W Internecie toczy się między Katowicami a Wrocławiem wojna o Kamila Durczoka. Bo Durczok, katowiczanin, skrytykował sposób wyboru Europejskiej Stolicy Kultury 2016, Wrocławia.
Uznał, że nagła dotacja dla swojego miasta, w wysokości 100 milionów, jakiej udzielił mu minister kultury Bogdan Zdrojewski, miała wpływ na tę decyzję komitetu. Tymczasem to znów temat zastępczy – nikt jakoś nie zadaje sobie trudu zastanowienia się, dlaczego tak naprawdę wygrał Wrocław, a nie Katowice.
A wybrał, bo był lepszy. Oferta Wrocławia była lepsza, gdyż była… prawdziwa. Wrocław zaprezentował się jako europejskie miasto, które poszukuje swej tożsamości. Jako miasto, którego ludność w całości wymieniła się po 1945 roku, ale dziś próbuje odnaleźć swoje korzenie, swoją tożsamość chce budować w oparciu o historię Wrocławia czeskiego, niemieckiego, wreszcie polskiego. Czyli miasta wielu narodowości, wielu kultur – miasta europejskiego.
Polskie miasto ubiegające się o tytuł ESK musiało mieć partnera wśród hiszpańskich miast, ubiegających się o ESK. Kto z nas wie, które miasto było partnerem Katowic? A Wrocław w tym wyścigu wspierał się mocno swoim partnerskim san Sebastian. San Sebastian, leżące w Kraju Basków, a więc będące miastem ścierania się kultur, miastem narodowego, etnicznego, językowego pogranicza. I tym bogatego.
Komedia i klęska Katowic polega na tym, że Wrocław wygrał tym, czym powinny były wygrać Katowice. Bo Wrocław, inaczej niż San Sebastian wcale tym miastem pogranicza po roku 1945 nie jest. Są nim natomiast Katowice. Miasto, w którym podobnie jak w San Sebastian żywy jest problem autonomii, w którym podobnie jak w San Sebastian mieszka ludność, nie utożsamiająca się z głównym narodem państwa. Miastem zbudowanym na pograniczu przynajmniej trzech etnicznych kultur, które wytworzyło swoją własną, niepowtarzalną, śląską.
Ale władze Katowic starając się o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury nie odważyły się postawić na swoje autentyczne walory. Zamiast tego wymyślono jakieś Miasto Ogrodów. Coś tam bajdurzono o nawiązaniu do czarnego Ogrodu, Gieschenwaldu, ale było to dla mnie na tyle niejasne, że poszedłem do biura ESK bodaj w lutym, żeby dokładnie dopytać o co chodzi. Niestety, nie umiano mi powiedzieć, bo osoba, która to wiedziała, akurat gdzieś poszła.
Katowice ubiegając się o tytuł ESK ściągnęły choćby Woody Allena – tylko co amerykańska intelektualna gwiazda kultury żydowskiej ma akurat do kultury europejskiej? Katowice owszem, pokazały się potęgą swojej oferty muzycznej, ale tyle zyskały, że komisja rozpatrująca aplikacje czterech miast dostrzegła, iż jest to obecnie muzyczna stolica Polski. Ale od tego do Europejskiej Stolicy Kultury droga daleka.
Katowice mogą być wiodącym, intrygującym miastem Europy. Mogły być Europejską Stolicą Kultury. Ale jako miasto ślaskie. Owszem, leżące w państwie polskim, ale śląskie. Tak, jak na śląskości lansuje się Wrocław, chociaż śląskość tę dawno zatracił. Dopóki jednak Katowice zamiast swoich autentycznych atutów będą szukały jakichś protez – to niestety za każdym razem na tych protezach wykopyrtną. Prezydent Katowic Piotr Uszok jest Ślązakiem, więc tego ostatniego słowa tłumaczyć nie muszę.
Dodaj swój komentarz do tego artykułu.
COXnENljnBmnZQxvAFJ
You're the greteast! JMHO
cKOHdZqVNsoKKYKUeWm
ZgF4lh ciwqpfuaeloo
ofMewiyRpbI
Ubg6Px , [url=http://ujmhvbnshbgl.com/]ujmhvbnshbgl[/url], [link=http://uqsvkbyqfpcx.com/]uqsvkbyqfpcx[/link], http://mjzwthuxorvr.com/
mhhYPruzGd
8dI2zG ojvlnciiecfv
cZgKenwpqirt
ogwOPO , [url=http://vxtseevctzhe.com/]vxtseevctzhe[/url], [link=http://lvumidvjhign.com/]lvumidvjhign[/link], http://mxfoektkzius.com/