Friedrich Wilhelm Kuhnert: Śląski malarz

Duma i uprzedzenia: godka wczoraj i dziś

05FEB

Mój znajomy otrzymał wiadomość, której autorka – Ślązaczka – stwierdziła, że nienawidzi godki. W kolejnej wiadomości przeprosiła za swoje słowa. Dlaczego?

Jeden z moich kolegów, znany także Czytelnikom ze swoich tekstów umieszczanych co pewien czas na łamach „Jaskółki”, a przy tym osoba zaangażowana w promowanie i kodyfikowanie naszej „godki”, opowiedział mi niedawno przedziwną historię. Otóż mój znajomy, który nie kryje się ze swoją działalnością na rzecz śląskiej mowy, otrzymał na słynnym już portalu „nasza-klasa” wiadomość, której autorka stwierdziła, iż „godki” nienawidzi, bo to „najgłupszy język na świecie” oraz że może sobie „swoja godka” umieścić w części ciała, która między Tatrami, a Bałtykiem określana jest czteroliterowym słowem na „d”. Cóż, dama owa wyraziła swą opinię i nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby pochodziła z Sosnowca, Białegostoku lub innej Łomży. Nic z tych rzeczy. Autorką była młoda kobieta z „Koenigshuette”, pochodząca z typowej śląskiej rodziny (ustalenie tych faktów nie sprawia już nikomu większych problemów, moment powstania „naszej-klasy” zakończył bezpowrotnie epokę resztek prywatności). Mój kolega, będąc gentlemanem, podziękował pani za wyrażoną opinię, jednocześnie zapraszając na organizowane przez siebie kursy „godki”, gdzie autorka mogłaby na przykład dowiedzieć się, że odnosząc się do kwestii związanych z układem wydalniczym, może przecież błysnąć oryginalnością i zamiast ordynarnego i pospolitego polskiego wyrazu na „d”, użyć jego dźwięcznego śląskiego odpowiednika zaczynającego się na „rz”.

I wtedy stało się coś dziwnego. Pani napisała do kolegi raz jeszcze, tym razem jednak w zupełnie innym celu i stylu. Przeprosiła za swoją reakcję, wyjaśniając, że w zasadzie to ona „uod bajtla ino godo”, ale tyle najadła się „skuli tego godanio” wstydu, że zdążyła znienawidzić mowę swoich przodków oraz to, kim jest. Dodała też, że w szkoleniu chętnie weźmie udział, dziękując jednocześnie za okazane zrozumienie. Teraz, „drodzy parafianie”, zastanówmy się wspólnie, co stało się w głowie tej pani, a pewnie także w głowach tysięcy podobnych jej mieszkańców naszego regionu. Czy to ludzie wyjątkowo słabi i niepewni samych siebie? Czy to ich wina, czy może raczej wina takiego zjawiska atmosferycznego jak „wicher historii”, który w ostatnim stuleciu nie miał litości dla Górnego Śląska i poprzewracał wszystko, co w innych częściach Polski i Europy pozostało w miarę pewne i stabilne? A może po prostu ludzie ci zetknęli się z tak wielkim murem pogardy ze strony tych „lepszych, prawdziwszych Polaków”, że w końcu uwierzyli, że ci urodzeni w Chorzowie, Bytomiu czy Raciborzu zawsze będą gorszą wersją tych z Warszawy czy Krakowa. Będą gorsi od nich i w Warszawie, i w Chorzowie, i w Monachium…

Ten wstyd, wynikający z jakiegoś totalnie irracjonalnego przekonania o własnym dodatkowym grzechu pierworodnym, nie dotyczy oczywiście wyłącznie godki. Od dziecka obserwowałem, jak członkowie mojej rodziny oraz znajomi w pewnych sytuacjach wstydliwie ściszali głos, urywali w pół słowa. Bałem się wtedy pytać o przyczynę, ale teraz już wiem, że na przykład nie wolno było mówić o wujkach i dziadkach, którzy po 45 roku, po tym wydarzeniu, które niektórzy historycy szyderczo nazywają „wyzwoleniem”, trafiali „w wolnej Polsce” do obozów, tylko dlatego, że byli Ślązakami. Tak, wiemy, że komunistyczne służby zabraniały o tym mówić, ale myślę, że to ściszanie głosu nie wynikało tylko ze strachu przed represjami. To był ten sam wstyd, który czuł Ślązak w każdym urzędzie, wiercący się niepewnie przed pogardliwym wzrokiem urzędniczki importowanej z Zagłębia i nienawidzący w tej chwili swojego akcentu.

Ostatniego stycznia miałem zaszczyt być jednym z prawie stu Górnoślązaków, którzy pieszo pokonali wiodącą przez trzy miasta trasę, by w ten sposób upamiętnić swoich przodków – ofiary obozu na Zgodzie. Nikt nie ściszał głosu, nikt nie urywał w pół zdania. Uczestnicy marszu głośno mówili między sobą o tym, co spotkało ich krewnych i znajomych, nie bali się też udzielać wypowiedzi przedstawicielom mediów. Było łatwiej, bo było nas wielu. Ale za kilka dni przyjdzie stanąć przed urzędniczką z Polski i przedstawić swoją sprawę „godając”. Czy wtedy też starczy odwagi? Trzymajmy kciuki za samych siebie!

--------
Tagi: Publicystyka | godka | Górnoślązacy | felieton | nasza-klasa |

Komentarze (9)

Dodaj swój komentarz do tego artykułu.

radlinianin napisał(a):


To nie tak, Drogi Redaktorze. Istotnie, w "sercu" Oberschlessien używanie gwary jest wstydliwe. A już całkiem trudno sobie wyobrazić sytuację, w której miano by się nią posługiwać publicznie. Całkiem zaś abstrakcyjna jest sytuacja, aby w Katowicach, Chorzowie lub Gliwicach "godoł" ktoś z wyższym wykształceniem.
Jednak w rejonie, z którego pochodzi najwięcej laureatów konkursu na Ślązaka Roku, wciąż to uchodzi. Nadal na ulicy, w sklepie, ba! w urzędzie słyszy się gwarę. Gwarą nie wstydzą się mówić - ze sobą - znajomi sobie inżynierowie lub nauczyciele.
Oczywiście, ci "stond".
Z rybnickiego i wodzisławskiego.

Daria Grund :)) napisał(a):


Witam Panie Marcinie widze że Pan nie prużnuje ....
Czy mam jeszcze może ten artykuł napisać???
Fajnie by było jak by sie pojawił w Pana gazetce
P.S: A tak wogóle to ciekawa ta gazeta.....!!!!:))
Serdecznie pozdrawiam całą redakcje "JASKÓŁKI ŚLĄSKIEJ"

tomek napisał(a):


Jo miyszkom, cołki życi we Rybniku i musza pedzieć, że kiedyś tyż zech sie trocha gańbowoł skuli noszej godki - bo we szkole godali, że to je yno złe i złe, ale łod kiedy fest sie interesuja Śloonskiym, to jusz to mom we Żi**, wlazuja do sklepu i godom, powiym wiyncyj, pora allochtomow ucza godać jusz im to lepszy idzie :).
Ze drugij strony, to ni umia zrozumieć czamu ludzie kere godały we chałpie wypisujom taki gupoty, cza pamiyntać że skuli noszej godki tradycjo przetrwała (i ni yno), to boło coś co ni pozwolyło nom zapomnieć skond My som
Taki organizacyje jak RAŚ budzom poczucie Śloonskości, a to je rychtig fest ważne:)

Pozdrawiom redakcyjo;)

Świyntochlowiczanin napisał(a):

Godka
Niy zgodza sie z radlinianinem bo niyroz słyszołech kiej ludzie wykształcone godali pu naszymu miyndzy sobom. podobnie handlowcy chociaż oni czynścij wolom "mówić".

Cannon napisał(a):

xlKHZsgMiVySU
This is exalcty what I was looking for. Thanks for writing!

abdqepdr napisał(a):

TPgywOvfP
IFWptd steppprkpsig

rabqtjhdqm napisał(a):

pnUuygsAEIKEsGK
5WS1RC , [url=http://aeeknmoffdnd.com/]aeeknmoffdnd[/url], [link=http://nwantbrltkhb.com/]nwantbrltkhb[/link], http://boqofosyzqad.com/

xbgttui napisał(a):

FihGhpzCgmQjDMB
jt2pwv dzpnltfkcois

cwrihev napisał(a):

lgrynTaYEu
4bks5I , [url=http://tljtwcmwnvig.com/]tljtwcmwnvig[/url], [link=http://gmsojhymyxad.com/]gmsojhymyxad[/link], http://syregsizhouz.com/

Dodaj komentarz

Wszystkie pola są obowiązkowe.

Twoje imie:
Twój mail:
Tytuł komentarza:
Komentarz:
Wynik równania: 5 + 2 = ?