Friedrich Wilhelm Kuhnert: Śląski malarz

Marsz pamięci ofiar obozu „Zgoda”

05FEB

W sobotnie południe 31 stycznia prawie sto osób zebrało się na katowickim Placu Wolności, by upamiętnić dramat swoich przodków. Miejsce nie było przypadkowe, wciąż stoi tam pomnik wdzięczności dla żołnierzy Armii Czerwonej, którzy wcielili się przed 64 laty w rolę oprawców. Ich ofiary pomnika się nie doczekały

Przez wiele lat nie wolno było mówić na głos o tym, co działo się na Śląsku po wycofaniu się wojsk niemieckich w zimie 1945 roku. Rzekome „wyzwolenie”, o którym uczono w PRL-owskich szkołach, naprawdę oznaczało cierpienie, a nierzadko śmierć, dla setek Ślązaków. Ich wina była oczywista: byli Ślązakami. Dziś nareszcie możemy oddać hołd ofiarom.

W sobotnie południe 31 stycznia prawie sto osób zebrało się na katowickim Placu Wolności, by upamiętnić dramat swoich przodków. Miejsce nie było przypadkowe, wciąż stoi tam pomnik wdzięczności dla żołnierzy Armii Czerwonej, którzy wcielili się przed 64 laty w rolę oprawców. Ich ofiary pomnika się nie doczekały.

Ruch Autonomii Śląska wpadł na pomysł zorganizowania marszu, którego uczestnicy pokonaliby dokładnie tą samą trasę, którą przebyło pod koniec stycznia 1945 roku kilkuset Ślązaków, pędzonych w nieludzkich warunkach przez radzieckich żołnierzy do obozu na Zgodzie w Świętochłowicach. Choć tym razem warunki marszu były nieporównywalnie lepsze, to jednak uczczenie pamięci ofiar wymagało pewnego wysiłku: uczestnicy musieli pokonać pieszo 10 kilometrów ulicami Katowic, Chorzowa oraz Świętochłowic przy padającym śniegu i mrozie. Z tego powodu wśród maszerujących dominowali ludzie młodzi, ci, którzy pamiętali osobiście tamte wydarzenia lub znali ich ofiary – czekali już pod bramą świętochłowickiego obozu. Najmłodszym uczestnikiem marszu, który pokonał całą jego odległość, był 13-letni Bartłomiej Wanot z Siemianowic. – Przyszedłem tu po to, by uczcić pamięć moich zamordowanych rodaków – deklarował młody Ślązak, sprawiając wrażenie w ogóle nie zmęczonego pokonanym dystansem – choć trasa nie była krótka, cieszę się, że mogłem wziąć w nim udział. Marsz był okazją do swoistego manifestu śląskości, poznania ludzi myślących podobnie jak ja. Na pewno pojawię się także za rok, może przyprowadzę też kolegów.

Wielu spośród uczestników miało osobiste powody, by zjawić się tego dnia w Świętochłowicach. Krystian Dziwoki przyjechał specjalnie aż z Rydułtów. W obozie na Zgodzie przebywał jego dziadek Wilhelm. – Przyjaciel dziadka powiedział mojej babci, że przed śmiercią był on torturowany, podobno ucięto mu język i wydłubano oczy - mówi Krystian Dziwoki – Przez lata wmawiano nam, że do takich okrucieństw zdolni byli tylko Niemcy, nikt nie był w stanie uwierzyć, że takie rzeczy działy się w rzekomo „wolnej” Polsce. Nie rozumiem dlaczego dziś wciąż ludzie boją się o tym mówić, to taki nasz „mały Katyń”. Może kiedyś Kutz nakręci o tym film?

- To, że ojciec trafił do obozu na Zgodzie, a jego brat do obozu w Łambinowicach było swego rodzaju wstydliwym sekretem rodzinnym – przyznaje inny z maszerujących – Brat ojca nie wyszedł z obozu żywy, ojcu udało się przetrwać, ale polskie służby specjalne wymogły na nim obietnicę, że nikomu nie powie o tym, co przeżył. Pamiętam, że jako dziecku nie wolno było mi o to pytać, a na samo wspomnienie tego polskiego obozu, wszyscy ściszali głos. Moja obecność dziś na marszu zorganizowanym przez RAŚ to rodzaj terapii. Czekałem na nią wiele dziesiątek lat.

Pamięć ze strony Górnoślązaków i działaczy organizacji regionalistycznych, to jedyne upamiętnienie, na jakie mogą liczyć ofiary Zgody. W przeddzień zorganizowanego przez RAŚ marszu, Instytut Pamięci Narodowej umorzył śledztwo w sprawie zbrodni popełnianych na Ślązakach. Państwo polskie nigdy nie zdołało też ukarać komendanta obozu na Zgodzie, okrytego złą sławą Salomona Morela. Wzmianek o tragedii mieszkańców Górnego Śląska próżno też szukać w polskich podręcznikach do historii. Na łamach „Jaskółki Śląskiej” opisywaliśmy też żenującą sprawę znikających tablic umieszczonych w miejscu obozu. Nie trzeba dodawać, że śląskie ofiary nie doczekały się żadnego pomnika, choć ich radzieccy oprawcy takowy pomnik posiadają. – Od upadku komunizmu upłynęło już dwadzieścia lat, wystarczająco dużo, by państwo polskie zajęło jasne stanowisko wobec tej zbrodni popełnionej na Górnoślązakach – uważa Jerzy Gorzelik, przewodniczący Ruchu Autonomii Śląska – w przyszłym roku będziemy obchodzili 65 rocznicę tamtych wydarzeń, mam nadzieję, że zorganizowane zostaną przez władze wojewódzkie z udziałem przedstawicieli najwyższych władz państwowych.

*

Obóz w Świętochłowicach-Zgodzie to przykład zagospodarowania przez komunistyczne władze polskie infrastruktury terroru, pozostawionej przez wycofujących się hitlerowców. Podczas wojny istniał tam niemiecki podobóz koncentracyjny KL Auschwitz Eintrachthuette. Po opanowaniu Górnego Śląska przez wojska polskie i radzieckie, przekształcono go w obóz dla Ślązaków, oskarżanych m.in. o podpisanie volkslisty oraz „niechęć do komunistycznej władzy”. Choć oficjalnie Zgoda funkcjonowała jako „obóz pracy”, trafiali tam także starcy oraz kilkuletnie dzieci. Pojawiły się wszy, pluskwy i szczury, wybuchły epidemie czerwonki i tyfusu. Każdego dnia umierało po kilkadziesiąt osób. Komendant obozu, pochodzący z Lubelszczyzny Salomon Morel osobiście katował więźniów. Obóz zlikwidowano pod koniec 1945 roku, ci, którym udało się przetrwać, musieli zadeklarować na piśmie, że nie będą mówili o tym, co działo się na Zgodzie. Za złamanie obietnicy groziły kary więzienia. Polski Instytut Pamięci Narodowej udokumentował śmierć prawie dwóch tysięcy osób, jednak prawdopodobnie ofiar śmiertelnych było wiele więcej. Przez lata w Polsce nie wolno było wspominać o tym, co działo się ze Ślązakami więzionymi w obozie na Zgodzie oraz w innych podobnych mu obozach.

Komentarze (3)

Dodaj swój komentarz do tego artykułu.

Antyprowokator napisał(a):


Jesteście świetni.Instruktorzy z BND to muszą być prawdziwi profesjonaliści.Ale po kolei: Zgoda nie była "polskim obozem",tylko bolszewickim,a żadnego państwa polskiego wtedy nie było,PRL był sowieckim państwem namiestniczym-satrapią zbudowaną na ziemiach polskich,których częścią jest również Śląsk.Zgoda nie została przez sowietow zbudowana,a jedynie zagospodarowana;zbudowana została przez Niemców jako podobóz KL Auschwitz do zagłady Ślązaków za to,że nie chcieli kolaborować z Niemcami,za ich polskość.P.Papierniok "zapomniał" wspomnieć,jakiej narodowości był "pochodzący z Lubelszczyzny" komendant "polskiego obozu" Salomon Morel.Tak samo jak "zapomniał" powiedzieć jakiej narodowości był zwierzchnik "polskich służb specjalnych" Jakub Berman i zwierzchnicy wszystkich Wojewódzkich UBP(bodaj z wyjątkiem jednego).Warto też zaznaczyć,że w tych "polskich służbach specjalnych" wybijaniem zębów zajmowali się głównie byli szpicle gestapo,volksdeutsche i szmalcownicy oraz zwyczajni przestępcy werbowani z lokalnego półświatka.Ale rozkazy,oprócz przedstawicieli narodu wybranego,wydawali im również Niemcy-byli gestapowcy i esesmani-np.szefami UB w Cieszynie, czy Zielonej Górze byli dawni esesmani.Rdzennych,patriotycznych Polaków w ogóle w UB nie było, konspirowali i walczyli jako Żołnierze Wyklęci do początku lat 60. Kutz nie nakręci o tym wszystkim filmu,bo Kutz właśnie w tych tragicznych dla Śląska i reszty Polski stalinowskich czasach wesoło sobie studiował w łódzkiej filmówce i zaczynał kręcić pierwsze filmy(w tym czasie można to było robić tylko pod czujnym okiem UB-zresztą ostatnimi czasy wypłynęły o Kutzu pewne dokumenty,które rzucają pewne światło).Zbrodnie w Zgodzie były popełniane na Ślązakach,z których niektórzy czuli się Polakami,a niektórzy Niemcami.Ale z relacji wynika,ze więcej było Polaków(Niemcom się należało)-zarówno cywilów,jak i żołnierzy NSZ i AK z Górnego Śląska(słynny tekst S.Morela do ustawionych w szeregu więźniów:"Chłopcy z lasu wystąp pierwsi" gdy wybierał ludzi do swej niesławnej "piramidy").Do Zgody trafiali Ślązacy wpisani na listy proskrypcyjne przez Komitet Wolnych Niemiec,który współpracował z administracją sowiecką i NKWD i w ten sposób pozbywał się po wojnie ze Śląska polskich patriotów-rdzennych Ślazaków. Kolejny zarzut pana Papiernioka,że "polski IPN umorzył śledztwo dotyczące zbrodni popełnionych na Ślązakach"(w domyśle:"bo Polacy chcą ukryć'swoje zbrodnie') .Kim byli owi Ślązacy,już sobie wytłumaczyliśmy,a zbrodnia została umorzona,bo Salomon Morel ewakuował się na początku lat 90.do Izraela,a Izrael w dość bezczelny sposób odmówił wydania go Republice Magdalenkowskiej,nazywając wniosek o ekstradycję nagonką spowodowaną polskim antysemityzmem.Zresztą sądy Republiki Magdalenkowskiej nie zrobiły większej krzywdy żadnemu stalinowskiemu zbrodniarzowi,bo trzon ich składu personalnego ma swe początki właśnie w staliniźmie,a w dodatku występuje w nich też czynnik, który Adam Michnik nazwał "odpowiednim ukorzenieniem"(jak to działa,wystarczy spojrzeć na przykład wyroku w sprawie Kazimierza Graffa).Co do pomnika bolszewika w Katowicach,też jestem za tym,żeby go czym prędzej zdemontować i przywrócić w to miejsce Grób Nieznanego Powstańca Śląskiego,który bezwstydnie wysadzili kulturalni i europejscy Niemcy,mimo,że była to mogiła.Niestety prezydent Uszok,mimo wielu petycji od śląskich (czyli polskich) patriotów,uznał,że jest to zbyt kosztowne-wg niego 350 tys.zł.,a w ogóle to wg niego może być skandal międzynarodowy, taki jak z pomnikiem bolszewika w Tallinie. Podsumowując:zawłaszczanie sobie przez RAŚ Sląskiej Tragedii jest zwyczajną manipułą i robieniem ludziom na Śląsku wody z mózgu.Oskarżanie o to wszystko Polski jest bezczelnym kłamstwem,mającym wzbudzić w Ślązakach nienawiść do ich własnej tożsamości-polskości,a co za tym idzie do Ojczyzny-Polski.Takie kłamstwa i manipulacje mogą przekonać tylko ludzi nie posiadających wiedzy historycznej-a więc niestety wielu.I działacze RAŚ dobrze o tym wiedzą.

veltins napisał(a):


Tjaaa, skoro obozy podlegające MBP nie nie były polskie, to tzw. Ziemie Odzyskane też nie są polskie, bowiem objęli je w posiadanie komuniści, a oni przecież nie mogli występować w imieniu Polski.

Antyprowokator napisał(a):


@ Veltins
Ty nie widzisz różnicy między państwem(administracja urzędnicza-niekoniecznie z nadania narodu,którym administruje;monopol na stosowanie przemocy;musiałbym Cię odesłać do dzieł Św.Augustyna z Hippony),a narodem. Ziemie Odzyskane obejmował naród polski, głównie przy współpracy z
Kosciołem katolickim. A że to akurat było zgodne z Teheranem i Jałtą, to już inny temat. Przypominam, że głównym celem Rządu RP na Uchodźctwie podczas II wojny światowej było utrzymanie Polski w granicach z 1939 r. A że się nie dało to Ty już wiesz dlaczego.

Dodaj komentarz

Wszystkie pola są obowiązkowe.

Twoje imie:
Twój mail:
Tytuł komentarza:
Komentarz:
Wynik równania: 2 * 5 = ?