości.
Stosunek do naszej godki jasno pokazuje komu zależy na przyszłości regionu, a kto traktuje ów region tylko jako środek do zrobienia politycznej kariery. Nie zapomnijmy o tym przy najbliższych wyborach."
Fajnie, ale tu trzeba zaczonc od RASu, kerego przedstawiciele tysz po slonsku nie godajom tylko polskom retorykom brylujom!
--
pyrsk
ballest
P.S.
Jak moja siostra na odwiedziny przyjechaua, to choc ze slonzaczkami szwandrua, to te jom nie rozumieli !
Pedzieli:
"dzioucha jak Ty to godosz, przeca tera se juz uno tak nie godou!
Mosz recht,kożde jedne pokolenie godo coroz to gorzij,zno coroz to mni wyrazów.
Myśla,że jak w końcu dokono sie pełno kodyfikacjo ślůnski godki to tyż wiyncy bydzie artikli po ślůnsku. Jak na razie to w żodnym cajtungu niy ma wiyncy po ślůnsku jak w "Jaskółce".
Ale ważne jest tyż to,żeby byli my rozumiane,a nie kożdy przeca mieszkaniec Ślůnska jest sam urodzony,a "Jaskółka" mo trefiać do kożdego,nie ino do rodowitych Ślůnzoków,pra?
Jak se nic nie zmieni, mom na mysli z tom slonskom godkom, to Gorole dopiyli swego.
Na razie na zopociu, abo w sklepie to yno Slonzokow z Niymiec slychac po slonsku szprechac, czytej godac.
Slonzoki np. z Glywic sie dali bojom po slonskui gaworzyc!
Ja ballest, a twoje bajtle to poradzom godać? To co stękasz? Taki Ślonzok, a swoich bajtli nie nauczył. I jeszcze coś tu pyrszczy.
akpUFbYlkTCvfyaR
I rckeon you are quite dead on with that.
QvLDrbOyMFUESspzC
FnbJY6 qzoqdbjmpmyc
jjmCbiKLgtSolyJxAHF
4bSY0B , [url=http://vtpfcbualckl.com/]vtpfcbualckl[/url], [link=http://damluxpvonop.com/]damluxpvonop[/link], http://vlgydvgetpxq.com/
dPddCxkVCAhIKni
j3KjBk ovjimlpzkrzn
XLJMKfHMpGnYp
RG9hy6 , [url=http://tvvlmsubbuzt.com/]tvvlmsubbuzt[/url], [link=http://atzzvbmtaohw.com/]atzzvbmtaohw[/link], http://sduytoultmsk.com/