Friedrich Wilhelm Kuhnert: Śląski malarz

Górnoślązak w mundurze SS

04JUN

„Nasz batalion został skierowany jako wsparcie gdzieś w okolice Warszawy, miasta nie widziałem, ale musiało być niedaleko, bo co jakiś czas wiatr przyganiał słodkawy zapach spalenizny. Po przybyciu na front okazało się, że niedaleko od naszych stanowisk przedarły się czerwone czołgi”

SSHistoria Śląska to nie tylko dzieje dynamicznie rozwijającego się przemysłu oraz wybitnych mieszkańców, to także dramatyczne wybory i chwile, o których wielu chciałoby zapomnieć. Nierzadko w ich tle znajduje się złowrogi symbol swastyki, nazywanej u nas „hakenkrojcem”. Publikujemy rozmowę z Górnoślązakiem, byłym żołnierzem Waffen-SS.

Po zajęciu we wrześniu 1939 roku przez III Rzeszę wschodnich części Górnego Śląska, cały region został oficjalnie wcielony do Niemiec z wszystkimi tego konsekwencjami dla jego mieszkańców. Jedną z nich była weryfikacja narodowościowa, w wyniku której ponad 90 procent Górnoślązaków zadeklarowało narodowość niemiecką, obligatoryjnie stając się obywatelami III Rzeszy. Obywatelstwo niemieckie dawało Ślązakom wiele przywilejów ale niosło też ze sobą obowiązek służby wojskowej, tym bardziej uciążliwy, że wojna nabierała tempa. Pobór wojskowy rozpoczął się już w marcu 1940 roku i trwał do końca wojny. Szacuje się, że z terenów historycznego Górnego Śląska zostało zmobilizowanych, a następnie wysłanych na front 300 tysięcy Ślązaków, spośród których 100 tysięcy już nigdy nie wróciło do swoich rodzin. Przez cały okres trwania Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej był to temat drażliwy i najchętniej przemilczany gdyż nijak nie pasował do ogólnonarodowej martyrologii. Dzisiaj, kiedy mamy zupełnie odmienną sytuację społeczno-polityczną, ten temat jest otwarty i pisze się sporo, ale w sposób schematyczny ukazując Ślązaka w mundurze Wehrmachtu jako człowieka nijakiego, bezbarwnego, skrajnego koniunkturalistę chętnie przystającego do tych, którzy akurat zwyciężają. Tak spreparowany obraz szczególnie odpowiada tzw. "środowiskom patriotycznym", które uzurpują sobie wyłączne prawo do miana prawdziwych żołnierzy, głosząc złośliwie, że Ślązacy od zawsze byli tylko ciemną masą nadającą się wyłącznie do roboty, a tacy ludzie w zasadzie nie rozumieją, co się wokół nich dzieje i przez to nie są zdolni do poświęceń.

Chciałbym tu zacytować słowa jednego z żołnierzy niemieckich, który w swojej książce tak opisuje swój kontakt ze Ślązakami: „…odwaga naszych śląskich kolegów, ich dzielność i ofiarność bardzo szybko sprawiły, że każdy z nas lepiej się czuł, mając na froncie jednego z nich obok siebie. Teraz wszyscy już nie żyją – i Niemcy i Ślązacy. Zginął cały batalion, wystrzelany przez Armię Czerwoną w kotle pod Budapesztem podczas strasznej bitwy w styczniu 1945 roku…”. Ten cytat i 100 tysięcy poległych dobitnie świadczą, że indyferentyzm Ślązaków jako żołnierzy w II wojnie światowej to co najmniej kłamliwy dogmat ukuty przez lokalne środowiska propolskich nadgorliwców. Burząc ten kłamliwy dogmat chciałbym na łamach tej gazety rozpocząć cykl wywiadów ze Ślązakami, którzy, mimo że walczyli po stronie przegranych, do końca pozostali wierni żołnierskim zasadom takim jak wierność, poświęcenie i koleżeńskość.

Józef–Seep, rocznik 1928, okręg rybnicki, rodzina: dwóch braci i dwie siostry, ojciec: górnik, kombatant wielkiej wojny światowej. Od 24 lat mieszka w Niemczech.

- Proszę powiedzieć jak rozpoczęła się Pana przygoda z wojskiem.

- Póżną wiosną 1944 roku w Hucie Silesia, w której pracowałem odbyło się spotkanie wszystkich przedpoborowych z wysokim oficerem Wehrmachtu, który opowiadał zebranym o służbie wojskowej i aktualnej sytuacji na froncie i muszę powiedzieć, że robił to bardzo umiejętnie. Na zakończenie spotkania poprosił wszystkich, aby napisali w jakiej formacji chcieliby służyć po osiągnięciu wieku poborowego. Koledzy pisali różnie, według własnej fantazji, ja jako jedyny napisałem, że w Waffen SS. Dziś już dokładnie nie pamiętam, ale minęły jakieś dwa tygodnie kiedy dostałem wezwanie do Wojskowej Komendy Uzupełnień w Gliwicach. Wtedy o mojej decyzji musiałem powiedzieć ojcu, co miało opłakane następstwa, oczywiście dla mnie. Następnego dnia, kiedy dotarliśmy do Komendy ojciec próbował przed oficerem dyżurnym wytłumaczyć moją decyzje młodym wiekiem i przekonywać, że należy ją anulować. Wtedy ten oficer zapytał ojca ile syn ma lat. Gdy usłyszał, odpowiedział: "do 14 roku życia był pod waszą komendą, teraz przechodzi pod naszą". Ojciec odjechał do domu, a ja zostałem.

- Z tego wynika, że wstępował Pan do SS jako ochotnik.

- Zgadza się, przecież byłem jeszcze przedpoborowym. Zaraz pierwszego dnia musiałem wypełniać różne papiery, na których składałem wielokrotne podpisy, że się zgadzam. Potem miałem spotkanie z takim młodym oficerem SS z bliznami na twarzy, który mi zasugerował SS-Hitlerjugend, podkreślając elitarny charakter tej jednostki na co się zgodziłem. Gdy zaprowadzono mnie na salę, która przypominała gimnastyczną, pełną bardzo młodych chłopców - aż się przestraszyłem. Tam nas badali lekarze, gdy przyszła kolej na mnie, zapytał półgłosem czy chcę iść do wojska, a ja kiwnąłem głową, wtedy wpisał mi - "zdolny".

- Gdzie i jak odbywało się szkolenie?

- Gdy cała procedura związana z zaciągiem została zakończona, porozsyłano nas do różnych ośrodków szkoleniowych, mnie skierowano do Nysy. Miasta nawet nie miałem okazji zobaczyć, od razu były koszary i ostre szkolenie. Trudna sytuacja na frontach powodowała, że nikt tam nie bawił się z regulaminami czy musztrą, tylko od razu zajęcia bardzo zbliżone do bojowych z bronią i ostrą amunicją. Wszystkie ćwiczenia przeprowadzali z nami byli frontowcy, co było widać po szramach, które mieli na całym ciele i to od nich można było usłyszeć wiele praktycznych porad. Zostałem wytypowany na kierowcę motocykla i udało mi się zdobyć prawo jazdy. Motor był nowy i mocny, marki BMW. Wszystkie posiłki spożywaliśmy razem z oficerami i wszyscy jedli to samo. Pobyt w koszarach wspominam dobrze, bo wszyscy wszystkim pomagali i doradzali. Dokładnej daty wyjazdu na front już nie pamiętam, ale pamiętam zakończenie, kiedy ustawili nas na placu apelowym w czworoboki i przemawiał jakiś Gauleiter.

- A jak było z tym chrztem bojowym?

- Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że jednostki Waffen SS były traktowane jak straż pożarna i kierowane na najbardziej zagrożone odcinki, a tych już było wtedy sporo. Nasz batalion został skierowany jako wsparcie gdzieś w okolice Warszawy, miasta nie widziałem, ale musiało być niedaleko, bo co jakiś czas wiatr przyganiał słodkawy zapach spalenizny. Po przybyciu na front okazało się, że niedaleko od naszych stanowisk przedarły się czerwone czołgi i nasze zadanie polegało na zatrzymaniu ich piechoty, która szła za tymi czołgami, bo na te czołgi już czekały nasze tigry. To się nam udało, ale straty były wysokie, pierwszy raz w życiu zobaczyłem od razu tylu zabitych, rannych czy popalonych, którzy wyglądali jak „krupnioki” leżące wokół rozbitych czołgów.

- Po drugiej stronie było też Wojsko Polskie, wiedział Pan o tym? A może doszło do jakichś starć?

- To może nie było aż tak ważne, na głowie miało się dużo ważniejsze sprawy, do starć by na pewno doszło, ale zostaliśmy zluzowani. Ale przypominam sobie, że kiedyś posłano po mnie, żebym natychmiast stawił się u dowódcy, byłem zdziwiony tym nagłym wezwaniem ale okazało się, że mam być za tłumacza bo akurat złapano trzech polskich żołnierzy, a stary tłumacz jest kontuzjowany. Muszę powiedzieć, że ci żołnierze wyglądali co najwyżej nieciekawie w tych drelichach i owijaczach na nogach i wszyscy trzej byli mokrzy do połowy, co było wynikiem przechodzenia przez rzekę. Po przesłuchaniu nasz dowódca zapytał ich dlaczego się tak trzęsą, czy z zimna, albo się tak boją, a jeden z nich odpowiedział: trochę z zimna, a przede wszystkim, że się was obawiamy, bo przecież wy jesteście SS. Wszyscy zaczęli się śmiać, a dowódca powiedział: "dobrze, że się nas boicie, ale trząść się nie musicie." Gdy ich wyprowadzano, jeden z nich powiedział: "dajcie zapalić, nie pamiętam już kto, ale ktoś rzucił całą paczkę papierosów".

- A były jakieś rozstrzeliwania?

- Nigdy nie widziałem ani o czymś takim nie słyszałem.

- Z tego co wiem, wasz batalion cały czas był poza swoją jednostką macierzystą. Kiedy i w jakim czasie doszło połączenia z resztą dywizji?

- Faktycznie, tak było, ale cóż, Naczelne Dowództwo lepiej się orientowało gdzie akurat jesteśmy bardziej potrzebni. Miesiąca dokładnie nie pamiętam, ale musiał być początek zimy, bo dostaliśmy odzież zimową, bardzo ciepłe dwustronne kurtki, z jednej strony białe a z drugiej w groszki, co miało się okazać bardzo praktyczne. Wszyscy też dostali "tasz-lampy" na baterie, co było wtedy nowością. Tak ciepło ubrani pojechaliśmy na Węgry, gdzie "doszlusowaliśmy" do naszej dywizji, która już od jakiegoś czasu brała tam udział w ciężkich walkach. W tym czasie Budapeszt był okrążony, a w nim coś koło 50 tys. naszego wojska i trwające przygotowania do uwolnienia okrążonych wojsk. Nasza dywizja też miała w tym brać udział.

- Operacja odblokowywania Budapesztu była przedsięwzięciem na bardzo wielką skalę. Jak Pan to wtedy postrzegał?

- Przede wszystkim był wielki ruch, przemieszczały się całe kolumny czołgów, samochodów i jeszcze różnego sprzętu, wszystko to działo się nocą, żeby nie być wykrytym. No, a my, szeregowe wojsko, szykowaliśmy pozycje obronne na wypadek niepowodzenia. Gdy to odblokowywanie się zaczęło, a nasze tigry królewskie ruszyły, szły jak fala morska, my za nimi na transporterach, a za nami pełno popalonych czołgów sowieckich. Ale to trwało najwyżej parę dni, przewaga przeciwnika była miażdżąca, a nam zaczęło wszystkiego brakować i w końcu zostaliśmy zatrzymani, bo czołgi zostały bez paliwa i trzeba je było niszczyć, co widziałem na własne oczy. W końcu Budapeszt się poddał, a my wycofaliśmy się na pozycje obronne.

- Wspominał Pan również o jakimś odznaczeniu...

- To już było po Budapeszcie, kiedy wraz z dwoma kolegami zostaliśmy wyznaczeni do obsady posterunku niedaleko jakiejś rzeki. Pojechaliśmy tam na moim motorze, który załadowaliśmy naszym sprzętem. Ten posterunek to był dość głęboki okop, jakieś 500 metrów od rzeki, po której przeciwnej stronie byli Sowieci. Nasze zadanie polegało na ostrzeliwaniu ich, gdyby się im zachciało wychodzić ze swoich transzei. Tak też się działo, dwóch odpoczywało, a jeden obserwował przez lornetkę. Gdy zauważył, że nieprzyjaciel wykonuje jakieś ruchy, dawał sygnał, a myśmy puszczali ze dwie serie z Mg42, oni się chowali i wszystko zaczynało się od początku. Tak było jakieś dwa dni, na trzeci dzień zaczęli walić do nas z "granat-werfla" tak, że prawie ogłuchłem i oczy mi ziemią zaprószyło, a moi obydwaj towarzysze zostali ranni w nogi tak, że nie mogli chodzić. Jak się ściemniło to najpierw jednego, a potem drugiego wlokłem na plecach do miejsca, gdzie był motocykl, a to było jakieś 300 metrów. Gdy już ich ulokowałem na motocyklu, usłyszałem huczenie motorów - to akurat Rosjanie zaczęli forsować rzekę i dużo nie brakowało, a nakryli by nas. Jak już zacząłem gnać z powrotem, obawiałem się tylko, by nie zabłądzić, ale szczęśliwie dotarłem do naszych stanowisk. Z tego, co wiem, to wyzdrowieli, a mnie dali medal.

- A kiedy przeżył Pan największe chwile grozy?

- Bać, to się bałem wiele razy. Groza była wtedy jak do wsi, w której czekaliśmy na nasze czołgi (a było nas nie więcej jak dziesięciu) zamiast naszych tigrów wjechały czołgi radzieckie z piechotą na pancerzach. Ledwo zdążyliśmy się ukryć w piwnicy jakiegoś domu, a tam już wpadła drużyna Sowietów i zaczęła się gościć nad nami. Gościna trwała około 2 godzin, zanim odjechali. Zaraz po wyjściu wypiliśmy mnóstwo wina, które zostało po Sowietach i z tego przeżycia nawet się nie upiłem.

- A jak się zakończyła dla Pana ta kampania?

- Koniec mojej kampanii był zarazem końcem wojny. Od marca byliśmy praktycznie w ciągłym odwrocie w kierunku zachodnim, a więc Austrii. Ale chciałbym zaznaczyć, że ten odwrót to nie była ucieczka, ale ciągłe starcia, tyle tylko, że nieprzyjaciel miał już całkowitą przewagę nad nami. Pomimo tak katastrofalnej sytuacji duch bojowy nie był najgorszy. Prawdą jest, że ten duch w dużym stopniu zależał od wina węgierskiego, które było konsumowane w olbrzymich ilościach. Finał nastąpił na styku Austrii i Węgier, kiedy podjechał do nas jeep sowiecki z ogromną białą płachtą i przekazano komunikat o kapitulacji. Potem była niewola i dwa lata pobytu w Karagandzie. Ale to już jest zupełnie inna historia.

- Chciałbym jeszcze na zakończenie zapytać Pana o tą domniemaną łatwość Ślązaków oddawania się w niewolę?

- Nie chcę się wypowiadać za wszystkich, ale mogę odpowiedzieć za siebie i moich kolegów z Waffen SS-Hitlerjugend. Nie widziałem, ani nie słyszałem o takich przypadkach.

- Dziękuję za rozmowę.

--------
Tagi: Kultura i dziedzictwo | Górnoślązacy | historia | SS | III Rzesza |

Komentarze (71)

Dodaj swój komentarz do tego artykułu.

mir67 napisał(a):


piękny obraz walecznych rycerskich i prawych oddziałów SS
i ten wspaniały slaski patriotyzm

veltins napisał(a):


No tak, niektórzy mogą przeczytać tysiące tekstów a i tak niczego nie zrozumieją.

Hanys napisał(a):


Dla mir67. Pytam w jakiej armii mieli walczyć Ślązacy w czasie II wojny światowej?? W hiszpańskiej??? Czyż patriotyzmem nie jest walka w siłach zbrojnych kraju na terenie którego się zamieszkuje. Przypominam na dużej części Górnego Śląska w 1939 Polska nie była widziana od ponad 600 lat( Gliwice, Opole, Zabrze) a na reszcie ( Katowice, Chorzów) Polska państwowość miała ledwie 17 lat. Czy jeszcze jakieś pytania. No chyba że nasłuchałes się Braci Mniejszych n/t wielowiekowej polskosci tych ziem. Jeśli tak. To już trudno , nie ma dla Cie ratunku.

hanys i cider z piekor napisał(a):


do mir67. cemu ukraincy polokow nienawidzom. cemu poloki zusammen ze adolfem hitlerem we pazdzierniku 39 do czech wlezli? cemu poloki po besuchu hermanna goeringa we warszawie lager w berezie kartuskie na wzur lagru we dachau wybudowali i tam polokow, ukraincow,niemcow itd. wsadziyli?
cemu ci szlachetni Polacy po 45 innych szlachetnych Polakow mordowali? Cemu ci schlachetni Polacy we 68 zusammen ze niemcami z NRD po raz drugi do czechow wlezli? Za te polskie szlacheckie czyny czesi was nienawidzom. My godomy o SS i nie godomy, ze SS to nasza chwala i duma, ale my o SS godmy!!! Wy Polacy milczycie o waszych mordestwach wzgledem innych narodow!!! W Haiti mordowali polacy murzynow (okres Napoleona - pod haslem "Za Wasza i nasza wolnosc"). A Slonsoki somdo wos jako biale negry (murzyny).
Bezto: Slonsk przed sia. Autonomia to dopiero pierwszy krok.
Patrz na mapa Europy co po Sowjetach i po Jugoslawii lostalo!!! Jo jest rocznik 53. Yo bol na dwuch stowkach: jako obywatel polski i jako obywatel niemiecki ale yo zech rzodnego uniformu nie nosiol. Ani Berlin ani Warszawa nie mo decydowac jakie mundury slonsoki majom nosic. Bezto:
SLONSK przed sia!!!!!!!!!!!!!!!

Hanys napisał(a):


do mir 67. Moj opa wroz z cołkom familiom boł fest dumny że mogł walczyć w armii niemieckij. Za to drugi opa kerego nie wzieni do Bundeswuhry i jego familio czuli sie odrzucyni od społeczyństwa skuli tego że ych nie zmobilizowali. Czy taka wersja Cie zatysfakcjonuje i tak sie vorsztelujesz udział Ślunzoków w I i II wojnie???

hanys i cider z piekor napisał(a):


do mir67. nie we pazdzierniku 39 ino we pazdierniku 38 wlezli polskie wojoki z wojskami adolfa do czech. we ppazdzierniku 39 wlezli slonsoki we niemieckich uniformach do Lwowa. Musieli ale sie cofnoc nasod za Bug, bo Stalin chciol powrotu Lwowa i innych ziem zaburzanskich do Macierzy, bo we wojnie polsko-radzieckij (1920-21) dostol Stalin pod Lwowem we dupa. Hitler i Stalin (Ribentrop-Molotow Pakt) podzielyli Polska a Hitler dol Stalinowi dodatkowo 3 panstwo baltyckie, bo to tez Sowiecka Macierz.
Lwow przed 1918 do Moskwy nigdy niy nalezol ale to jest nieistotne. Mir67 patrz na mapa europy. Kaj lezy Kaliningrad? Ale to tail Moskwy. Patrz kaj lezom Katowice?..
Wy godocie "Ziemie Odzyskane". My godomy "Ziemie Zagrabione"
Bezto: Slonsk przed sia.

odoaker napisał(a):


Tyn którzy nie wiedzą to pragnę przypomnieć że SS dzieliła się na odziały policyjne zajmujące się również pilnowaniem więżniów i Waffen SS oddziały wyłącznie frontowe. Nikomu nie udało sie dotychczas stworzyć podobnych formacji o zbliżonych walorach bojowych więc nie widzę powodu żeby nie ukazywać ludzi którzy służyli w tych oddziałach. Dzisiaj po latach kłamstw i oszczerstw najwyższy czas na nie sprefabrykowaną prawdę .Natomiast tych wszystkich żyjących w świecie Czterech pancernych nie ma co przekonywać oni po prostu wrośli w pewien styl myslenia i są niereformowalni.

Nieboszka Polska napisał(a):


Poloki choć są fest nacjonalistyczni i antyniemieccy to wzorowo w życiu wprowadzają słowa Goebelsa ( nota bene Niemca i nazisty) kery pedzioł że kłamstwo powtarzane 1000 x staje się prawdą. I możesz im godać i godać a łone durś majom zakorzynione ta "polsko odmiana historie" kero im ciśli do łbów "sowieckie" belfry a te nowe belfry tyż nie umiom abo nie chcom naprostować tych koslawych glajzów kere wiencyj majom wspólnego z Karolem Mayem i Chistianym Andersenem niżli z historiom. Kożdy widzioł te srogie gały jak bliokujom no Cia i majom nawet wylecieć na zoll jak im padosz że na tych ziemiach nigdy żodnych zaborow nie boło i nie jest tak jak pado nasz przywódca duchowy wzrostu raczyj niewielkiego że te ziemie majom wielowiekowo polsko tradycjo.

odoaker napisał(a):


Polska polityka po 1945 roku miała na celu zniszczenie wszystkich nie polskich grup etnicznych zamieszkałych na terenach administrowanych przez PRL i w tym kieunku szła edukacja, polityka wewnętrzna (obozy i deportacje)i religijna kościół na początku ściśle współpracował z Reżimem Warszawskim w tym kierunku.

odoaker napisał(a):


To nie sowiety stworzyli obozy dla Ślązaków w Świętochłowicach i Mysłowicach i nie sowieccy nauczyciele tworzyli nową pseudo Historię naszego Regionu ale była to robota Rezimu warszawskiego mającego za zadanie pozbyć się mniejszości etnicznych .

Nieboszka Polska napisał(a):


Oczywiście że to nie sowiety przekłamały historię Śląska dlatego jest to napisane w cudzysłowie ale polakom bardzo podobał się ten sposób myślenia i bezkrytycznie go zastosowali wobec mniejszości biorąc wzorce które w pełni akceptowali od kacapów.

odoaker napisał(a):


Wydaje mi się polski stosunek do mniejszości etnicznych nie został zapożyczony od innych ale zrodził się w chorych głowach elit rządzących juz dawno a przykładem mogą być problemy z mniejszościami narodowymi na wschodzie w okresie II RP. Natomiast dzisiaj kiedy oficjalnie mniejszości narodowe prawie nie istnieją mozna szafować w polityce Unuijnej hasłem duży kraj i wielki naród.

Nieboszka Polska napisał(a):


Nacjonalistyczne polskie ekipy rządzące nojpierw wycisną jak cytryna a potym puszczają wolno lub trupem - tako polsko tradycjo 1. Korfanty jak zrobił czorno robota to go zawarli i wykończyli. 2, Ślonzoków w latach 70-90 jak dostali w hutach ołowicy i trocha porobieli na grubie nie poradzili docynić i zatrzymac w Polsce i Hanysy czuli się barzij na swoim w Reichu kaj art 116 konstytucji Niemieckij sprawioł że czuli się komuś potrzebni a poltonie za kożdo szt ślonzoka zgarnyli jeszcze od kanclerza Niemiec 10.000 DM - takich interesów to nawet Żydy nie zrobieli. 3. Za demokracje Hanysy starali sie o podwójne obywatelstwo w Reichu bo zaś czuli się komus barzij potrzebni, ftoś był w sztandzie coś do nich i ło nich ciepłego pedzieć a w Kongresówce uważali jak nic nie pedzą to tymat som umrze, a jak już coś pedzieli to o dziadkach w Wermachcie, Gebelsach i krzyżakach. Brawo Polacy. Historia wom za to kiejś odpłaci. Mocie to sicher narychtowane yno trocha na pomp.

odoaker napisał(a):


Te słowa zostały powiedziane 300lat temu i są aktualne nadal .
Najlepszą bronią przeciwko Polakom są pieniądze:"Za złoto można wszystko w Polsce zdziałać"."Lekkomyślni, niewdzięcznii niekonsekwentni Polacy "są narodem "najbardziej służalczym w Europie",a równocześnie straszliwą ich wadą jest bezgraniczna próżność.To ludzie patrzący z wysoka , kapryśni i aroganccy gdy poczują się popierani przez innych , lecz pełzający od momentu , gdy poczują , się przyciśnięci i bez pomocy..."Nie zajdzie się z nimi daleko dobrocią . Biorą ją za słabość i stają się z tej przyczyny bardziej zarozumiali i dumni.potrzeba twardości by ich zmusić do odwrotu".
FRYDERYK WIELKI

veltins napisał(a):


Nie przesadzacie z tym czarnym PR? Polacy to ludzie jak inni. Polska jako państwo ma swoje ciemne strony, ale Prusy wielkiego Fryca też je miały.

odoaker napisał(a):


Oczywiście że Polacy są normalnymi ludzmi przecież nie chodzą na czterech nogach . Ale czy jesteś w stanie w sposób merytoryczny polemizować z treścią zaprezentowanego textu.Jeśli chodzi o Polską państwowość to chcę przypomnieć że jako jedyna w dziejach Europy została zniszczona przez własne elity i tym kontekście są cytowane słowa G.Fryca.

veltins napisał(a):


A III Rzeszę czy szerzej Niemcy to kto zniszczył, jak nie własne elity?

odoaker napisał(a):


III Rzesza została zniszczona przez jej wrogów razem ze swoimi elitami w wyniku morderczej wojny trwającej 6 lat. Co nie można powiedzieć o polskich elitach które zawsze potrafiły się zanleżć w bezpiecznych miejscach razem ze swoimi rodzinami.Taki wojewoda Ślaski Grażyński dzieciom(harcerzom) kazał rozdać broń aby walczyły a sam jak szczur uciekł przed wybuchem wojny.

veltins napisał(a):


A co zrobił Himmler, który wysłał do walki dzieci z Htilerjugend i dziadków z Volkssturmu? Stanął na pierwszej linii, czy próbował dogadać się z aliantami?
III Rzesza zostało tak sama zniszczona przez swoje elity jak Polska prez głupotę swoich. Przy czym pogardy Adolfa Hitlera dla własnego narodu nie da się porównać ze stosunkiem polskich czy jakichkolwiek innych elit do swojego.

odoaker napisał(a):


Hitlerjugend i Volksstrum były traktowane jako rezerwa rezerw i funkcje dowódcze sprawoali oficerowie a wszyscy członkowie mieli za sobą wstępne szkolenie wojskowe. Poza tym działali w ścisłej współpracy z regularnymi jednostkami wojska. Natomiast na Śląsku po bezpodstawnej ucieczce administracji i policji 3 września wycofuje się regularne wojsko i w miastach okręgu przemysłowego tworzy sie chwilowa pustka którą zapełniają grupy uzbrojonych harcerzy i byłych powstańców te ogłupiałe i zdezorientowane grupki otwieraja ogień do wkraczającego Wojska Niemieckiego.
Skutki tych bezsensownych starć wszyscy znamy sprawców tych wydarzeń ja nazywam bandytami.
Twoje stwierdzenie że A.H. czuł pogardę do swojego narodu uważam co najmniej za nieprawdziwe.

veltins napisał(a):


Volkssturmiści pozostawieni na łaskę Armii Czerwonej w Katowicach działali w ścisłej współpracy z regualrnymi jednostkami wojska? No chyba, że za "ścisłą współpracę" uważasz wsparcie duchowe.
Grupy byłych powstańców prowadziły walki już przed 3 września z podobnymi, paramilitarnymi oddziałami niemieckimi.
Czyż Adolf Hitler nie stwierdził, że nie jest mu żal Niemców, bo skoro naród nie dorósł do narodowego socjalizmu, to nie ma prawa istnieć? Czy nie skazał na śmierć miliony Niemców?

odoaker napisał(a):


Masz rację byli powstańcy strzelali sie z Freikorpsami i ci sami Fraikorpsy parę dni pózniej wyłapali tych naiwniaków i rozwalili.Ale to byli wszystko dorosli natomiast kto rozdał broń i podpuścił Harcerzy to były jeszcze dzieci w momencie jak masakrowano tych dzieciaków to sprawcy tej tragedii przekraczali granicę w Zaleszczykach.
Proponuję rozważania o Nazizmie i jego kierownictwie przełożyć na inne forum gdyz temat jest za obszerny nz to forum.

odoaker napisał(a):


Wrzesień 1939 na G.Sląsku a w szczególności kulisy związane z wysłaniem dzieci i młodzieży przeciw regularnym oddziałom wojska i następstwa tej decyzji. To temat który powinien zdominować środowiska Ślaskie w okrągłą rocznicę tych wydarzeń .

odoaker napisał(a):


Chyba ci jest teraz przykro Samosierro że nawet twoi Szwoleżerowie nie powstrzymali Ślązaków aby stawić się tak licznie na marszu Autonomii.

Steve napisał(a):


Żołnierze z Waffen SS nigdy nie byli święci. Popełnili wiele zbrodni. Czy to byli Niemcy, Łotysze, Holendrzy czy inne narodowości, a było ich wiele. Nie wszyscy z Waffen SS tacy byli, ale bardzo wielu takich łotrów było.

opa napisał(a):


Jako część SS, Waffen-SS zostało uznane przez Międzynarodowy Trybunał Wojskowy w Norymberdze za organizację zbrodniczą(źródło: Wikipedia)

veltins napisał(a):


Co nie oznacza, że wszystkie jednostki Waffen-SS były zbrodnicze. Pomijam wiarygodność trybunału w Norymberdze, w którym zasiadali sowieccy zbrodniarze.

odoaker napisał(a):


Wojna to nie jest obłapianie się ale zabijanie i ten kto robi to najlepiej jest nagradzany a wafenSS robiła to najlepiej ale przegrali i musieli byc potępieni i nie ma co cytowac sloganów ukutych w Norymberdze i powtarzanych do dzisiaj przez dyżurnych dogmatyków.
A może mi ktoś podpowie kim jest i czym sie zajmuje od 170 lat Francuska Legia Cudzoziemska tu bu miał napewno co robic Trybunał.

Somosierra napisał(a):


POLACY DZIĘKUJĄ NIEMCOM !!!!

...Sewgo rodzaju symbolem był fakt ,że w 1939 roku do najsłynniejszych obrońców Polski po napaści Niemiec hitlerowskich należeli tacy wybitni wojskowi niemieckiego pochodzenia , jak dowódca obrony Helu admirał Józef Unrug, dowódca obrony Warszawy generał Juliusz Rommel czy dowódca ostatniej armii polskiej stawiającej opór hitlerowcom w czasie bitwy pod Kockiem w początkach października 1939 r., generał Franciszek Kleeberg. Arcyksiążę Karol Albrecht Habsburg z Żywca ,pułkownik artylerii polskiej ,z powodu swej afirmacji polskości i odmowy podpisania volkslisty był trzymany przez dwa lata w więzieniu przez gestapo, a później zesłany wraz z żoną do obozu koncentracyjnego .Jego żona ,Alicja Habsburg ,dłuższy czas z narażeniem życia pełniła obowiązki kuriera Armii Krajowej i po wojnie została z polecenia gen.Bora-Komorowskiego udekorowana Krzyżem Armii Krajowej. Książę von Pless, Aleksander Pszczyński ,służył w II Korpusie generała Andersa i pod Monte Cassino przesłuchiwałwziętych do niewoli Niemców.
(...)Co kazało generałowi Janowi Henrykowi Dąbrowskiemu ,synowi Niemki i Polaka, oficera w armii saskiej ,wychowanemu po niemiecku w Saksonii, wyruszyć do Polski walczącej przeciw przemocy ,konsekwentnie wytrwać przy uciśnionej Polsce, gdy została ona starta z mapy , i odrzucić kilkakrotnie ponawiane4 propozycje intratnej służby dla króla Prus?
Na uwagę załugują także odczucia odnotowane po powstaniu listopadowym ,w książce słynnego niemieckiego kompozytora Richarda Wagnera w "Mein Leben"(...)
Polska walka o wolność przeciwko przemocy rosyjskiej napełniła mnie rosnącym entuzjazmem. Zwycięstwa jakie Polacy odnieśli w krótkim przeciągu czasu w maju, doprowadziły mnie do stanu podziwu i ekstazy:zdawało mi się ,że przez jkiś cud został świat na nowo stworzony. Natomiast wrażenie wywołane wiadomością o walce pod Ostrołęką było takie, jakby świat przepadł ponownie(...)
Dziękujemy tym wielkim synom Narodu Niemieckiego,za poświęcenie dla sprawy Polskiej !Cześć Ich pamięci !!

odoaker napisał(a):


Chciałbym przy tej okazji wystosować apel do takich panstw jak Rosja, Austria czy Szwecja aby nie zapomniały o tych Polakach którzy w różnych okresach historycznych tak bardzao angażowali się w pomoc tym krajom w ich walce z próbami odbudowy panstwowości polskiej.
Nazwisko wcale nie musi świadczyć o przynależności do danego narodu np Maria Skłodowska C.która oficjalnie twierdziła że jest obywatelką Swiata.
Wymienieni przez Samosiera(e)to w większości kondotierzy którym jest obojętne dla kogo i w imię czego walczą i zapewne chcieli pomóc Polakom w ich nie kończących sie katastrofach wojennych oczywiście nie za pieniądze bo tego w Polsce nigdy nie było.

Somosierra napisał(a):


Myli Pan pojęcia , kondotierzy to właśnie najemcy , a wojsko najemne istniało w Rzeczypospolitej ,poza tym w samym 1579 r,mieliśmy blisko 1000 kozaków niżowych ,a wojska najemne magnatów Polskich dochodziły liczyły do kilkuset tys.żołnierzy najemnych .Wątpię także aby dla generała Franciszka Kleeberga , obojętnym było "dla kogo i w imię czego walczy"-był synem powstańca styczniowego i bratem generała brygady WP.Zastanawia rzeczywiście afirmacja polskością admirała Józefa Unruga ,wszak jako syn majora gwardii pruskiej Tadeusza Gustawa ,powinien się opowiedzieć po "drugiej stronie" , a jednak po odzyskaniu przez Polskę niepodległości sam zgłosił się do Wojska Polskiego . Nigdy nie spotkałam się z informacją jakoby Maria Skłodowska -Curie ,pochodząca ze szlacheckiego polskiego rodu Dołęga -Skłodowskich wyrzekała się swojej polskości .Wręcz przeciwnie ,po I wojnie jako szefowa Instytutu Radowego w Paryżu zdecydowała ,że pierwszy założony przez nią istytut medyczny leczenia chorób nowotworowych powstanie właśnie w Warszawie i istotnie z przyzwoleniem prezydenta IIRP Ignacego MOścickiego ów instytut powstał w roku 1932 r. Proszę zatem o podanie źródeł z jakich pan korzysta ,o jakie nazwiska panu chodzi gdy pisze pan o Polakach popierających Szwecję i Rosję w dławieniu dążeń niepodległościowych . Nie wykluczam ,że i tacy istnieli ale wolałabym konkrety .Co do "nie kończących się katastrof wojennych " to przypomnijmy ,że dzisiaj 15 lipca obchodzimy smutną dla was filogermanów datę polskiego tryumfu pod Grunwaldem ale aby nie sięgać aż tak daleko...
zacytujmy jednego z najwybitniejszych brytyjskich historyków XXwieku Alana Johna Taylora ,który napisał z perspektywy ponad 50 lat , jakie upłynęły od 1929 roku o polskim zwycięstwie nad Sowietami w 1920 roku :Było to niezależne przedsięwzięcie strony polskiej ,a mocarstwa Ententy obserwowoały jego rozwój z irytacją dalekie od udzielenia pomocy.Wojna ta zadecydowała bowiem o przbiegu historii europejskiej na dwie dekady albo na dłużej".
W 1933r z kolei marszałek Piłsudski wyszedł z tajnym projektem wojny prewencyjnej przeciwko Niemcom nazistowskim, pomysłem niewykorzystanym z winy czołowych polityków Anglii i Francji.Po latach pomysł Piłsudskiego wspominany był w pamiętnikach byłego sekretarza stanu w brytyjskim Foriegn Office przez lorda Roberta Vansittarta jako przykład wyjątkowej przenikliwości politycznej Marszałka Polski.Vinsittart ubolewał ,że politycy Zachody małostkowo odrzucili sugestie Piłsudskiego ,które mogłyby zapobiec niemieckiej agresji za cenę 30 tys. ludzi .W rezultacie zapłacono za to stratą 30 milionów ofiar.
Przypomnę panu ,że to polska flaga jako pierwsza tryumfalnie zafalowała na wietrze na wzgórzu Monte Cassino , to Polacy przełamali linię Gustawa ,Alianci stracili 4 ty. ludzi nie dokonali tego co żołnierze II korpusu gen. W.Andersa ,żołnierze wyczerpani ,wyprowadzeni przez niego wcześniej z "ziemi nieludzkiej"..
szanując pana sentyment dla III Rzeszy proponuję ,zmieniając temat, wakacyjną wycieczkę do pięknego renesansowego zamku Hartheim , w miejscowości Alcoven(obok Linzu) w Górnej Austrii .Zamordowano tam tlenkiem węgla ponad 30 tys. ludzi w dużej części byli to polscy księża ale także okaleczonych żołnierzy Wehrmachtu.
Lekarzem specjalistą od zabijania gazem był dr Georg Renno, który zasłynął z tego ,że podczas uśmiercania ofiar w komorach gazowych i palenia ich ciał w krematorium ćwiczył na flecie klasyczne utwory Bacha , Beethovena, Mozarta i Telemanna. Nigdy nie został ukarany. Umarł w 1997 r. Jestem pewna ,że miło spędzo pan czas !

odoaker napisał(a):


Oficerowie to elitarna grupa społeczna która decyduje się na służbę w obronie swojego narodu i państwa. W sytuacji kiedy państwo znajduje się w trudnej i niebezpiecznej sytuacji a taki pseudo oficer decyduje się przejść na stronę państwa nieprzyjaznego i wrogiego to staję się zdrajcą. Takie postawy w każdej podkreślam Każdej armii są traktowane jednakowo kula w łeb. Więc po co gloryfikować takie hieny.
Donosicielstwo to Polska cecha narodowa co pokaazało ostatnie 60 lat kiedy praktycznie każdy donosił na każdego.Podobnie w latach czterdziestych kiedy całe podziemie było szczegółowo infiltrowane przez Niemców a najlepszym przykładem może byc los Bora Komor. który został wydany w ręce gestapo przez polskiego konfidenta.Póżniejsze czasy polskich ruchawek które jeszcze się rozpoczęły a już były przegrane z tych własnie powodów nie warto nawet wspominać. Prawdziwym rarytasem to XVIIi XVIII w kiedy ościenne państwa utrzymywały za nie małe pieniadze całe stronnictwa które reprezentowały wyłącznie interes swoich patronów. Co w efekcie doprowadziło do kuriozalnej sytuacji w której państwo zaczęło pożerać samo siebie .
!5 lipca to nie żadne polskie zwycięstwo ale sukces koalicji wojsk polskich, ruskich , litewskich i prawdopodobnie babarzyńców azjatyckich . Sokces który stał się katastrofą dla ludów wschodnich gdyż zamiast państwa Europejskiego powstał na tych terenach dziwaczny byt administracyjno państwowy nazwany Rzeczpospolitą czegoś tam jeszcze w którym 80% obywateli miało status niewolników.Bitwa Warszawska czyli Cud nad Wisłą to wydarzenie o charakterze religijnym więc po co mieszać go do wojskowych ale zapomniałem że Polska to kraj cudów . Tych chłopców poległych pod Cassino wielka szkoda bo zamiast odpoczywac po ucieczce z Rosji w ciepłych miejscach to dali sie owieść operetkowym oficerkom i stali się drugo rzędnym kanonen futer w strategicznych planach Anglo-Amerykanów.
Wojna prewencyjna przeciw Niemcom państwu 80mln mocarstwu gosp mogła się urodzic tylko w schorowanej i obolałej głowie Piłsudskiego który w 1933roku był już tyko wypaloną świecą. Na szczęście Piłsudski i ta jego II Rzeczpospolita były postrzegane jak Zululand i podobnie odbierane.
Maria Skłodowska podczas pobytu w USA użyła słow "...przedewszystkim jestem kobietą świata..."nie pamiętam w czym znalazłem ten text przykro mi. Ta wielka kobieta nie zasłużyła sobie aby pisać cokolwiek przyniej o szlachcie synonimie zgnilizny społecznej.

Somosierra napisał(a):


Na karkołomną tezę ,że donosicielstow to polska cecha narodowa powinnam odpowiedzieć ,że wszyscy Niemcy to mordercy ale oddajmy głos samemu Juliuszowi Cezarowi ,który twierdził ,że Germanie zajmują się głównie rozbójnictwem i rabunkami czemu jednak do końca trudno zaprzeczyć .
Korzysta pan z ponurej bolszewockiej retoryki zapewniając ,że Skłodowska nie zasłużyła sobie aby pisać o niej w kontekście jej szlacheckiego pochodzenia , skąd ta pewność ? Udzieliła panu pełnomocnictwa na seansie spirytystycznym ?Nie była Żydówką ,jeśli o to panu chodzi. Była Polską ,czuła się "obywatelką świata " ale nie zapominała o swoim kraju urodzenia ,bynajmniej ...
Odnośnie wojny polsko-bolszewickiej z r.1920, abstrahując już od jej metafizycznej otoczki, jak pan wytłumaczy fakt ,że w jej wyniku zginęło 25 tys. Rosjan. Wszyscy popełnili samobójstwo ,czy może wyrżnęli ich Prusacy ?A może Piłsudski wypił z Siemionem Budionnym bruderszafta i bolszewicy cofnęli się po prostu, zrezygnowali ...?? Co się stało takiego,że Lenin nie dotarł jednak do Paryża o czym marzył i dlaczego stalin ,uczestnik tej wojny ,zafundował nam Katyń ,tłumacząc go m.in odwetem za tych pomordowanych przez "Piłsudskiego i jego Polaków " bolszewików? Grób księdza Skorupko pod radzyminem to atrapa ? Dlaczego tam właśnie modlił się sam Papież Jan Paweł II ?Wróćmy do pytania ,dlaczego bolszewicy się cofnęli ?
Kpi pan z bitwy pod Grunawldem , starcia ogromnej 34tysięcznej armii rycerstwa polskiego ,wspomaganego przez lekkie wojska litewskie z 14 tysięczną wielkiego mistrza Urlicha ,mniejszą ale znakomicie uzbrojoną ,prawdopodobnie najnowocześniejszą armią ówczesnej Europy. To dlaczego przez cały okres II wojny światowej gestapo intensywnie szukało ukrytego w 1939 r. wsaniałego obrazu Matejki, ukazującego wielką klęskę Niemców ?Umniejszanie tej chwały oręża polskiego czemuś jednak służy nawet w XX w.
Niech pan mi wytłumaczy dlaczego Hitler w 1933 r po naradach ze swymi generałami, po raportach Abwery,cofnął się ,przyjął polskie ultimatum postawione mu przez Piłsudzkiego "albo wojna, albo Niemcy zrezygnują z żdań rewizji granic i antypolskiej polityki. To Polska była wtedy silniejsza od Niemiec, które w 1933 r nie miały armii,a jedynie 100 tys. Reichswery, a Wosko Polskie liczyło 400 tys. bitnego żołnierza. Piłsudzki nazywany był wtedy we Francji polskim sfinksem i nie budził zaufania.Zaufanie budził Hitler i Niemcy, a potem kiedy się wzmocniły byłojuż za późno.
Zgadzam się ,że zostaliśmy (my Polacy )bezprzykładnie oszukani przez aliantów. Francja nie wywiązała się z jednoznacznych zobowiązań sojuszniczych. Naczelny dowódca wojsk sprzymierzonych gen. Gamelin we wrześniu 1939 r. twierdził ,żę cokolwiek będą w stanie zadziałać Polacy da to jedynie Wielkiej Brytanii i Francji więcej cennego czasu na przygotowanie się i uniemożliwienie Niemcom wycofanie swych sił z frontu wschodniego na zachodzie. Polacy walczyli do ostatniego człowieka wierząc ,że ta pierwsza bitwa w wojnie będzie decydująca,że ich sojusznicy rozpoczną wkrótce ofensywę .A przecież Francuzi mieli druzgocącą przewagę pod względem ilości żołnierzy ,dział ,czołgów.Przeciw ich w pełni 85 dywizjom Niemcy mieli 34 dywizje ,które za wyjątkiem 11 dywizji były jednostkami rezerwowymi nie posiadającymi odpowiedniej amunicji i transportu. Niemiecki generał Siegfried Wstphal pisał ,że wwe wrześniu nie było ani 1 czołgu na froncie zachodnim a gen Alfred Jodl stwierdził ,że Niemcy uniknęli klęski w 1939 r. tylko dzięki totalnej bierności francuskich i brytyjskich wojsk. Po Monte Cassino z kolei "nasz wielki przyjaciel "Churchil ufundował nam w nagrodę Jałtę ,a po wojnie żołnierzy ,którzy wrócili do kraju mordowali takie kreatury jak choćby brat głóśnego redaktora Stefan Michnik ,który wydał 15 wyroków śmierci na polskich oficerach , w tym na wspaniałym polskim patriocie Andrzeju Czajkowskim cichociemnym,powstańcu warszawskim,zastępcy dowódcy połączonych baonów "Oaza-Ryś"na Mokotowie i Czerniakowie .Odznaczonym zabohaterstwo w walce z Niemcami Krzyżem Virtuti Militari. Zamordowano go na Mokotowie 10 października 1953 r. a brat oprawcy fundował nam potem "Okrągły Stół " wespół z kapusiem Lechem i panem Geremkiem ,którego transmisję z pogrzebu cała Polska musiała śledzić we wszystkich stacjach tv. Ostatnim prawdziwie polskim rządem, był rząd Tomasza Arciszewskiego na emigracji, konsekwentnie ignorowany przez Churchila.

odoaker napisał(a):


Trudno się z Toba polemizuje bo widzę że ty wolisz pisać swoje złote mysli przesączone agresywnym i bezmyślnym polskim nacjonalizmem niż rzeczową argumentację. Proponuję więcej logiki w swoich rozważaniach a sama dojdziesz do prostej jak nie heblowany stół konkluzji że Grunwald to było wspólne zwycięstwo, a cud nad Wisłą to był tylko cud a nie żadne epokowe osiągnięcie, natomiast pomysły J. Piłsudskiego względem Niemiec lepiej zostawic psychiatrom do analizy i poczekać na diagnozę.

Somosierra napisał(a):


Niemiecki (sic!) specjalista w dziedzinie historii średniowiecza ,prof.Uniwersytetu w Bochum ,Klaus Militzer
w książce z 2007 r. "Historia zakonu krzyżackiego "na str. 208 ,opisuje przebieg bitwy pod Grunwaldem w następujący sposób :..."połączonej polskiej armii udałó się obejść obronę oddziałów zakonnych nad Drwęcą i przebić się przez puszczę. Polski król nakazał zniszczyć miasto Gligenburg(Dąbrówno) ,zabić jego mieszkańców , a następnie przedarł się do późniejszego pola bitwy pod Grunwaldem. Wielki mistrz Ulrich von Jungingen próbował odzyskać inicjatywę ,ale nie odważył się na atak.Na domiar złego słońce świeciło oddziałom zakonnym prosto w twarz , co dodatkowo utrudniało im walkę .W tej sytuacji popiłnili dalszy błąd rozstrzygający losy bitwy. NIE DOSTRZEGLI ,ŻE LITEWSKIE ODDZIAŁY ,U BOKU KTÓRYCH WALCZYLI RUSINI I TATARZY, Z TAKTYCZNYCH WZGLKĘDÓW WYCOFAŁY SIĘ . Kiedy rycerze gonili rzekomo uciekających przeciwników ,rozdarli dziurę we własnym szyku bojowym, w którą wtargnęły polskie jednostki ,niszcząc lewe skrzydłó oddziałów zakonnych. W bitwie poległ wielki mistrz ze swymi dostojnikami i dwustoma braćmi rycerzami..."Przypomnę ,że tylko cytuję NIEMIECKIEGO historyka Klausa Militzera . Odn. bitwy nad Wisłą z r. 1920 , skoro posługujesz się argumentacją członka kółka różańcowego"to był tylko cud",pozwól ,że opuszę na to zasłonę pełnego zażenowania milczenia.
Kończąc ,życzę wam radosnego pochodu jutro, zaśpiewajcie sobie hailihajlo ,zrzućcie kilka kukieł w polskich mundurkach harcerskich z wieży spadochronowej , apotem niech ktoś zagra na flecie Bacha ,ku czci tych biednych zutylizowanych w Hartheim chłopaków z Wehrmachtu ...Das wird wunderbare Tag . Ich bin sicher:))

odoaker napisał(a):


W wojsku tak bywa że każdy ma do wykonania swoje zadanie i tak pogańska Litwa , schizmatycy Ruscy oraz Barbarzyńcy robili to co było wcześniej ustalone i bez tego nie było by Viktorii ale trzeba mięć odwagę to powiedzieć.
Masz rację będę jutro w Katowicach w rocznicę Autonomii bo to ważny argument świadczący o odrębności etnicznej Ślązaków.
Chętnie bym spalił kukłę ale Grażyńskiego kata śląskiej młodzieży .

veltins napisał(a):


No i w ostatnich słowach z pozującego na erudytę Samosierry wyszedł zwykły, prymitywny szowinista.

odoaker napisał(a):


A tak bardzo gorszyły cię słowa Wielkiego Fryca teaz chyba widzisz że ten człowiek się nie mylił a jego słowa są bardzo aktualne.

Somosierra napisał(a):


szkoda ,że w swojej wybiórczej teutońskiej pamięci pomijasz "drobny "fakt ,że zginęli niemal wszyscy ci ,którzy kierowali tajnym harcerstwem na Śląsku. Józefa Pukowca wyrokiem Oberlandesgerichtu skazano na śmierć ,a wyrok wykonano 14 sierpnia 1942 roku. Józefa Skrzeka , który po aresztowaniu J.Pukowca przejął niektóre agendy tajnego harcerstwa aresztowano w sierpniu 1941 r, a w grudniu tegoż roku stracono w Michałkowicach na oczach spędzonych na plac egzegucji mieszkańców Bytkowa i Michałkowic. Jerzy Lis ,którego wojna zastała we Francji (gdzie od lipca 1939 r jako instruktor pomagał w organizowaniu i prowadzeniu obozów harcerskich tamtejszej młódzieży polskiej) powrócił przez Włochy, Jugosławię i Rumunię do Polski ,włączając sie od razu aktywnie do działalności konspiracyjnej. Aresztowano go w maju 1944 r a w sierpniu rozstrzelano pod ściana bloku 11 w Oświęcimiu. Hermana Wróbla z siemianowickiej organizacji "Orła Białego" stracono w berlińskim Moabicie. Emanuel Waloszek zginął męczeńską śmiercią w Oświęcimiu. Zsłużona dla sprawy tajnego harcerstwa żeńskiego Janina Klatt zamordowana została w obozie koncentracyjnym w Oświęcimiu w czerwcu 1943 r. Los innych działaczy był podobny . Ile młodych harcerek ścięto (sic!) w Berlinie tego nikt nie wie do końca . No cóż ,życzę udanego pikniku , pojod łujcie sobie bratersko ,ja tymczasem dokończę czytać bardzo interesujący przekład kronik niemieckiego biskupa z Merseburga ,-Thietmara ,który nie szczędząc wrogowi wyzwisk opisuje wielkie powstanie Słowian zaodrzańskich w roku 983 r m.in spalenie i spustoszenie Hamburga przez księcia Obodrzyców -Mściwoja . Kronika jest w dostępnym przekładzie niemieckim (z łaciny ) serdecznie polecam !W końcu to wasz ziom ,obdarzony przez Boga typową atawistyczną nienawiścią do wschodninch sąsiadów ...:))

odoaker napisał(a):


Podczas każdej wojny tym bardziej totalnej tego typu działalność jest bezwględnie niszczona.Jeśli znasz inne zachowania np z wysyłaniem na kolonie zdrowotne to napisz.
W przypadku młodzieży Śląskiej istniały instytucje i konkretni ludzie którzy pchnęli tych młodych ludzi do bezsensownej samobójczej walki. Mózgiem całej akcji był nie kto inny jak Michał Grażynski ostatni wojewoda Śląski z(Małopolski) który wraz ze swoimi kumplami uciekł na dzień przed wybuchem wojny z Polski.Tacy są ci twoi BOHATEROWIE
wojować ale najlepiej werbalnie i to z Londynu. Czytając kroniki Thietmara powinnaś wiedzieć jak w Sredniowieczu regulowano konflikty inaczej twoja lektura jest bezproduktywna.
W Europie Thietmara nie było miejsca dla pogan takie były czasy myślę że wiesz o tym więc nie dopatruj się jakiegoś wrodzonego wstrętu do motłochu Słowianskiego.

nn napisał(a):


odoaker i Nieboszka Polska to typowi szowinistyczni szlyzjerscy debile.

veltins napisał(a):


Pan nn to natomiast nietypowy (czytaj wyjątkowy) cham.

odoaker napisał(a):


Sam jesteś rasistą odmawiając innym prawa do samostanowienia ale podejrzewam ze nawet o tym nie wiesz bo jesteś przyzwyczajony paplać prymitywne frazesy wymyślane i podsuwane przez mądrzejszych od ciebie.

antynazista napisał(a):


valtins to głupi RAŚista, który jeszcze się doigra jak cały ten szowinistyczny i antypolski RAŚ.

veltins napisał(a):

anty?
Do nazistów zdecydowanie bliżej rozmaitym wszechpolakom rozpisującym się w tym wątku. Ich stosunek do Niemców jest porównywalny do stosunku Hitlera do Żydów. Te same schematy myślowe. Oj, byliby gorliwymi funkcjonariuszami III Rzeszy, gdyby tylko urodzili się w innym miejscu i czasie.

A wracając do wywiadu. Bardzo interesujący, jak cały cykl rozmów z byłymi żołnierzami w "Jaskółce" . To cenne uzupełnienie literatury, która prezentuje wojnę w skali makro. Ostatnio coraz więcej na rynku wydawniczym wspomnień szeregowych uczestników wojny.

veltins napisał(a):

anty?
Do nazistów zdecydowanie bliżej rozmaitym wszechpolakom rozpisującym się w tym wątku. Ich stosunek do Niemców jest porównywalny do stosunku Hitlera do Żydów. Te same schematy myślowe. Oj, byliby gorliwymi funkcjonariuszami III Rzeszy, gdyby tylko urodzili się w innym miejscu i czasie.

A wracając do wywiadu. Bardzo interesujący, jak cały cykl rozmów z byłymi żołnierzami w "Jaskółce" . To cenne uzupełnienie literatury, która prezentuje wojnę w skali makro. Ostatnio coraz więcej na rynku wydawniczym wspomnień szeregowych uczestników wojny.

przechodniem napisał(a):

reżim Warsiawski
Mota racje, rezim warsiawski wsystkich męcył. Kiedy reżim się nazywał jeszcze krakowskim, podbił i siłą zniewolił niepodległe państwo (i to również obcymi rękami- rusiński i niemiecki korpus ekspedycyjny). Zaiste przewrotnym polski naród jest bo nawet swoją stolicę umiejscowił w sercu podbitego mazowszańskiego kraju. Furda pruskie Gliwice, furda 17 lat polskiej władzy w Katowicach - czy wiecie że ziemia mazowiecka zaledwie od 500 lat należy Polskiego okupanta? (aneksję Mazowsza zatwierdził sejm dopiero w II połowie XVIw.) Także kochane hanysy nie wyjeżdzajcie tu ze swoimi żalami i wypowiadanymi na dodatek pseudo gwarą, naszego języka już nie ma, nawet szans na ucieczkę do dobrobytu w akcji łączenia rodzin nie mieliśmy, na naszą autonomię nikt nigdy (nawet dzięki euroregionom i innym takim pomysłom) się nie zgodzi, Mazgaicie się i tyle

zynio napisał(a):

waffen SS
Waffen SS jak cale SS to fanatycy gotowi zabijac wszyskich bez litosci to byli ZBRODNIARZE.

Józef–Seep na pytanei.

''A były jakieś rozstrzeliwania?''

odpowiada :''Nigdy nie widziałem ani o czymś takim nie słyszałem.''

Prawdziwy z niego Hitlersyn.

Zabraklo pytania czy zabijal Polakow

Karol napisał(a):

Raś to naziści!
Promują Waffen SS!

Hans napisał(a):

Raś to frajerzy!
Liżą dupę szwabom!
Śląsk ZAWSZE POLSKI !!!

Slonzok_Hanek napisał(a):

Autonomia
Pieknie sie czyta te komentarze polakowców! Mając takich "adwersarzy" regionaliści moga byc spokojni o dalszy wzrost poparcia:)

Ślonzok napisał(a):

Gorole i Polaczki
Polki niegdy nie zrozumia tego czym Dla nos jest Slask...w/g powiedzenia ..."Slask dac Polsce jak malpie cyferblat"...a malpa tyn cyferblat po 90 latach zepsola!

Martin napisał(a):

Schlesier in Waffen SS
Polacy nie sa w stanie racjonalnie zrozumiec, dlaczego Slazacy, Prusacy i Pomorzanie sluzyli w czasie 2. wojny swiatowej w Wehrmacht-cie i Waffen SS. Polacy nie rozumieja, ze wielu z nas mowi gwara slaska, mazurska, kaszubska lub perfekt polnisch lecz mamy deutsche Seele - to tkwi w nas od pokolen. 2. wojna swiatowa pokazala, ze wielu naszych ojcow lub Grossvätter sluzylo w Waffen SS ( szczegolnie 12. SS Panzerdivision Hitler Jugend ) walczac za ojczyzne, a przede wszystkim za nasz Heimatland. Lata minely - historia ojcow przeszla na synow. Po studiach cywilnych zostalem powolany do Wyzszej Szkoly Oficerskiej Wojsk Zmechanizowanych i. T. Kosciuszki, konczac ja w stopniu podporucznika LWP. Pozniej zostalem majorem Armii Radzieckij ( Kambodza, Afganistan ), a na samym koncu Oberst-em naszych armii niemieckich ( NVA, BW ). Najwiekszego ponizenia doznawalismy w Wojsku Polskim, mimo ze bylismy lepiej wykwalifikowani. Zobaczylem tez, kto sluzyl w WP - nie bylo latorosli tzw. inteligencji, opzycjonistow, gdyz zalatwili sobie zwolnienia po znajomosci od sluzby wojskowej dla wlasnego kraju. Bedac na Zmech-u wroclawskimzrozumialem slowa mojego ojca ( podoficera Waffen SS ) : Polacy stwarzaja chetnie Stimmung i robia wszystko dla pozoru, a my w 1939 rozpedzilismy wojsko polskie w w wojnie 3-dniowej. Taka jest rzeczywistosc zaklamania polskiego.

marcin napisał(a):

Zabawa zapałkami
Rażim warszawski gorolstwo, okupacja śląska przez poloków. Wiele takich przypomina to co godoł Adolf, ino że on godoł o Żydach, a wy godocie o Polokach.
Jo wam godom ze na tym daleko nie zajadymy, bo nazwą nas faszystami.

marcin napisał(a):

Zabawa zapałkami
Rażim warszawski gorolstwo, okupacja śląska przez poloków. Wiele takich przypomina to co godoł Adolf, ino że on godoł o Żydach, a wy godocie o Polokach.
Jo wam godom ze na tym daleko nie zajadymy, bo nazwą nas faszystami.

Ślązak napisał(a):

Na kolana
Ty skurwysynu jeszcze jesteś z tego dumny ża służyłeś w czornych. Zamilknij gnido na wieki

Gorol napisał(a):

Do Martina
Gratuluję ojca z Waffen SS. A może też miałeś w rodzinie kogoś kto był strażnikiem w Oświęcimiu ?
Chętnie przeczytam te wspomnienia.Na pewno jesteś bardzo dumny.

Gorol napisał(a):

Górnoślązak w mundurze SS
Rozumiem chęć odblokowania pamięci zbiorowej Ślązaków we wspomnieniach takich jak " Górnoślązak w mundurze SS". Aczkolwiek coś takiego, jak zapach spalenizny z nad Warszawy,bez żadnej refleksji u młodego człowieka, budzi we mnie niesmak. Ale w końcu jestem tylko polokiem.
W życiu należy być konsekwentnym.Jeżeli drukujemy wspomnienia ślązaków z SS, to dlaczego nie ma żadnych wspomnień strażników pochodzenia śląskiego z obozów koncentracyjnych.Proszę o uczciwe odpowiedzi, w miarę możliwości bez wyzwisk.

Gorol napisał(a):

Górnoślązak w mundurze SS
Rozumiem chęć odblokowania pamięci zbiorowej Ślązaków we wspomnieniach takich jak " Górnoślązak w mundurze SS". Aczkolwiek coś takiego, jak zapach spalenizny z nad Warszawy,bez żadnej refleksji u młodego człowieka, budzi we mnie niesmak. Ale w końcu jestem tylko polokiem.
W życiu należy być konsekwentnym.Jeżeli drukujemy wspomnienia ślązaków z SS, to dlaczego nie ma żadnych wspomnień strażników pochodzenia śląskiego z obozów koncentracyjnych.Proszę o uczciwe odpowiedzi, w miarę możliwości bez wyzwisk.

Gorol napisał(a):

Górnoślązak w mundurze SS
Rozumiem chęć odblokowania pamięci zbiorowej Ślązaków we wspomnieniach takich jak " Górnoślązak w mundurze SS". Aczkolwiek coś takiego, jak zapach spalenizny z nad Warszawy,bez żadnej refleksji u młodego człowieka, budzi we mnie niesmak. Ale w końcu jestem tylko polokiem.
W życiu należy być konsekwentnym.Jeżeli drukujemy wspomnienia ślązaków z SS, to dlaczego nie ma żadnych wspomnień strażników pochodzenia śląskiego z obozów koncentracyjnych.Proszę o uczciwe odpowiedzi, w miarę możliwości bez wyzwisk.

Gorol napisał(a):

Górnoślązak w mundurze SS
Rozumiem chęć odblokowania pamięci zbiorowej Ślązaków we wspomnieniach takich jak " Górnoślązak w mundurze SS". Aczkolwiek coś takiego, jak zapach spalenizny z nad Warszawy,bez żadnej refleksji u młodego człowieka, budzi we mnie niesmak. Ale w końcu jestem tylko polokiem.
W życiu należy być konsekwentnym.Jeżeli drukujemy wspomnienia ślązaków z SS, to dlaczego nie ma żadnych wspomnień strażników pochodzenia śląskiego z obozów koncentracyjnych.Proszę o uczciwe odpowiedzi, w miarę możliwości bez wyzwisk.

Gorol napisał(a):

Górnoślązak w mundurze SS
Rozumiem chęć odblokowania pamięci zbiorowej Ślązaków we wspomnieniach takich jak " Górnoślązak w mundurze SS". Aczkolwiek coś takiego, jak zapach spalenizny z nad Warszawy,bez żadnej refleksji u młodego człowieka, budzi we mnie niesmak. Ale w końcu jestem tylko polokiem.
W życiu należy być konsekwentnym.Jeżeli drukujemy wspomnienia ślązaków z SS, to dlaczego nie ma żadnych wspomnień strażników pochodzenia śląskiego z obozów koncentracyjnych.Proszę o uczciwe odpowiedzi, w miarę możliwości bez wyzwisk.

jurgen napisał(a):

Słabizna
Niestety osoba przeprowadzająca wywiad nie miała pojęcia o Waffen SS. Weteran również miał wybiorcza pamięć. Służył nie w 12 Dywizji Pancernej Hitlerjugend a w 3 Dywizji Pancernej SS Totenkopf lub 5 Dywizji Pancernej SS Wiking. Rozumiem że chciał ukryć nazwę jednostki bo trudno żeby nie wiedział gdzie służy. Jeśli przyjąć za prawdziwe twierdzenie że brał udział w kontrataku z użyciem Tygrysów koło W-wy. jedyna jednostka w nie wyposażoną była 9 kompania 3 pułku pancernego 3 dywizji pancernej. Kontratak albo w okolicach Klembowa albo wzgórze 104 w Markach. Jakieś 20-25 km od W-wy. Jeńców z LWP mógł widzieć dopiero w pażdzierniku1944 ponieważ wcześniej i Viking i Totenkopf walczyły silami głównymi z Armia Czerwoną. Viking i Totenkopf broniły się wówczas na linii kanału królewskiego.
Cóż słaby dziennikarz zmarnował cenne źródło historyczne dotyczące walk na przedmościu.
Aczkolwiek służba w wyjątkowo skutecznej w walce ale również zbrodniczej dywizji Totenkopf chluby nie przynosi.

tuciu napisał(a):

dwoch sie juz bije, moze trzeci skorzysta
Jurgen, dzieki za rzeczowy komentarz.Z Gorolem tez sie w zgadzam (brak refleksji typowy dla mlodych ludzi i niesmaczny) Polemika Somosierry i Odoakera jest dla mnie przykladem starcia dwoch nacjonalizmow: polskiego i niemieckiego. Pomiedzy nimi moze byc tylko wojna, wzajemne wypominanie krzywd i mniej lub bardziej otwarte wielbienie wlasnych "twardzieli" typu Hitlera czy Pilsudzkiego. Taka licytacja przemilcza oczywiscie takie fenomeny jak Slaskosc lub wpisuje je polgebkiem we wlasna narracje historyczna jako zgermanizowanych Polakow lub spolonizowanych Niemcow. Mam nadzieje, ze RAS zdola obronic swoj przekaz slaskosci bez ulegania pokusie ucieczki w antypolskosc lub rehabilitacje Waffen SS, a z drugiej strony nie stepi swojego przekazu i nie da sie zakrzyczec tym ktorzy widza w nim ukryta opcje niemiecka lub jakies inne ufoludki.
Przed Wami jeszcze lata swietlne edukowania obu stron - w tym kontekscie bardzo podobala mi sie akcja przywitania desantu poslow PiS w Opolu pod haslem "nie bojcie sie Slazakow". Oby tak dalej.

tuciu napisał(a):

dwoch sie juz bije, moze trzeci skorzysta
Jurgen, dzieki za rzeczowy komentarz.Z Gorolem tez sie w zgadzam (brak refleksji typowy dla mlodych ludzi i niesmaczny) Polemika Somosierry i Odoakera jest dla mnie przykladem starcia dwoch nacjonalizmow: polskiego i niemieckiego. Pomiedzy nimi moze byc tylko wojna, wzajemne wypominanie krzywd i mniej lub bardziej otwarte wielbienie wlasnych "twardzieli" typu Hitlera czy Pilsudzkiego. Taka licytacja przemilcza oczywiscie takie fenomeny jak Slaskosc lub wpisuje je polgebkiem we wlasna narracje historyczna jako zgermanizowanych Polakow lub spolonizowanych Niemcow. Mam nadzieje, ze RAS zdola obronic swoj przekaz slaskosci bez ulegania pokusie ucieczki w antypolskosc lub rehabilitacje Waffen SS, a z drugiej strony nie stepi swojego przekazu i nie da sie zakrzyczec tym ktorzy widza w nim ukryta opcje niemiecka lub jakies inne ufoludki.
Przed Wami jeszcze lata swietlne edukowania obu stron - w tym kontekscie bardzo podobala mi sie akcja przywitania desantu poslow PiS w Opolu pod haslem "nie bojcie sie Slazakow". Oby tak dalej.

darjos68 napisał(a):

opamiętajcie się
czytam i oczom nie wierze były niby Polski oficer pluje na Polskośc .Wiecie co Polski chyba niema są .są Mazowsze, Małopolska, Wielkopolskaitd.ale porąbało wszystkich tych brednio psaży.

Henny napisał(a):

OyOdYnIalLeC
Absluoetly first rate and copper-bottomed, gentlemen!

wywkns napisał(a):

xBLERYoegKUpLaEzAhE
n9iivP wqehdqauptas

lxirml napisał(a):

cYlklTFA
qUNLZF , [url=http://zjzfgjgghdzn.com/]zjzfgjgghdzn[/url], [link=http://plwfdqjtkspx.com/]plwfdqjtkspx[/link], http://xomtatmfqeld.com/

hhxryvxsm napisał(a):

tRxIiRAzfUKdtfQSrR
pd3dQ0 cfjixjtjokde

eqzihiaudw napisał(a):

jUurpZYXdhtAjPy
HWxicq , [url=http://uwugdlcqvtvh.com/]uwugdlcqvtvh[/url], [link=http://dtpsavwlkxdi.com/]dtpsavwlkxdi[/link], http://kdwkjlbrcwvi.com/

Dodaj komentarz

Wszystkie pola są obowiązkowe.

Twoje imie:
Twój mail:
Tytuł komentarza:
Komentarz:
Wynik równania: 3 + 4 = ?