– Oderwałem się od kolumny i rozpocząłem marsz na północ. Starałem się omijać duże skupiska ludzkie i od czasu do czasu przyłączałem się do różnych wędrowców, którzy wracali w rodzinne strony. Dzięki temu mogłem podróżować bezpieczniej i wygodniej, bo na furach. Przez Słowację i Czechy dotarłem 30 maja do Janowa – opowiada były żołnierz Wehrmachtu
Jest taka wzruszająca scena w jego życiu, gdy jego córka prosi go: Tato, zostaw to wszystko, ratujmy się. Przecież mogli zdobyć paszporty dyplomatyczne, wyjechać do Szwajcarii. Henryk Sławik miał wówczas odpowiedzieć: Córko, ale co te dzieci zrobiłyby beze mnie?