Rozmowa z doktorem Jamesem Bjorkiem, wykładowcą w londyńskim King’s College, autorem książki „Ani Niemiec, ani Polak”, poświęconej stosunkom społecznym i narodowym na Górnym Śląsku, zwłaszcza na początku XX wieku
Rozmowa z doktorem Jamesem Bjorkiem, wykładowcą w londyńskim King’s College, autorem książki „Ani Niemiec, ani Polak”, poświęconej stosunkom społecznym i narodowym na Górnym Śląsku, zwłaszcza na początku XX wieku.
- Co wyjątkowego odnalazł Pan w historii Górnego Śląska? Dlaczego ten region może być interesujący dla zagranicznych historyków?
- Zainteresowanie Górnym Śląskiem w ostatnich latach nie było szczególnie duże wśród anglojęzycznych historyków. Moja książka jest jedną z niewielu opublikowanych w minionym stuleciu, które zostały w całości poświęcone temu regionowi. Jeśli porównamy tę ilość publikacji do liczby książek poświęconych na przykład historii Czech – jest ich naprawdę bardzo mało. Jednak niemal każdy ze znanych mi badaczy, który zetknął się z historią Śląska, zwracał uwagę głównie na trzy kwestie. Pierwsza to bardzo wczesne uprzemysłowienie, druga to słabe narodowe identyfikacje Ślązaków, zaś trzecia – ich religijność. Pierwszy z tych czynników zazwyczaj wpływa na wysoki poziom świadomości narodowej mieszkańców oraz obojętność religijną, więc obecność dwóch pozostałych to swego rodzaju fenomen. To sprawia, że mamy do czynienia z niewątpliwie fascynującym przypadkiem.
- W polskich podręcznikach do historii czytamy o powstaniach śląskich jako heroicznych zrywach Ślązaków pragnących przyłączenia ich ziem do państwa polskiego. Z kolei sami Ślązacy wspominają raczej tamte zdarzenia jako krwawą i tragiczną wojnę domową, w której brat walczył przeciw bratu. Jeszcze inni postrzegają je jako klasyczny konflikt o podłożu ekonomicznym. Która z tych interpretacji jest panu najbliższa?
- Pewnie w każdej z nich jest ziarno prawdy. Z pewnością byli Ślązacy, którzy na podstawie własnych doświadczeń szczerze mieli dość niemieckiej administracji, wielu z nich posiadało idealistyczny obraz unii z Polską. Traktowanie powstań po prostu jako inwazji polskiej – jak czynią to niektórzy historycy niemieccy – może być krzywdzące dla tych ludzi. Ale pamiętajmy, że nawet wielu spośród uczestników powstań nie było pewnych słuszności swojego wystąpienia po stronie polskiej. Jeśli przypomnimy też, że w późniejszym okresie członkowie wrogich sobie oddziałów byli zmuszeni żyć obok siebie, myślę, że określanie powstań mianem wojny domowej jest jak najbardziej uprawnione. O czynnikach gospodarczych także nie można zapominać. Dla części żyjących wówczas obserwatorów było to nienaturalne i alarmujące, „normalni” ludzie powinni opowiadać się po stronie jednego z narodów, niezależnie od kalkulacji ekonomicznych. Jednak moim zdaniem było zupełnie „normalnym”, że wybierając swoją opcję narodową ówcześni Ślązacy brali pod uwagę także przewidywaną jakość życia w Polsce lub w Niemczech.
- Mamy dziś do czynienia z czymś na kształt „śląskiego odrodzenia”. W czasach komunizmu Ślązacy wstydzili się swojej tożsamości, byli traktowani jak gorszy gatunek Polaków. Dziś znów są dumni z tego, kim są. Czy to zjawisko może być potencjalnie groźne dla państwa polskiego?
- Pozycja Ślązaków w PRL była skomplikowana. Ogólnie rzecz biorąc, byliście na pewno traktowani jak outsiderzy, nie mieliście odpowiedniej reprezentacji ani w partii, ani w rządzie, nie ufano wam, traktując jako „nie w pełni Polaków”. Ale Ślązakom nawet w tych trudnych czasach udało się wypracować pewien rodzaj mistyki. Archetypowy Ślązak był przecież górnikiem, a czy można sobie wyobrazić bardziej szanowany zawód w tamtym okresie? Z tym brakiem zaufania także bywało różnie. Jedną z przyczyn podejrzliwego patrzenia na Ślązaków była ich ponadprzeciętna religijność. Paradoksalnie, właśnie ta cecha mogła powodować postrzeganie was jako „dobrych Polaków” w oczach wielu przeciwników komunistycznego reżimu. Tak więc chociaż wielu Ślązaków wyraża swoją dumę poprzez negowanie polskości, to równie częste są przypadki poszukiwania odpowiedniego miejsca dla Śląska w bardziej otwartej na różnorodność Polsce.
- Prawie dwieście tysięcy mieszkańców naszego regionu zadeklarowało w ostatnim spisie powszechnym narodowość śląską, gdyby nie nieprawidłowości liczba ta byłaby jeszcze wyższa. Prawie sto tysięcy deklaruje używanie śląskiej „godki” jako podstawowego języka. Mimo to władze polskie wciąż odmawiają uznania narodowości śląskiej, „godka” wciąż nie może też doczekać się przyznania jej statusu „języka regionalnego”. Jak pan sądzi, dlaczego?
- Dawno już powiedziano, że język to nic innego jak dialekt wsparty przez siłę armii, myślę, że te słowa dobrze podsumowują lęki, jakie część Polaków ma wobec śląskich aspiracji. Wielu z nich obawia się, że uznanie narodowości śląskiej byłoby pierwszym krokiem do budowania odrębnego państwa śląskiego. Chociaż niepodległy Śląsk z własnymi siłami zbrojnymi to dziś całkowita fikcja, oficjalne uznanie narodowości miałoby swoje konsekwencje: gwarantowałoby Ślązakom reprezentację w Sejmie, głośniejsze stałyby się głosy domagające się autonomii, być może wprowadzono by nauczanie języka śląskiego w szkołach. Niektóre z tych rozwiązań mogą być bardzo pożądane, inne mogą powodować dalsze problemy. Na przykład śląska „godka” posiada tak wiele odmian, że skodyfikowana wersja na pewno byłaby bliższa jednym, a bardziej obca innym Górnoślązakom. Reasumując, choć w sporym stopniu kibicuję staraniom o uznanie śląskiej narodowości (bo o tym każdy powinien decydować indywidualnie w zgodzie ze swoim sumieniem), to jestem też w stanie zrozumieć lęki związane z ewentualnymi konsekwencjami takiego rozwiązania.
- Czy religia katolicka wciąż jest ważnym czynnikiem integrującym Ślązaków?
- Interesujące pytanie. Z moich obserwacji (zarówno osobistych jak i analizy danych statystycznych) wynika, że stopień zaangażowania religijnego Ślązaków wciąż jest wysoki, jednak systematycznie spada, więc podejrzewam, że rola katolicyzmu, jako regionalnego „kleju” spajającego wasze społeczeństwo, z czasem zostanie zredukowana. Wydaje mi się także, że w epoce Jana Pawła II, wielu Ślązaków zaczęło postrzegać katolicyzm jako bardziej związany z narodem polskim, aniżeli ze śląską tożsamością regionalną.
- Chociaż pracuje pan na brytyjskiej uczelni, pańska książka poświęcona Górnemu Śląskowi została wydana w Stanach Zjednoczonych. Na ile języków została do tej pory przetłumaczona?
- Na razie na żaden! Zaledwie parę miesięcy temu została opublikowana w wersji oryginalnej. Mam nadzieję, że w końcu zostanie przetłumaczona na niemiecki, polski i… być może śląski.
- Dostrzega pan analogie między sytuacją w Walii, Szkocji i na Śląsku? Czy stosunek Anglików do szkockich i walijskich ruchów narodowych można porównać do stosunku Polaków wobec Górnoślązaków?
- Porównanie do Szkocji i Walii jest bardzo interesujące, częściowo dlatego, że te dwa kraje tak bardzo różnią się od siebie. Szkocja posiada spore tradycje własnej państwowości (aż do osiemnastego wieku była odrębnym królestwem), ale to właśnie w Walii miejscowy język okazał się bardziej odporny na wpływy zewnętrzne niż celtycki język Szkotów. To pokazuje, że nie ma jednego schematu tworzącego odrębną narodowość. Widzę bardzo interesującą analogię, zwłaszcza między Śląskiem i Walią, jeśli chodzi o rolę, jaką odegrała w tych regionach religia. Podobnie jak katolicyzm na Śląsku, protestantyzm (zwłaszcza w przypadku metodystów) znacznie pomógł w zachowaniu walijskiej tożsamości, ale też czasem był wykorzystywany jako narzędzie pomocne w integracji z Anglią.
- Czy regiony takie jak Górny Śląsk mają przyszłość w Unii Europejskiej? Jak pan w ogóle widzi Europę przyszłości? Czy będzie to Europa państw narodowych czy raczej Europa Stu Flag?
- Sądzę, że Unia ma wiele do zaoferowania takim regionom jak wasz jeśli chodzi o pomoc w zachowaniu własnej odrębności. Dziś, w dobie integracji ludzie mają coraz więcej swobody w określaniu swojej tożsamości: jako Europejczyków, mieszkańców poszczególnych państw, członków narodów oraz jakiejkolwiek innej formy tożsamości. Dopóki przedstawiciele śląskiej kultury będą otwarci na tę różnorodność, zamiast wyznaczać twarde granice śląskości, mamy wiele powodów, by sądzić, że w Polsce i Europie będzie coraz więcej miejsca na samookreślanie swojej tożsamości.
--------
Tagi:
Polityka i społeczeństwo |
śląskość |
Anglia |
historia |
Londyn |
Dodaj swój komentarz do tego artykułu.
Ciekawe ile BND mu zapłaciło?
Richtig tyn synek godo.
Piernika !
Tyn synek to Angol, a richtig godo o naszym Slonsku.
I yno jedno powiym - niy zgnojom nos nigdy te gorole.
piernika
heinrich,z ktorej ty sie choinki zerwales? ...naprawde gnoja cie jacys gorole?
Dr James Bjork: Śląsk to fascynujący przypadek
Dr James Bjork mosz chopie ganz recht
Autonomia byłaby najbardziej korzystna...
jestem dumny, że urodziłem się w Zagłębiu...
jestem dumny, że jestem Wielkopolaninem...
A dlaczego nie możemy głośno mówić JESTEŚMY DUMNI, ŻE JESTEŚMY ŚLĄZAKAMI ?
czy to nie jest gnojenie, jeśli ktoś w takim momencie podnosi krzyk i nazywa CIĘ a to szwabem , a to robolem , a to Heinzem ?
Dlaczego mamy się CZUĆ obywatelami gorszego gatunku na swojej ziemi...? wstydzić się swojego akcentu ? dlaczego NIC SIĘ NIE ROBI DLA ŚLĄSKA ...? ten NASZ KOCHANY ŚLĄSK JEST TAKI ZANIEDBANY...
Autonomia byłaby najbardziej korzystna...
jestem dumny, że urodziłem się w Zagłębiu...
jestem dumny, że jestem Wielkopolaninem...
A dlaczego nie możemy głośno mówić JESTEŚMY DUMNI, ŻE JESTEŚMY ŚLĄZAKAMI ?
czy to nie jest gnojenie, jeśli ktoś w takim momencie podnosi krzyk i nazywa CIĘ a to szwabem , a to robolem , a to Heinzem ?
Dlaczego mamy się CZUĆ obywatelami gorszego gatunku na swojej ziemi...? wstydzić się swojego akcentu ? dlaczego NIC SIĘ NIE ROBI DLA ŚLĄSKA ...? ten NASZ KOCHANY ŚLĄSK JEST TAKI ZANIEDBANY...
Nareszcie ktoś myślący ;-)
Naprawdę światły człowiek z tego Jamesa. Agnieszko, Ruch Autonomii Śląska przecież się stara, wiele dobrego robimy. Trzeba to wszystko propagować, uświadamiać innych. Autonomia może rzeczywiście przynieść wiele dobrego dla Śląska, ale też dla całej Polski. Niektórzy jednak boją się, że sami poradzimy sobie lepiej z naszymi problemami, bez "centralnych" programów "pomocowych".
Teraz trzeba gorąco propagować wpisywanie narodowości śląskiej w arkuszach spisowych.
:)
Anglik a postrzega sprawy jak Ślązacy :) Rzeczywiście, może RAŚ postarałby się o wydanie tej książki na Śląsku?
:)
Anglik a postrzega sprawy jak Ślązacy :) Rzeczywiście, może RAŚ postarałby się o wydanie tej książki na Śląsku?
Slask
Jestem Slazaczka.!!Cos zaczyna sie zmieniac.Kiedys na Targach Poznanskich [bywalam tam sluzbowo] traktowali na s Slazakow jak idiotow,jak ludzi gorszej kategorii.
Dzieki temu , z e wielu znanych Slazakow przestalo sie wstydzic pochodzenia cos drgnelo.
Swieta Wojna ''dalej utwierdza nas w stereotypie z e SLAZAK TO PRACOWITY ,GLUPEK!!.
Prawdziwych Slazakow jes t bardzo malo w Panewnikach.
Tu jes t coraz wiecej przyjezdnych ,coraz wiecej osiedli domklow jednorodzinnych itd itd.Lasy s a teraz pelne smieci ,wersalek ,lodowek.Kiedys szanowalismy NASZA SLASKA ZIEMIE.i lasy byly czyste........No coz......Pozdrawiam kochajacych SLASK!!!!!
Tyn Angol mo recht!
Dyć wincej tokich publikacyj!
nie rozumiem i nie zgadzam się
odnośnie wpisu Agnieszki, nie rozumiem, nie zgadzam się z tym tłumaczeniem się: 'dlaczego mamy czuć się gorszymi obywatelami naszej ziemi' etc., o co w ogóle chodzi, jakimi gorszymi obywatelami, czemu wstydzić akcentu? że my sóm stela? w programie telewizyjnym (publicystyka o charakterze interwencyjnym) Ślunzok (wspaniale zresztą godający) dostaje się do szpitala w Warszawie bo miał wypadek i mówi że te pielęgniarki nie były nawet takie niemiłe, albo grupa osób - Ślązacy - siedzą na górze parkowej w Krynicy i jeden wypycha drugiego kto ma piwo zamówić bo sądzą że godka ich ośmiesza (sam byłem świadkiem, o mało mnie krew nie zalała); skąd te kompleksy i kto komu co tu wmawia? jestem ze Śląska Cieszyńskiego, jestem absolutnie pewien że to najwspanialsze miejsce na ziemi i czuję się doskonale w najdroższej restauracji w Warszawie, jak i gdziekolwiek indziej ...
Slask
Jestem Slazaczka. ,ale jestem obywatelka Polski. Urodzilam sie w Rudzie Sl. w roku 1923.. Mam 88 lat. wiec znam historie Slaska.Godac po slonsku tyz umia. Dzisiaj dowiedzialam sie, ze narodowosc slaska zostala prawnie uznana. Nie mylic narodowosci z narodem.To sa dwa rozne slowa. Uszanujmy nasza kulture, nasze zwyczaje, nasza pracowitosc i nasza mowe. Inaczej mowimy w Opolu, inaczej w Cieszynie i jeszcze inaczej w Rudzie Sl. . Jestesmy w Europie mozemy mowic po naszemu.. Kaszubi po kaszubsku, Walijczycy po walijsku,Szkoci po swojemu. itp.itd. Slazacy maja kompleksy. Ja dawno, bardzo dawno pozbylam sie komplesku bycia Slazaczka. Blagam was mlodzi internauci - zastanowcie sie co piszecie na forach . Nie wkladajcie kija w mrowisko. A teroz juz godom po slasku. Rada zech jest, ze po tylu latach uznano nos za narodowosc slonkom. Cienzszko sie kliko po slonsku i zdo mi sie, ze to naszo godka nie nadoje sie do pisania yno do godanio. Niy momy alfabetu. Fonrtycznie tyz nie wychodzi.Juz ktosik majstrowpl kole tego, ale to niy loto przeca chodzi. . Pozdrowiom wszyskich Slonzokow, staro Slonzoczka internautka.
obLKRHeoNN
I'm so glad that the inetrent allows free info like this!
SSwEgVHNJRwHWiCIu
SecBxz wvmaxwocoxef
hGrGwmFMyppgko
udiNNA , [url=http://kwuholeoqmyj.com/]kwuholeoqmyj[/url], [link=http://qijfbduzrmdt.com/]qijfbduzrmdt[/link], http://fmpgbloxiyfm.com/
FsmkRdGQaWsqkzX
PAAQc9 siqxonmrkrnt
UXIVzprtgYQCr
kzok3b , [url=http://qwgvlhlfviqq.com/]qwgvlhlfviqq[/url], [link=http://cajlnqaytmrh.com/]cajlnqaytmrh[/link], http://otmxloixjlte.com/