Alzacja, tworząca z Lotaryngią po wojnie francusko-pruskiej (1870-71) tzw. Kraj Rzeszy (Reichsland) posiadała od 1911 r. ograniczoną autonomię i w jej ramach sejm krajowy (Landtag). Po roku 1918 obie prowincje, już bez autonomii, ale i plebiscytu (którego doświadczył Górny Śląsk) wcielone zostały w całości do Francji. Również po 1945 r. nie było tam (jak na Górnym Śląsku) wysiedleń, wypędzeń, jakiejś "regalicyzacji", a granicę państwa nadal stanowiła ta sama rzeka, co przed wojną. Tylko krótko w pierwszych latach powojennych używanie niemieckiego dialektu alzackiego uchodziło według napływowych Francuzów za przejaw "kolaboracji" (na Górnym Śląsku posądzanie Ślązaków przez Polaków o "kolaborację" w latach 1939-45 nie wygasło do dziś). Alzatczyków - byłych żołnierzy Wehrmachtu - nie spotkała powojenna dyskryminacja ze strony urzędów czy francuskiego otoczenia (jak miało to miejsce na Górnym Śląsku). Nie zwalczano odrębności językowej i kulturowej alzackiej ludności, starając ją zasymilować raczej na gruncie państwowym, niż narodowo-etnicznym (ludność śląską asymilowano w obu wariantach).
Alzatczycy mówili na codzień dialektem alemańskim, sięgającym korzeniami starogermańskich Alemanów, od których język francuski przejął nazwę Niemców - les Allemands (czyt. lezalmą). Na mocy układu z 1993 r. miedzy Francją a Niemcami wprowadzono w Alzacji jako równorzędny, obok francuskiego, język niemiecki do szkół i urzędów. Jednak Alzatczycy, jak napisano na łamach wydawnictwa Instytutu Języka Niemieckiego (RFN, 1989 r.) "nie uważają się za Niemców w polityczno-etnicznym znaczeniu". Posługują się swoim dialektem biernie, jako językiem rodzinnym. Na pozytywny stosunek Alzatczyków wobec państwa francuskiego wpłynęła również historia.
W Strasburgu powstał hymn narodowy Francji (1792), a niemal kolonialne rządy cesarskiego namiestnika w Reichslandzie, mimo autonomii, osłabiały integrację niemieckich Alzatczyków z niemiecką Rzeszą. Niemcy przypisywali Alzatczykom wiele negatywnych cech i brak lojalności wobec państwa (podobnie jak Górnoślązakom). Bismarck anektował Alzację i część Lotaryngii (1870) wyłącznie z powodów strategicznych, bynajmniej nie nacjonalistycznych lub podyktowanych historycznym resentymentem. Z wielu powodów, m.in. dobrych relacji z Francją, niemieckim politykom po 1919 r. nie zależało na odzyskaniu dawnego Reichslandu, podobnie jak byłych niemieckich kolonii. Rewizjonizm Republiki Weimarskiej nie dotyczył w zasadzie Alzacji-Lotaryngii, a istniejące jeszcze w latach 60-tych ziomkostwo alzackie (RFN) okazało się być efemerydą. Jednakże faktem jest także to, że już przed 1914 r.
"Alzacja i Lotaryngia nie przejawiały nader gorących uczuć wobec Francji, o czym tak uporczywie pisała zawsze prasa francuska; były to złudzenia albo francuskie patriotyczne "pobożne życzenia" (...). Właściwie ani jedna klasa [społeczna] ludności Alzacji i Lotaryngii nie dążyła wyraźnie do połączenia się z Francją" (Eugeniusz Tarle, Dzieje Europy 1871-1919. Warszawa 1960). Ale historyczny resentyment Francuzów za obu utraconymi prowincjami oraz pamięć wersalskiego upokorzenia z 1871 r. wprowadziły do języka francuskiej polityki pojęcie rewanżu. Niemal obsesyjna uwaga francuskiej generalicji skupiona na Alzacji i Lotaryngii omal nie kosztowała Francji klęski w początkach I wojny światowej. Kiedy zatem doszło do kolejnego Wersalu (1919) i francuska armia przekroczyła 'błękitną linię Wogezów", w przekonaniu francuskiego narodu dokonał się akt dziejowej sprawiedliwości. Czy jednak podzielali to przekonanie Alzatczycy? Wielu mieszkańców Alzacji, tak po 1919, jak i 1945 r., uważało że scentralizowany ustrój Francji zagraża historycznej tożsamości ich kraju, będącego tylko departamentem, już nie prowincją, o nazwie Bas-Rhin zamiast Alsace. Dążenia w kierunku przyznania Alzacji autonomii uznawane były w Paryżu za separatyzm inspirowany przez Niemców (tak Warszawa patrzy dziś jeszcze na autonomiczne dążenia Górnoślązaków).
Na rzecz przywrócenia autonomii Alzacji, jaką posiadała od 1911 r., działa od lat Alzacka Unia Ludowa (Elsasser Volksunion) zrzeszona w Wolnym Sojuszu Europejskim (European Free Aliance). EVU nie ma jednak licznych członków oraz zwolenników, w czym należy upatrywać skuteczność procesu asymilacji ludności alzackiej w ramach "nation francaise". Ekspansja języka urzędowego spowodowała, że dziś tylko 30% mieszkańców Alzacji używa alzackiego dialektu. Swego czasu doznałem uczucia zawodu oglądając i słuchając dwojga starszych Alzatczyków w alzackich strojach ludowych, ale śpiewających po francusku popularny amerykański "szlagier" bożonarodzeniowy. To również mały wycinek Alzacji, tylko w wersji zglobalizowanej i skomercjalizowanej. Uniwersalizm europejskiej wspólnoty nie może oznaczać rozmywania tożsamości małych bezpaństwowych narodów, jakimi są Alzatczycy (i Górnoślązacy).
--------
Tagi:
Polityka i społeczeństwo |
Alzacja |
Lotaryngia |
dialekt alemański |
Alzacka Unia Ludowa |
Dodaj swój komentarz do tego artykułu.