Friedrich Wilhelm Kuhnert: Śląski malarz

Górnictwo: Nieudolność czy zła wola?

12APR

Ponoć Polska nie ma wyjścia i musi kupować gaz od rosyjskiego Gazpromu, narażając się na zakręcenie kurka po każdym zatargu z kremlowskim autokratą. Ale przecież przed 20 laty w naszych kuchenkach palił się o wiele tańszy gaz koksowniczy

Gdy w styczniowej Jaskółce opublikowany został obszerny materiał o stanie śląskiego górnictwa po latach wdrażania pseudoreform, nikt nie spodziewał się, że tak szybko trzeba będzie wrócić do tego tematu. A jednak wydarzenia i informacje, które w ostatnich tygodniach ujrzały światło dzienne, wymusiły kolejny komentarz w tej kwestii.

Gdy przed kilku laty ceny paliw, w tym i węgla, wystrzeliły w górę osiągając niewyobrażalną jeszcze w latach 90-tych wysokość, eksperci ministerstwa gospodarki podkreślali, że jest to związane z boomem inwestycyjnym w Chinach, budową obiektów sportowych i infrastruktury na olimpiadę w Pekinie w 2008 r. I dlatego też po zakończeniu chińskich inwestycji ceny miały bardzo szybko wrócić do pierwotnego poziomu. Pekińska olimpiada za pasem, sportowe obiekty, hotele, autostrady i lotniska już stoją, a ceny paliw energetycznych ani drgnęły. Rządowi eksperci szybko znaleźli więc inne wytłumaczenie - tym razem winna była szybko rozwijająca się gospodarka światowa. Okazuje się jednak, że w największej gospodarce świata - USA - oficjalnie ogłoszono już recesję, a ceny ropy naftowej, gazu czy węgla nadal nie schodzą poniżej poziomu ekonomicznych Himalajów. Bukmacherzy mogliby więc przyjmować zakłady czym teraz uzasadniona zostanie ta - nielogiczna ponoć - sytuacja. Mogliby, gdyby dotychczasowe, nietrafione prognozy energetycznych "specjalistów" nie okazały się w końcu feralne dla końcowego odbiorcy energii czyli dla nas wszystkich. Otóż właśnie znaleźliśmy się na samym początku całej serii podwyżek cen prądu i gazu. Vattenfall, największy na Górnym Śląsku dostawca energii, już w styczniu dokonał pierwszej podwyżki cen dla odbiorców detalicznych (o 10%), ale na maj została już zapowiedziana kolejna, wyższa podwyżka. Państwowe Górnictwo Naftowe i Gazownictwo (PGNiG), monopolista w handlu gazem ziemnym na terenie całej Polski, już w zeszłym roku zwróciło się do Urzędu Regulacji Energetyki o zgodę na podwyżkę cen gazu o 10%. W tej chwili wydaje się jednak przesądzone, że podwyżki gazu będą znacznie wyższe i sięgną …20-25%. Ceny paliw ciekłych (benzyn czy oleju opałowego) już od dawna drenują nasze portfele, teraz musimy się przyzwyczaić do myśli, że również gaz i prąd będą w większym stopniu wymiatały środki z naszych kont bankowych. Czy można tego uniknąć? W chwili obecnej jest już na to za późno. Gdyby jednak w przeszłości ministerialni specjaliści wykazali choć trochę więcej zdrowego rozsądku, gdyby reagowali na płynące od ładnych paru lat ze światowych rynków energetycznych sygnały informujące, że gospodarka światowa staje się coraz bardziej energochłonna i w związku z tym nie można liczyć na powrót cen ropy i gazu do stanu z lat 90-tych, dziś nie musielibyśmy z obawą oczekiwać kolejnych komunikatów szefa URE. Jednak kolejne rządy Rzeczypospolitej po 1989 roku realizowały wciąż zalecenia Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Banku Światowego dotyczące znacznego ograniczenia wydobycia węgla kamiennego. Zalecenia wydane na samym początku transformacji ustrojowej w I połowie lat 90-tych, w zupełnie innym stanie światowej koniunktury. Trudno uznać tamte zalecenia za błędne - wszak na przełomie lat 80 i 90 światowa gospodarka znajdowała się w stadium stagnacji, a nowopowstałe wówczas technologie były coraz bardziej energooszczędne. Eksperci MFW i BŚ całkiem słusznie zatem prognozowali, że nawet jeśli gospodarka powróci do fazy szybkiego wzrostu, zapotrzebowanie na energię nigdy nie osiągnie poziomu sprzed dekady. A jednak życie przerosło oczekiwania wybitnych ekspertów i już pod koniec lat 90-tych stało się jasne, że światowa gospodarka z roku na rok potrzebować będzie coraz więcej energii ustanawiając kolejne rekordy jej zużycia.

I choć światowy trend odwrócił się o 180 stopni, Polska nadal zamykała kolejne śląskie kopalnie i nadal zwalniała setki tysięcy górników realizując "nowoczesny" program restrukturyzacji śląskiego przemysłu ciężkiego. O inwestycjach w branży nikt nawet nie marzył. Dlatego też dziś istniejące jeszcze kopalnie borykają się z brakiem rąk do pracy i permanentnym niedoinwestowaniem. A to z kolei przekłada się na zmniejszone moce produkcyjne i niemożność zaspokojenia krajowego zapotrzebowania na węgiel kamienny. Trudno zatem dziwić się, że polskie elektrownie do produkcji energii elektrycznej wykorzystują o około 20% droższy, ale dostępny na rynku węgiel ukraiński i - przede wszystkim - rosyjski. Sam Vattenfall kupi w tym roku do swoich elektrociepłowni ok. 300 tys. ton rosyjskiego węgla, a w skali całego kraju da to ogromną ilość niemal 4 mln ton. Import rosyjskiego węgla będzie rósł jeszcze bardziej bo deficyt krajowej produkcji z roku na rok się powiększa (w 2007 roku było to 7 mln ton, a w roku bieżącym już ok. 9 mln ton). Teraz staje się jasne dlaczego rachunki z Vattenfalla rosną i będą rosły coraz bardziej. Podobnie sytuacja wygląda z cenami gazu. Ponoć Polska nie ma wyjścia i musi kupować gaz od rosyjskiego Gazpromu, narażając się na zakręcenie kurka po każdym zatargu z kremlowskim autokratą. Ale przecież przed 20 laty w naszych kuchenkach palił się o wiele tańszy gaz koksowniczy. To prawda, że był on wówczas mocno zanieczyszczony, więc nieekologiczny, jednak obecnie stosowane technologie pozwalają oczyścić go dostatecznie by spełniał ostre unijne normy. A jednak ten uboczny produkt procesu koksowania węgla uchodzi w najlepsze w luft czy to w czystej postaci czy też w efektownie wyglądających płomieniach. Oczywiście w obu wypadkach przyczynia się do efektu cieplarnianego, a więc wyczerpuje przyznane Polsce na mocy Protokołu z Kioto limity emisji gazów cieplarnianych (głównie CO2) do atmosfery. Ile można byłoby zaoszczędzić na samej sprzedaży limitów emisji gazów cieplarnianych pokazuje przykład jednej tylko kopalni Borynia, w której zainstalowano aparaturę do odzyskiwania kopalnianego metanu, dzięki czemu Jastrzębska Spółka Węglowa (właściciel kopalni) mogła sprzedać japońskiej firmie prawa do emisji 54 tys. ton dwutlenku węgla za milion dolarów rocznie. Na handlu prawami do emisji gazów cieplarnianych i powrocie gazu koksowniczego do naszych kuchenek nie wyczerpują się możliwości wejścia firm górniczych na nowe rynki zbytu. Od dawna istnieją technologie pozwalające pozyskiwać paliwa ciekłe z węgla. Produkcja takich paliw jest opłacalna przy cenie ropy naftowej na poziomie przekraczającym 30 dolarów za baryłkę. Obecnie cena ropy przekracza ten próg już ponad trzykrotnie. Wprawdzie od dawna istnieją plany budowy takiej rafinerii w zakładach chemicznych w Oświęcimiu, ale wciąż nie doczekały się realizacji. Podobnie rzecz ma się z elektrownią opartą na superczystej technologii zgazowywania węgla. 1,5 roku temu, w czasie wizyty ówczesnego premiera Jarosława Kaczyńskiego w Stanach Zjednoczonych prasa doniosła o złożonej polskiej delegacji przez przedstawicieli koncernu General Electric propozycji budowy takiej elektrowni w Polsce. Ruch Autonomii Śląska wystąpił wówczas z apelem do władz o poparcie inicjatywy na rzecz budowy tej elektrowni na Śląsku. Apel pozostał bez echa i po dziś dzień nic w tej sprawie nie zrobiono. Jak zatem wygląda przyszłość naszego górnictwa? Rynki zbytu czekają z otwartymi rękoma na każdą dodatkową tonę "czarnego złota". Czy wykorzystamy tę szansę? Czy właściciel spółek węglowych czyli Skarb Państwa wykaże się odpowiednią wyobraźnią i zainwestuje w śląskie górnictwo i przemysł energetyczny? W przygotowywanym obecnie przez Ministerstwo Gospodarki dokumencie "Polityka energetyczna Polski do 2030 roku" znalazły się plany budowy do 2015 roku elektrowni jądrowej w Polsce. I to w sytuacji gdy 56% Polaków jest przeciwnych takiej inwestycji. Okazuje się, że po raz kolejny polityka energetyczna rządu nie uwzględniła śląskich postulatów. Po raz kolejny szanse, by śląska gospodarka stała się, jak przed 200 laty, nowoczesnym mechanizmem napędzającym rozwój znacznej części Europy Środkowej, zostaną więc zaprzepaszczone.

--------
Tagi: Polityka i społeczeństwo | gospodarka | ekologia | recesja | polityka energetyczna |

Komentarze (5)

Dodaj swój komentarz do tego artykułu.

Sharky napisał(a):

mWsOUjNBbTupLXzY
BION I'm imprsesed! Cool post!

rfcmrldv napisał(a):

RLiRWErjQnURSiyNSFW
9nwiQi cjmynorutixb

dwbbjewzml napisał(a):

RLYMXkXYKDpMUfC
CPwi1A , [url=http://jvtbiksuibkn.com/]jvtbiksuibkn[/url], [link=http://vryncmogvbhr.com/]vryncmogvbhr[/link], http://thouethwvdoc.com/

lngghjgdz napisał(a):

CxZNVMFRvZQRkTgwKr
1Yirle btnrcstlkvdj

oesulbrl napisał(a):

oMhuxRewqs
vyVzs9 , [url=http://bgdztokbhood.com/]bgdztokbhood[/url], [link=http://gypfuxvbhfev.com/]gypfuxvbhfev[/link], http://rncrffdodppn.com/

Dodaj komentarz

Wszystkie pola są obowiązkowe.

Twoje imie:
Twój mail:
Tytuł komentarza:
Komentarz:
Wynik równania: 5 * 4 = ?