Kiedy grupa siedmiu śląskich emigrantów zakładała w bawarskim Würzburgu Inicjatywę dla Autonomii Śląska (Initiative für Autonomie Schlesiens), z pewnością nie spodziewali się, że wzbudzą panikę w części polskich mediów
Kiedy grupa siedmiu śląskich emigrantów zakładała w bawarskim Würzburgu Inicjatywę dla Autonomii Śląska (Initiative für Autonomie Schlesiens), z pewnością nie spodziewali się, że wzbudzą panikę w części polskich mediów. Zamieszkali na terenie RFN Ślązacy, po części legitymujący się także polskim paszportem, powołali do życia stowarzyszenie, przeznaczone dla tych spośród całej rzeszy śląskich emigrantów, którzy czują wciąż żywą więź z ojczystymi stronami i zamierzają angażować się na rzecz ich rozwoju. Przewodniczący IfAS Robert Starosta przekonuje, że nie stawia sobie celów politycznych. - Będziemy wspierać Ruch Autonomii Śląska, popularyzować w Europie ideę autonomii Śląska, a także dbać o wizerunek regionu - mówi - Wiem, że brzmi to ogólnikowo, ale nasza organizacja dopiero zaczyna działać.
Śląscy emigranci rozwój swojego regionu kojarzą z ideą rozwiniętego samorządu, a więc autonomii, który doskonale znają z autopsji, funkcjonując w państwie federalnym, gdzie każdy z regionów z szerokiej autonomii korzysta. Intencje te doskonale rozumie Kazimierz Kutz, pochlebnie wypowiadający się o inicjatywie, doskonale rozumiejący wagę obywatelskiego zaangażowania. Niestety, kolejny raz najgłośniej zabrzmiały głosy tych, którzy na Europę patrzą wciąż przez pryzmat II wojny światowej i polityki historycznej, jaką karmił nas za czasów swoich rządów PiS.
Nestorka śląskich naukowców, osiemdziesięcioletnia już profesor Dorota Simonides stwierdziła, że "cierpnie jej skóra, gdy słyszy o Bawarii i autonomii", wprawiając w zdumienie tych wszystkich, którzy wiedzą, że dzięki autonomii Bawaria stała się jednym z najdynamiczniej rozwijających się landów RFN. Jeszcze dalej posunął się jeden z regionalnych dzienników, obwieszczając iż… "Niemcy śląskiego pochodzenia chcą zmienić granice Polski".
Nieoficjalny konkurs na najgłupszą wypowiedź związaną z powstaniem IfAS wygrał jednak wicemarszałek Sejmiku Śląskiego Piotr Spyra (aktualnie bezpartyjny, wcześniej związany między innymi z partiami takimi jak ZCHN, PiS, PR itp.,z których najczęściej był wyrzucany), który odmówił osobom zamieszkałym w innych krajach prawa do zabierania głosu w sprawach swojej ojczyzny. Nie udało się nam dowiedzieć, czy pan wicemarszałek konsekwentnie odebrał głos również tysiącom polskich emigrantów zarobkowych w Wielkiej Brytanii i Irlandii, jak również licznej Polonii amerykańskiej, ze Zbigniewem Brzezińskim na czele.
Być może profesor Simonides, wicemarszałek Spyra, tak zwana "polska prasa prawicowa" oraz ci wszyscy, którzy bezkrytycznie wierzą, że wszystko, co powstało na terenie RFN musi być z definicji antypolskie (może z wyjątkiem samochodów), zmienią swoje stanowisko pod wpływem informacji o powstawaniu stowarzyszeń wspierających autonomię Śląska w innych państwach, gdzie również nie brak emigrantów z naszego regionu.
Swoją drogą intrygujące, że w sportowych relacjach Miroslav Klose i Lukas Podolski występują jako Polacy z niemieckim paszportem, zaś założycielom IfAS przylepiono etykietkę "Niemców śląskiego pochodzenia". Jak widać granica między polskością, niemieckością i śląskością jest bardzo płynna.
--------
Tagi:
Publicystyka |
Robert Starosta |
Initiative für Autonomie Schlesiens |
Dodaj swój komentarz do tego artykułu.
Gdy czytam kolejny raz o rzekomym zagrożeniu dla integralności Polski ze strony ludzi, którzy - zgodnie z duchem czasów, których żyjemy - krzątają się wokół swojej "małej ojczyzny" po to, by ją wypieścić w snach i na jawie, nie mogę się nadziwić, na ilu pokoleniach położył piętno skrzekliwy głos sekretarza Gomułki. Toż o tym, że Ślązacy zamierzają oderwać Heimat od Vaterlandu i uciec z nim - chyba na księżyc - słyszy się od obecnych 40-latków, więc ludzi uformowanych już w demokracji. Przerażające. Rada jest jedna: krzewić wiedzę o tym, jak to drzewiej, w śląskiej autonomii lat 20 i 30 XX wieku bywało. Pisać o dwujęzycznej prasie, o przemówieniach posłów w Sejmie Śląskim i o życiu tutaj...
Polska ma ze Śląskiem duży problem i stosuje od kilku lat logikę pani Dulskiej czyli wszem i wobec ogłasza że kilku oszołomów sobie coś wymyśliło o jakiejś autonomii i najlepiej by umieścić ich w zakładzie psychiatrycznym .Wyjaśniam autonomia to REGIONALIZM a nie nacjonalizm. Pytam dlaczego pod wątpliwość podaje się temat czy ogromna mniejszość śląska (czyli polska) zamieszkująca obecnie w Niemczech ma prawo interesować się żywo losami swojego Heimatu. Nacjonaliści z Warszawy doskonale rozumią Białorusinów od pani Borys ( nota bene chwała im za to) , jak brat z siostrą czują co gryzie polonię amerykańską – przypominam Polaków obecnie mieszkających w USA. Czy ślązacy mieszkający obecnie w Niemczech są Polakami gorszej kategori?? Tak są - bo w Kongresówce jest stosowana skutecznie od lat niezależnie od ustroju zasada Mówisz Śląsk – myślisz Niemcy. Pan Lech von Kohl ( z niem. okrągle liściaste warzywo ) publicznie wygłasza opinie że istnieje społeczność kaszubska a naród ślaski to jakiś twór kilku chorych anarchistów. Dlaczego ? Bo pan “Dulski” boi się tego narodu, czuje zagrożenia swojej nacjonalistycznej teorii oczywiście poza okresem wyborów gdzie te 3 mln głupich, niedouczonych ludzi są Dulskiemu potrzebne i aż żałuje że metody głosowania na ustawkę z czasów sowieckich nie można by w drodze wyjątku zastosować na Śląsku. W Kongresówce można bez problemu zarejetrować SUK (Stowarzyszenie Uciśnionych Kosmoludków ) mając w teczce podpisu 100 fanatyków tego nieszczęśliwego kosmicznego narodu a nie można zarejestrować ZLNŚ (Związek Ludności Narodowości Śląskiej). Język polski dla nacjonalistów nawet czasami zmienia znaczenie słów, np gdy mówi się do nich autonomia oni słyszą Niemcy. Ludzie przecież dążenie tego narodu do autonomi ma jedynie za cel autonomię ekonomiczną zgodną z duchem Europy gdzie takie silne eurogiony o odmienności kulturowej doskonale potrafią z korzyścią dla całego narodu energicznie się rozwijąć. Dla przykładu podam Bawarię ( przepraszam że to land niemiecki) , austryjacki Tyrol, hiszpańską Katalonię czy francuską Bretanię. Nikt nie ma zamiaru zmieniać granic, chodzi o to by podobnie jak bawarczyk czy katalończyk płacić parę EUR na króla Carlosa i lotnisko w Madrycie a poza tym całym sercem i całym portfelem jest katalończykiem. Naród Śląski ma Plac Sejmu Śląskiego a niektórzy myślą że to się czyta Plac Bolka i Lolka z całym szacunkiem dla tych miłych młodych dżentelmenów. Polska odzyskała niepodległość 20 lat temu ale Śląsk ją też odzyskał – do jasnej cholery Śląsk to też POLSKA, dla przypomnienia dla niewtajemniczonych Śląsk przed utratą niepodległości miał swój Sejm i Budżet. Państwo Dulskich bardzo chce dobrych kontaktów handlowych z bogatymi Niemcami ale jak przychodzi poruszać jakikolwiek temat związany historycznie z Niemcami to butnie podnoszą głos i krzyczą STOP przecież II wojna światowa , Hitler itd. Czy moi dziadkowie i dziadek Tuska byli hitlerowcami bo mieli mundur Wermahtu?? Jak medale zdobywają amerykanie, francuzi z polsko brzmiącym nazwiskiem “Dulscy” dumnie okazują współzadowolenie, jak bramki strzelają Ślązacy Klose czy Podolski Dulscy histerycznie krzyczą - odebrać im wszystkie paszporty , połamać nogi itd. Przypominam że polski kanclerz Otto von Gierek za potężną kwotę sprzedał (na sztuki) paręset tysięcy Ślązaków w latach 80-tych. A teraz Dulscy zapominają że Ślązacy mieszkają w Niemczech ale mówią po polsku , tu się urodzili i ta ziemia (tyn Heimat) jest im bardzo bliska. Pytam retorycznie dlaczego Klose i Podolski grają teraz w Bayernie Monachium, bo tam za ich zgodą zostali sprzedani i grają też dla Niemiec bo tam zostali podobnie za ich zgodą sprzedani ale to nie znaczy że to nie są nasi rodacy -Ślązacy , chyba że zgodnie z rozumowaniem “Bratkartofli” ( tacy co razem ze swoim bratem mają wzrost normalnego człowieka) - Mówisz Śląsk – myślisz Niemcy. Autonomia ma w swoim zamyśle zgodnym z duchem nowoczesnej Europy regionów EKO-NO-MI-CZ-NE a nie polityczne cele chyba że “Dulscy” stwierdzą że wejście do EU było błędem i bliżej im do Białorusi niż do Brukseli ale to już bez Śląska i Ślązaków którzy można powiedzieć w Europie byli poprzez swoją wielokulturowość, jako spadkobiercy rodów Bismark, Donnersmark, Habsburg itd, bogatą a zarazem trudną historię od zawsze a Polska dołączyła do tej Europy w 2004 roku. Może jestem naiwny ale wierzę że wcześniej czy później Dulscy zrozumią że bogaty Śląsk to bogata Polska i przestaną obszczekiwać wszytkiego co śląskie i przyjdą czasy że o losach Ślązaków będzie się decydowało w Katowicach i zarówno Ślązacy z dziada pradziada i Ci napływowi będą z dumą mówili – jestem Ślązakiem i mieszkam na Śląsku. Rozmarzyłem się...............
Ze śląskim pozdrowieniem
Marek Zogornik Chorzów
Jedna uwaga merytoryczna Piotr Spyra nie jest wicemarszałkiem Sejmiku Śląskiego, bo takiej funkcji nie ma! Można być wicemarszałkiem województwa śląskiego (ale nim pan Spyra jest tylko tytularnie, formalnie jest jedynie członkiem zarządu województwa śląskiego).
Pisze Leon jak jeden z tych co to myśleli że jak se stworzą woj. opolskie to ich tam na zachodzie ozłocą, a jedź ty chłopie na tę emigrację, droga wolna a wtenczas zobaczymy jak ci się ta polska albo sprzykrzy albo spodoba, taka jak jest... i coś w tym jest że pewien rodzaj polonusa nie ma prawa do wypowiedzi na temat polski... najpierw dali drapaka za Odrę bo tu im było źle a teraz dyskutują w ciepłych kapciach jakby tę Polskę naprawić. I to niestety jest problem, bardziej nasz niż ich bo oni choćbyś i zrobił jak mi się widzi to i tak tu nie wrócą ... bo niby po co, tam płacą w Euro tu jeszcze z złotówkach :)więc jak ktoś pojechał z przyczyn ekonomicznych to naprawdę wydaje ci się że go nagle zainteresowała polityka? Nie wygłupiaj się, aż tak nie znasz ludzi.
Pewno sa idealiści, ale to są jednostki i konia z rzędem jak któryś z wspierających przyjechał by na Śląsk autonomiczny, no chyba że postawisz tu bank i przeliczysz jeden do jednego euro na dajmy na to śląskie talary
rany Julek ale romantyk
No i tu sie mylisz, bo ja chetnie wroce. Zreszta jestem w swoim heimacie bardzo czesto. A wyjechalem ze wzgledow czysto ekonomicznych, za robota.