Friedrich Wilhelm Kuhnert: Śląski malarz

Arabski Ślůnzok: Marcin Pazurek

07FEB

Wywiad z nauczycielem historii i geografii w Dubaju, Marcinem Pazurkiem. – W mojej szkole wszyscy uczniowie wiedzą już, że ich nauczyciel pochodzi z Górnego Śląska. Pokazuję im zdjęcia z Katowic i innych miast

- Wszyscy znają Lawrence'a z Arabii, ale mało kto - "Ślůnzoka z Arabii". Mógłby Pan powiedzieć jak znalazł się Pan w tej odległej części świata i czym się tam obecnie zajmuje?

- Zaczęło się od podróży z grupą przyjaciół z Uniwersytetu Śląskiego. Oszczędzaliśmy przez cały rok, aby gdzieś pojechać podczas trzech miesięcy studenckich wakacji. Jeździliśmy w różne miejsca, do Syrii, Jordanii i Egiptu, ale najważniejszym wówczas kierunkiem były Indie. Studiowałem na Uniwersytecie Delhijskim, byłem tam również turystycznie i pracując jako przewodnik dla polskich grup turystycznych. Na stałe do krajów arabskich trafiłem ze względu na kobietę. Dokonując formalności związanych z zatrudnieniem w Indiach, które ostatecznie nie doszło do skutku, spotkałem wspaniałą dziewczynę, Amerykankę egipskiego pochodzenia. Ożeniliśmy się i zdecydowaliśmy zamieszkać w Egipcie, tam urodziła się nasza córka. Egipt to wspaniały kraj, ale niełatwy do życia. Jest zatłoczony, zanieczyszczony i z marną infrastrukturą. Kiedy więc pojawiła się możliwość przeniesienia nad Zatokę Perską - nie zastanawialiśmy się długo. Dziś trochę żałujemy, gdyż Zatoka to większe pieniądze i luksus, ale brakuje tam duszy, którą ma Egipt. W ten sposób zamieszkałem w Dubaju i pracuję jako nauczyciel geografii i historii.

- Rozumiem, że w Zjednoczonych Emiratach Arabskich można wyżyć z tej pracy?

- Można wyżyć, ale znajdzie się kilka bardziej docenianych, zwłaszcza finansowo, zawodów, jak lekarz, inżynier czy cała sfera biznesowa.

- Skąd zainteresowanie Orientem? Ślązaków zwykle ciągnie w kierunku kultury Pragi, Wiednia czy Berlina.

- Mnie też tam ciągnie. Mitteleuropa – to śląski krąg kulturowy. W Oriencie pociągają mnie kontrasty, otwartość tych ludzi, ale też pewne podobieństwa do Ślązaków, na przykład gościnność.

- Czy zatem można powiedzieć, że Ślązak jest jak Arab? Z początku nieufny, ale gdy zdobędzie się jego przychylność wtedy staje się otwarty i przyjazny.

- Arabowie, po jedenastym września i prześladowaniach, jakie ich spotkały stali się trochę nieufni, ale zazwyczaj są to ludzie bardzo wylewni i dobry kontakt nawiązuje się w parę minut.

- A czy są przy tym szczerzy?

- Ludzie Zachodu często z premedytacją kłamią w tej kwestii, bowiem na Europejczyku na pewno bardziej niż na Arabie można polegać w sprawach biznesowych, ale jeśli chodzi o przyjaźń i kontakty osobiste to wszystko zależy od osoby. Równie dobrych przyjaciół można znaleźć w Europie i wśród Arabów.

- W krajach arabskich spotykamy, podobnie jak na Śląsku, dużą wielokulturowość.

- Arabowie to nie pojęcie krwi, nie ma arabskiej rasy, są Arabowie w Syrii i Libanie z niebieskimi oczami, można również spotkać Sudańczyków i Nubijczyków o wyglądzie Afrykańczyka, wielu Egipcjan ciężko odróżnić od Włocha, a mnóstwo mieszkańców Zatoki Perskiej bardziej przypomina Irańczyków. Arabski wygląd jest tylko stereotypem. Idąc dalej, w Egipcie jest dziesięć procent Koptów, to chrześcijanie. W Libanie, Syrii i Palestynie jest już zupełna mozaika - praktycznie wszystkie odłamy i sekty muzułmańskie, jakie można sobie wyobrazić, są tam obecni również chrześcijanie wszystkich denominacji, jak choćby Edward Said – Palestyńczyk, protestant - słynny intelektualista pracujący w Stanach Zjednoczonych.

- Czy, idąc za przykładem arabskim, wzniesienie wielokulturowej śląskości ponad podziałami narodowymi jest szansą na ograniczenie napięć pomiędzy Ślązakami, Polakami a Niemcami?

- Tak, przy czym Arabów unifikuje język i religia. Wprawdzie na co dzień mówi się różnymi dialektami, ale utrzymuje się jeden język Koranu, w którym pisane są książki, gazety i mówi nim TV. Ważny jest również islam, jako dominująca religia regionu. Na Śląsku taka unifikacja jest możliwa, choć dość trudna. Polak mówi, Ślązak godo, a Niemiec mówi po niemiecku.

- Michał Smolorz powiedział na sejmowej Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych, że "ślůnsko godka" była i wciąż może być elementem spajającym Ślązaków.

- Nie do końca bym się z tym zgodził. Wielu Niemców z górnośląskimi korzeniami nie umiało godać, Polacy, szczególnie ci przybyli po 1945 roku również nie skłaniali się ku miejscowej mowie. To może być szansa dla regionu - trzy, a właściwie cztery języki. Na pewno byłoby dobrze gdyby śląski zawitał do szkół i był obecny w szerszym zakresie w telewizji. I choć nasze „gorole” nie garną się do godanio, to są pozytywne przypadki ludzi, którzy nie mają śląskich korzeni, a są śląskością zainteresowani. To tak jak w Hiszpanii – ponoć najbardziej katalońscy są ci, którzy przybyli z Andaluzji.

- A kwestia tożsamości śląskiej? Nie mówię tu już o narodowości, tylko o tożsamości w rodzaju Polak – Ślązak, Niemiec – Ślązak.

- Nie wyobrażam sobie człowieka, który się tutaj urodził, abstrahując od pochodzenia jego rodziny, i nie miał poczucia związków ze Śląskiem czy też Górnym Śląskiem.

- Mój kolega ze studiów powiedział mi kiedyś, że on nie jest stąd, tzn. tu się urodził ale jego rodzina pochodzi z Polski.

- To smutne, ale myślę, że zacznie to ulegać zmianie. Większość moich katowickich kolegów nie pochodzi stąd, ale tożsamość regionalna się u nich rodzi. Bardzo ciekawie wygląda też sprawa Ślązaków w Niemczech, tam i w Czechach jest ich teraz więcej niż na Śląsku. Nawet w krajach Bliskiego Wschodu spośród spotkanych Polaków, Ślązaków było ledwie kilku, a przy rozmowie z Niemcami okazywało się, że wielu z nich ma korzenie śląskie. Czasami nawet myślałem, że prawie każdy Niemiec, którego spotykam pochodzi z Górnego Śląska. Nie pamiętają już często nazw miejscowości skąd pochodzą, oczywiście nie godają, ale wspominają opowieści dziadka i gdzieś w nich to nadal żyje.

- Może trzeba rozbudzić w tych ludziach śląską tożsamość?

- Zacznijmy od tego, że gdyby nie Ślązacy opcji niemieckiej to nie byłoby na Górnym Śląsku autonomii w czasach II RP. To wielokulturowość była jednym z czynników skłaniających polskie władze do takiego kroku. Dziś, powinniśmy nadal tą wielokulturowość kultywować i razem współpracować, gdyż istnieje wartość przewyższająca podziały narodowe. Niestety patrząc na ostatnie lata widzimy opór w opolskiej części Górnego Śląska przeciwko utworzeniu jednego województwa górnośląskiego. Ale błędy są po obu stronach – niemieckiej, polskiej i śląskiej. Czasem wydaje mi się, jakby ktoś decydował z zewnątrz i wciąż wygrywały partykularne polskie interesy, jakby ktoś chciał wmówić ludziom, że wszystko na Górnym śląsku zaczęło się po 1922 roku. Ponadto tutejsza społeczność jest wciąż atakowana i to bez względu na opcję narodową czy tożsamość. Nawet polski Ślązak zawsze musi udowadniać, że nie jest Niemcem. W ten sposób niektórzy stają sie bardziej polscy niż warszawiacy. Takie postępowanie najlepiej ilustruje długie oczekiwanie katowiczan na ulicę Grundmanna. Katowice były jedynym miastem, które nie miało ulicy, której patronowałby jego założyciel.

- Ślązacy w Niemczech ostatnio postanowili się zrzeszyć w Inicjatywę dla Autonomii Śląska. Wywołało to duże oburzenie wśród polskich prawicowców przyrównujących te działania do próby rozbioru Polski.

- Nie wiem co powiedzieć. Taka interpretacja to po prostu głupota.

- Albo uleganie stereotypom. Kiedy jechałem na to spotkanie, pomyślałem sobie, że będę przeprowadzać wywiad z członkiem Al–Kaidy. To mało śmieszny żart pokazujący negatywną siłę stereotypu: Arab to terrorysta, a Ślązak równa się separatysta.

- Jest to oczywiście bzdura. Jest wielu postępowych Arabów i nie każda muzułmanka zakrywa twarz, choć to fakt, iż wielu Muzułmanów się radykalizuje. Jest to efekt przegranych wojen z Izraelem, agresji amerykańskiej w Iraku, biedy i niedemokratycznych rządów. Ubodzy ludzie popadają w konserwatyzm, ale wykształceni, z perspektywami, żyją w sposób bardzo zbliżony do nas. Natomiast w przypadku robienia ze Ślązaków separatystów mamy do czynienia z polskimi kompleksami wobec dużo silniejszego sąsiada - Niemiec, a Górny Śląsk jest przypomnieniem, że coś można utracić.

- Jak przezwyciężyć ten stereotyp?

- Wszyscy Ślązacy niezależnie od opcji narodowej powinni się dogadywać, choć to mogłoby wywołać jeszcze większe obawy w Polsce ze względu na formowanie się wspólnego śląskiego stanowiska. Ale musimy walczyć razem nawet o małe sprawy. Jak chyba każdy Ślązak miałem dziadków i pradziadków, którzy byli proniemieccy, propolscy, a także nieokreśleni – po prostu śląscy. Ale gdy tak naprawdę przyjrzymy się im bliżej, to widać jak niewiele ich różniło – wszyscy przede wszystkim byli Ślązakami. Powstaniec świetnie mówił po niemiecku, a Niemiec nieźle godoł. Tego Polacy nie umieją zrozumieć, że mogło być dwóch braci, którzy byli po dwóch stronach barykady. Wydaje mi się, że te czasy minęły i pora coś zrobić razem – dogadywać się, a nie zwalczać.

- Może szansą jest autonomia? Zjednoczone Emiraty Arabskie są krajem bogatym. Często przyrównuje się je do Szwajcarii lub określa mianem Wenecji XXI wieku. Emiraty korzystają oczywiście z petrodolarów i taniej siły roboczej, ale mają również dużo większą decentralizację niż Arabia Saudyjska.

- Z federalnymi krajami różnie bywa, ale to jest chyba dobry przykład, gdyż w Arabii Saudyjskiej występuje wiele dialektów, są szyici i sunnici, a centralizm państwa tłumi wszelkie te odrębności. Zaś w Zjednoczonych Emiratach Arabskich każdy z emiratów ma własne prawo, budżet, zwyczaje a nawet osobne rejestracje samochodowe. W Dubaju można konsumować alkohol, a w Szarży już nie, choć oba te miasta dzieli tylko ulica jak Katowice i Chorzów. Należy jednak pamiętać, że Emiraty są monarchią, a nie federacją w zachodnim rozumieniu, choć decentralizacja może się tam jeszcze rozwinąć. Trudną kwestią, podobnie jak w Polsce są różnice ekonomiczne. W Emiratach mamy bogaty Dubaj i Abu Zabi oraz uboższych krewnych, np. Fudżejra, natomiast w Polsce problemem pozostaje ściana wschodnia. Propozycja autonomii dla Górnego Śląska jest więc na pewno ciekawa, ale trzeba przekonać do niej polskich Ślązaków, których jest obecnie większość, i samych Polaków. Tutaj potrzebna jest praca od podstaw i przekonywanie tych ludzi.

- Przeniósł się Pan do Dubaju na stałe czy może planuje Pan wrócić na Górny Śląsk?

- To jest dobre pytanie. Nie wiem. Zostanę w Emiratach dopóki będziemy mieli pracę. Myślę, że kiedyś na Śląsk dotrę. Problemem jest to, że żona ani nie mówi, ani nie godo, choć staram się, aby poznała ten region. Przeczytała już całą tetralogię Horsta Bienka i wciąż podsuwam jej książki o Górnym Śląsku, jakie tylko uda mi się znaleźć po angielsku. Jeśli nawet tu nie powrócę, to na pewno bym chciał, aby moja córka spędziła w tym regionie jakiś czas i trochę go poznała, bo jak na razie wie tylko co to "fuzekle". W mojej szkole wszyscy uczniowie wiedzą już, że ich nauczyciel pochodzi z Górnego Śląska. Pokazuję im zdjęcia z Katowic i innych miast.

- Po śląsku żegnając się mówimy pyrsk!

- Arabowie powiedzą masalama.

- Dziękuję za rozmowę.

--------
Tagi: Polityka i społeczeństwo | Górny Śląsk | Zjednoczone Emiraty Arabskie | Dubaj |

Komentarze (7)

Dodaj swój komentarz do tego artykułu.

Emin Pascha napisał(a):

uzupelnienie
"Wszyscy znają Lawrence'a z Arabii, ale mało kto - "Ślůnzoka z Arabii" - a Emin Pascha, to co ?

Morey napisał(a):

iJDYvaOghZatOmdB
If not for your writing this topic could be very convoluted and obqliue.

pjreaqwb napisał(a):

TdfVoBLMyEnzUhdYn
tfcM9U cjfhlxiiuolc

pjreaqwb napisał(a):

TdfVoBLMyEnzUhdYn
tfcM9U cjfhlxiiuolc

clbqtkllr napisał(a):

aEtiHcsCnyqrzmj
FRns2c , [url=http://qmuurvfnxhtl.com/]qmuurvfnxhtl[/url], [link=http://fqrmcoogowea.com/]fqrmcoogowea[/link], http://gsqwrtjuuhlt.com/

lpybxhseez napisał(a):

SzrlEbfuhORkyqKQ
DsVVsQ mjabzvpusbgu

hncbkdtm napisał(a):

DpHnjgCZhbFxU
CU00cz , [url=http://ndjmunybyhox.com/]ndjmunybyhox[/url], [link=http://xdktceyously.com/]xdktceyously[/link], http://tcnqhdenywwy.com/

Dodaj komentarz

Wszystkie pola są obowiązkowe.

Twoje imie:
Twój mail:
Tytuł komentarza:
Komentarz:
Wynik równania: 3 * 4 = ?